Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
skoczył za nią w ogień
bez chwili zastanowienia

podniósł żar do góry
- tu jeszcze coś zgrzyta, ten wers jest 'małopołetycki' moim zdaniem ;o)
i rozpuścił go w deszczu

ona długo patrzyła
za smugą dymu -
zabrała mnie
na pamiątkę


pozwoliłam sobie ciachnąć dwa wersy -
wydaje mi się, że z tą ławką to oklepany
motyw i jeszcze taka jedna mała zmiana:
zabrała mnie na pamiątkę - myślę,
że tak jest bardziej wieloznacznie, chociaż
nie jestem pewna, czy o to chodziło :))

oczywiście, to tylko moje sugestie,
nie muszą być słuszne

no, a tak w ogóle, to całkiem całkiem
- daję plusika, angie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


koniecznie dopisz że w płucach
albo w paczce po parierosach
bo puenta jest zbyt mało dosadna
zdrówko
Jimmy
Możliwe, ale nie o taki dym mi chodziło. Pozdrawiam:)
ale taki wzbogaci wiersz o kolejne znaczenie i przysunie go bardziej do ziemi.
Uważasz, że można ten wiersz odczytać w newłaściwy sposób? proszeeeee...
zdrówko
Jimmy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...