Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdy się spotykamy
ciepły chłód spływa
na ciała.
Usta milczące
mówią tak wiele.

Głębia twych oczu
przenika mnie ciepło.
Dłońmi nieruchomymi
łapiemy się za ręce.

Pod drogowskazem
pytamy o drogę.
Delikatnie stąpamy
po lodzie.

Dziś jesteśmy razem,
lecz do kiedy to potrwa?
Mówisz, że zostaniemy,
ale ja wiem, że pogoda się zmienia.

Jeszcze dziś złączmy
w jedność serce.
Jeszcze na chwile
zostańmy na deszczu.

Gdy dzień się skończy
odejdziesz nocą,
lecz teraz słońce świeci,
a my rozproszmy chmury.



moze tym razem będzie bardziej pasował:))
serdecznie pozdrawiam... :D

Opublikowano

uważam, że jest w wierszu sporo ładnych określeń
i zwrotów, ale są też miejsca przegadane, słowa zbędne.
Można by skrócić, bez straty dla myśli. (Np."pod drogowskazem" -
bez "stojąc". Po "pytamy" bez "się". "Stąpając idziemy" jedno zbędne itd itp.)
Chyba wiesz już o co biega?
Serdeczne pozdrowienia
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak już rozumiem, bardzo dziękuje za cenną wskazówke :) jeszcze tu jutro wrócę bo dziś już trochę późno :)) i pozmieniam zbędne słowa :) dziękuje też za "uważam, że jest w wierszu sporo ładnych określeń i zwrotów" jeszcze raz bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam... :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



właśnie o to tu chodzi nie ruchome a jednak, chodziło mi tu o zastosowanie absurdu który oddaje uczucie kiedy łapiemy się za ręce. robimy to automatycznie jakby dłonie się nie ruszały a jednak kiedy już trzymamy się za ręce to przenika nas to wspaniałe ciepło. :)
serdecznie pozdrawiam... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...