Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ludzie smutni
wypowiadają wiersze
nieświadomie

kręcą im się w nosie
i w głowie
żeby w końcu
przecedzić się przez zęby

ich poezję słyszą
wyjące psy

ich poezja odbija się
od witryn i drzew

Opublikowano

ludzie smutni
wypowiadają wiersze
nieświadomie

kręcą im się w nosie
i w głowie
żeby w końcu
przecedzić się przez zęby

ich poezję słyszą
wyjące psy(jakiś element biblijny tu pasuje lub mitologiczny, psy wyjące zbyt banalne dla mnie, symbole zawsze ładnie pasują)

ich poezja odbija się
od witryn i drzew(od sklepień kaplic, jakieś mam skojarzenia z mroczną starą katedrą, zabytkiem, bo i ta samotność się wpisuje, jakby zatopiona Venecja, znasz może taki film)

wiersz może być dobry
pozdr.

Opublikowano

Ładny klimat

ludzie smutni nieświadomie
wypowiadają wiersze

kręcące się w nosie i w głowie
żeby w końcu przecedzić

przez zęby
ich poezję słyszą wyjące psy

ich poezję odbitą od witryn i drzew
słyszą drzewa i witryny??
;)

Opublikowano

Kamilu, być może masz rację z tymi motywami.. nie, na pewno masz rację, bo to rzeczywiście by pasowało..
tylko konkretnie to jeszcze nie wiem, co;)

Jemall, jak w kociołku;) pozdrawiam, ulka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • Olsztyński wędkarz, gdy mieszkał na Dajtkach,   zimą wędkował w ogrzewanych majtkach,   przyjemnie się łowiło,   lecz w majtkach zaiskrzyło,   i usmażyło kiełbaskę na jajkach.                         Daitki – wieś od 1355r, od 1966r część Olsztyna  
    • Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia.   W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę.   A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów.   Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku.   Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu.   Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…
    • Każdy ma swoje miejsce do powiedzmy, zapoznawania innych. Podzielam opinię, że tam za dużo hałasu, dymu i ludzi. Wiersz ciekawy, nie powiem. Pozdrawiam P.S.niespełnione
    • @viola arvensis Personifikacja nadziei, z bardzo ładną i wzruszającą puentą. 
    • Ewo, dąsy mamy ...sądowe
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...