Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Grzebię nieporadnie
w puzderku z tym sercem,
już kiedyś widzianym
zwątpieniami szargany.
Obracam w palcach
połyskliwość radości minionych
i każdą kroplę szaleństwa.

Za oknem spokojna czerń
wszechświat ciąży pustką
bez ceremonii drwi
bo w blasku księżyca
przeklinam stary czas
zagubionej drogi.

Stos martwych zdarzeń
a suma ta sama
pod nieczułą, czarną kreską
Próbuję ważyć deżawi
kiedyś to samo Jej co moje
omen – przestroga?
Przed zaniechaniem?

Opublikowano

Zbyszku, wybacz, pogrzebałam w twoim puzderku,
ocaliłam to, co zrozumiałam z przesłania peela:
ciągle wraca do wspomnień o minionej miłości,
którą sam najprawdopodobniej kiedyś zaprzepaścił
przez jakiś "grzech" zaniechania (z braku odwagi?);
czuje się bardzo nieszczęśliwy, ale nie zaprzestaje
rozdrapywania ran...

A oto moja wersja:

Grzebię nieporadnie w puzderku
zwątpieniami szarganym sercem
kiedyś widziane obracam w palcach
połyskliwość radości minionych
i każdą kroplę szaleństwa
za oknem

obojętny wszechświat ciąży
pustką bez ceremonii drwi
w blasku księżyca przeklinam
tamtą drogę zagubioną
w stosie

martwych zdarzeń pod nieczułą
czarną kreską próbuję ważyć
deżawi nasze wspólne czyżby omen – przestroga
przed zaniechaniem

Jeszcze raz przepraszam za to grzebanie.
Wcale nie musisz go brać pod uwagę, ale jeśli się przyda,
będę rada, jeśli nie, potraktuj jak interpretację.
Przekaż peelowi, aby wreszcie wyrzucił puzderko
albo chociaż wyniósł na strych i pozwolił ranom
się zabliźnić.

Słoneczka i uśmiechu.
Serdecznie pozdrawiam
-teresa

Opublikowano

Tak to jest, temat ciagle żywy: miłość. Zwłaszcza wiosną.
PL-u! Wiemy jak jest, ale nigdy nie wiemy - co by było gdyby?
Zbyszku, Teresa dała Ci przykład jak można - inaczej, tak dojrzale poetycko.
Ja też sobie pozwoliłam - temat mnie wciągnął - na pobawienie się Twoim tekstem,
bardziej z przymróżeniem oka, z rymowaniem:

"targany zwątpieniem
z kropelką szaleństwa
obracam puzderko
złote w kształcie serca

za oknem czerń nocy
drwi bez ceremonii
stary czas przeklinam
poplątanej drogi

przybył stos wydarzeń
suma wciąż ta sama
rozważam przestrogę
wyrok zaniechania

kiedyś to co nasze
dzielone na dwoje
teraz serce puste
i nie wiem czy moje"


Swój wiersz przemyśl, zawsze można coś ulepszyć.
Z pozdrowieniami
- baba

Opublikowano

No tak, dojrzałość poetycka Tereski i Baby:) jest widoczna w obu przeróbkach
mego wiersza. Trzy style i trzy podejścia do tego samego tematu - nauka chyba nie pójdzie w las. Duuuże podpowiedzi za co serdecznie dziękuję.

Gorąco pozdrawiam Tereskę, Babę:) i Adama (za wgląd).

Opublikowano

Zapomniał bym o Mariannie - przepraszam, bardzo.
Jak by peel miał na wyciągnięcie ręki to o czym marzy, to pewnie te
jego przemyślenia były by inne, całkiem inne.
A napisz że w końcu czy Ci się podoba czy całkiem nie
sympatyczna Marianno - Twoja opinia dla mnie znaczy sporo.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wszechświat

       

      Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

       

      Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

       

      Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...