Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Obnażona z marzeń
Dotykiem gorącym, czułością palącą
Szukasz w tej beznadziei ujścia
Tropisz słowa
Ta podświadomość jest jak zaraza
Naga stoisz przed samą sobą
Odarta z pragnień wyzuta z niebytu
Chcesz trwać w marzeniach
Jesteś jak cień
Choć płoniesz z zachwytu że to co czujesz jest tylko twoje
I tropisz słowa
Czekasz na każde nowe spojrzenie
Pragniesz namiętnie słuchać jak mówi
Tropisz słowa i płoniesz z zachwytu
Chcesz trwać w tej udręce
Lubisz ten stan ta podświadomość pełna zachwytu
Budujesz serce…

Opublikowano

Gosiu. Zakochałaś się?
A mogę spytać: kim jest ten, którego słowa tropisz?
Pewnie wart jest wiersza.
Możnaby napisać coś o "przejmowaniu z świata słów, które później lądują na kartce".
Ta podświadomość i to, w jaki sposób rodzą się w człowieku wiersze.
Coś o powstawaniu piękna + skojarzenie to z "miłością", może z aktem seksualnym; coś z położniczej sztuki ala mądrość grecka,
świat mówi - poeta słucha.
Pozdrawiam. Życze "wyzucia z niebytu na dłużej".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przeczytałam 'na głos', brzmi czysto i spontanicznie, potykałam się jedynie na początku; drugi i trzeci wers, może warto sprawdzić ?
podoba mi się :)
pozdrawiam ) ava.
Opublikowano

Myślę, że to bardzo piękny wiersz. Niewątpliwie jest w nim serducho.

Nie sądzę, aby stała za nim prawdziwa miłość.

Raczej amalgamat fascynacji, tajemnicy, pożądania, cierpienia, ciekawości, lęku i zauroczenia. Pisany raczej nie dla drugiej osoby, ale w ramach 'rozliczeń' z samą sobą.

A jeśli dla drugiej osoby, nie znam mężczyzny, który zasługiwałby na taki wiersz.

tak trzymać, jest w Tobie to COŚ, musisz tylko rozwinąć skrzydełka.

Aguś

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...