Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na ławce prze domem
nadal siedzi dziadek
ze świeżo pomalowanym życiem.

Wpatrzony w niebo przyznaje
- kiedyś było lepiej.

Nie podnosi się os wieków,
nie ma ochoty,
aby znowu posmakowac herbaty,
pitej przez słomkę,
- odstraszac fusy.

Opublikowano

na ławce przed domem
nadal siedzi dziadek
ze świeżo pomalowanym
życiem wpatrzony w niebo
przyznaje - kiedyś było
lepiej nie podnosi się
oś wieków nie ma ochoty
smakować herbaty przez
słomkę odstraszać fusy

ja bym tak skondensowała :P
poza tym, w pierwszym wersie jest:
"Na ławce prze domem" - no to czyli chyba mu jednak fajnie :):):)

pozdrawiam, angelika ;o)
ah, zapomniałabym: jak na Twój wiek bardzo sympatyczny wiersz,
pasowałoby cosik go rozwinąć :) okej? no to pa :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dobrze spróbuję rozwinąc, bardzo dziękuję z obecnośc i pozdrawiam majowa:)

Słońce świeci mu w oczy
rozgarnia z czoła włosy
Których jak po jesieni
- dobrze mi tu.

Mówi sam do siebie
i zasypia na ganku:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...