Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

usłyszałem upadek w przyklejonym skowycie
bezsilna narkoza przy nawale dopaminy

załóż tą wściekle czerwoną sukienkę
przypudruj uśmiech i schodź na dół
to może być nasz ostatni taniec
na popiołach imperium teraz albo nigdy

piękne piruety Anastazji
w locie pomiędzy spalonymi ulotkami
które zabijały aby nikt inny nie zabił
chcę ją pocałować w zgliszczach tamtych wizji

mam kieliszek jeden drugi
garnitur i rozszyfrowaną przyszłość
bo nie widzę już za wiele

Opublikowano

hmm, ja tu widze mieszankę wersów bardzo ciekawych z tymi niekoniecznie. pierwszy wers IMO jest straszliwy, podobnie 'popioły imperium' czy 'zgliszcza tamtych wizji':). ostatni taniec też jest raczej ograny i obtańczony już na wszystki możliwe - i niemożliwe chyba też - sposoby. co więcej: czy ta narkoza musi koniecznie być bezsilna??:). ale ogólnie ma w sobie jakiś ciekawy pierwiastek, coś co daje mu charakter. tylko trzeba by przemyśleć, pociąć, uprządkować:)
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Niezwykły dramatyzm opisu, który zawłada otoczeniem podmiotu lirycznego i umysłem czytelnika.   Ber, nie czytałem jeszcze Twojego wiersza z takim ładunkiem emocjonalnym. Poraża i budzi mój szacunek dla prawdy, która musi za nim stać...   Ta wizja przypomina postać Meduzy z Owidiuszowej "Gorgony", kapłanki świątynnej skrzywdzonej przez Posejdona, a dodatkowo niesprawiedliwie ukaranej przez Atenę.
    • @viola arvensis bardzo dziękuję;)
    • Stawiły się wskutek wezwania na jedną godzinę z okładem.   Ze stateczną żoną kuczera — ta, której mężem był imć stangret.   Pani Kuczerowa, w domyśle — małżonka wozaka — dostawcy.   Forszpana, wiadomo zaś, widzą wieczorem w liberii przy pracy.   Jak sprostać, obydwóm dogodzić, gdy obiad uwarzyć im trzeba?   Szychty wciąż o innych dlań porach, a po nich furmanią i nieraz.   Połączyła je okoliczność, mimo tychże tu oboczności  —   nasamprzód dla koników owies, a łatwiej dwóm ubić coś z ceny.   Pani kuczerowa — z okładem, a żona stangreta — przed piątą.   A wieczór potoczył się dalej, po kocich łbach stukał i kląskał.               ********************************************   * Wio, koniku, a jak się postarasz Na kolację zajedziemy akurat Tobie owsa nasypiemy zaraz A ja z miski smaczną zupę będę jadł Julian Sztatler - Wio koniku Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/julian-sztatler/wio-koniku            
    • @Berenika97 trochę tak jak w prawdziwej gorączce...  Ale widzę tu i drugie I trzecie dno. Zasadniczo zawsze daleko zaglądam i cieszę sie gdy w wierszu jest taka możliwość. Pzdr.
    • Dziękuję @Poet Ka @Posem @APM @piąteprzezdziesiąte @JWF :-)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...