Tomasz_Biela Opublikowano 31 Marca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2008 Proza ? Może. Prawdopodobny wizjoner, kilku przeszłych przecznic, zakrętów. I tak w nieskończoność, mojej utraty pamięci. Tak wstecz, z twarzami na każdej części ciała, której dobrze nie znam od tyłu. Jedna z nich wyłamała się i wyrywa do przodu. Uwięziona teoretycznie ponad całym organizmem; chociaż ból zaczepionego umysłu o obłędny punkt powietrza, stwarza kogoś typowego, kata. Oparta historia o ciągłe przebywanie w domu, na karkach złudnej rodzicielskiej miłości, wcale, a nawet w ogóle, tym bardziej szczególe, nie jest łatwo znośna. Krzyże ustawiają się w zakazy, ciężko w takich chwilach znaleźć miejsce, kolanom na ziemi. Coraz więcej przestróg, hipnotycznych palców, drążących przymusowe, jednowymiarowe korytarze. Krecimy po nich, póki nie zaczną nam gnić paznokcie, a głowa, zacznie przypominać ryj. później, chcemy nazywać siebie człowiekiem, z nosem przyklejonym do linii papilarnych, co wciągają gorzej w wir zgubnego posłuszeństwa, niż jakikolwiek narkotyk. Coś na początkowy wzór -nasz własny pokój, azyl, to coś, co nazywamy być może pokojem. To, jak on wygląda, zapewne jest tylko ułamkiem jednej (z resztą niekoniecznie) komórki nerwowej. Ona nie może zawierać się w jakimkolwiek sensie logicznym, poza niepojętą energią aury. Bo tak na prawdę, przestrzeń, w której się znajdujemy, dłużej o tę jedną myśl. Wyrzuca nas, z kąta w kąt, przecina i przygotowuje do genialnej zabawy w origami. Szczerze, niczego nie przypomina, prócz sreberka, w którym przeglądał się każdy pyszny i niedojedzony skurwysyn, albo z matki córka. Nie opisywałbym tego gdybym był pozornie czysty. Łza "kurwa" wcale nie jest czysta; więcej w tym goryczy i soli niż w moczu. Więc, zacznijmy powoli wchodzić do własnego pokoju, czując posmak wczorajszych i bardziej oddalonych, skrawków jedzenia. Nie przestaniemy po prostu oddychać. Nasze zmysły dopiero wtedy, zaczną myśleć po swojemu, wręcz pochłoną nieco konkretnej finezji niesmaku jaka panuje wewnątrz ludzkich słabości. Przecież pięcio, a nawet sześciowartościowy zmysł, potrzebuje (mimo usilnie rzeźbionej utopi) zróżnicowania, całej masy gnoju i kwiatów. Niestety, niektórzy z nas, nie pozwalają im normalnie funkcjonować. Pewnie z powodu kilku dobrych i złych aniołów ( jak dwa wrzody, mnożące się w dodatku sumienia) na miękkich i twardych ramionach. Fakt może niejasny, ale można przesadzić, nie powiem, że miałem dość. Na czym to polegało ? Polega. Mniej więcej, raczej rzadko mijam się ze smrodem. Prawdopodobnie z przyzwyczajenia, bo ono może być równie kanonizowane dopiero jak w kimś obumrze. A sfera duchowa poczucia rzeczywistości to już zupełnie zdrowy kał, bez niezbędnych do strachu przed chorobami zagroźeń. Śmierdzi bo święci, pachnie bo się obłędnie pragnie. No i Aniołowie w tym wszystkim, bohaterowie śmierci, ot tak. Przesadzają nasze odchody z miejsca na miejsce, często zamiast naszego wkładu, bo nam się nadzwyczajnie nie chce ruszać dupy. A niech chodzą za nami, płacą w końcu, za wiarę w nas. Ale przestańmy już przyprawiać miksturę, żeby jeszcze zostało coś do zrozumienia...cdn /////// Proszę to odebrać jak ostatnie słowo po przecinku w tytule. krótka notka. nie będąca wierszem.
zak stanisława Opublikowano 31 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2008 Tomku, widzę że zmieniasz styl, nawet niezle ci idzie pisanie prozą, ale wiesz co, wygon ty swojego Pla na spacer albo niech skopie ogród, to się uspokoi i nie będzie siedizał w domu:):) ścmok
Marlett Opublikowano 31 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2008 Tomku! Tekst zaciekawia.Szkoda, że tak mało:)) bo wygląda raczej na wstęp do czegoś większego. Jeśli będziesz tekst kontynuować chętnie zostanę czytelniczką. Radości.
Tomasz_Biela Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Miło. Cdn pierwszej części jest już. pa.
Tomasz_Biela Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Spacer się przydaje. otrzeźwia. Dziękuję za uznanie i z takowej strony. pozdrowienia./
Marlett Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2008 Tomaszu! Dobrze :)) Czekam na wiecej. Słońca.
Tomasz_Biela Opublikowano 2 Kwietnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :) coś się zmieniło, nie za wiele no ale. zobaczymy jak długo to potrwa.
Judyt Opublikowano 2 Kwietnia 2008 Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2008 po przeczytaniu myślę sobie, że: jest dużo do powiedzenia o tym tekście ogólnie: Autor przedstawił to co w około z obserwacji poniekąd wynikające i sytuacje i zatrważające widoki ręce, mózgi, w sposób jaskrawy i brutalny jak sam określa b. szczegółowo: katem jest uosobienie być może Stwórcy jaki się jawi w perspektrywie w.opisanej co w konsekwencji występuje: m.in. gnicie, czy zagubione posłuszeństwo poza tym: Nasze zmysły dopiero wtedy, zaczną myśleć po swojemu, wręcz pochłoną nieco konkretnej finezji niesmaku jaka panuje wewnątrz ludzkich słabości. Przecież pięcio, a nawet sześciowartościowy i co z tego zostanie pyta Autor? Śmierdzi bo święci, pachnie bo się obłędnie pragnie. --> tutaj być może udziela odpowiedzi całość: odpycha w swoim brudzie nieogarnionym, może cel-owo ale można uznać że szczegóły zostały wyostrzone, na tyle ile pozwolił komputer:P ( nabazgrolałam) płeńta: nigdy nie przestanie przyprawiać tak się zdaje, pozdra. ciepła
teresa943 Opublikowano 27 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2008 peel ma zniewolony umysł, wpadł a pułapkę i nie umie się wyzwolić; można by pociagnąć to tym kierunku, że sumienie doprowadzi go do poznania prawdy o własnej niemocy i popchnie ku Temu, kto jest Panem życia i śmierci...odnajdzie drogę i opadną pęta, rozerwą się kraty więzienia (własnego pokoju), otworzy szeroko okno i poczuje się nareszcie wolny jak ptak... Tomku, tak podchodzę do tekstów; jeśli zainteresują, puszczam wodze fantazji; w tym tekście jest głęboka myśl o człowieku, o ego, które się szmoce; świadczy, że Autor albo sam przeżywa rozterki albo jest bystrym obserwatorem rzeczywistości i spostrzeżenia przelewa na papier ukryte w metaforach; nie brałabym opisanych obrazów dosłownie, dlatego nawet "dosadne" sformułowania w tym wypadku mnie nie rażą; ach, jeszcze jedno: trochę mam zastrzeżeń do interpunkcji (czasami przecinki użyte są nie tu, gdzie trzeba), sory, to moje "zboczenie" w kierunku ort. Życzę powodzenia w dalszej pracy. Pozdrawiam -teresa
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się