Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dyskutować to można o pogodzie.
Tutaj mamy do czynienia ze sporem prawnie niewłaściwym.
Zamiast dostosować się do woli Prezydenta i Premiera, użytkownicy prezentują własną oryginalność i samodzielność intelektualną, która personifikuje motto media kłamią.

Degrengolada.
Nie odmawiaj nam, proszę, prawa do wypowiedzenia własnego zdania o decyzjach "góry". Na tym min. polega demokracja i społeczeństwo obywatelskie. No chyba, że się mylę:)

A tak swoją drogą, ciekaw jestem, jak w Twoim wykonaniu wygląda dostosowanie się do woli Prezydenta i Premiera? Nosisz się na czarno? Nie słuchasz zbyt głośno muzyki?


W tym wypadku polega na tym, że nie mędrkuję jak jakiś opozycjonista, a solidaryzuję się z rodzinami zmarłych.

Zapominacie, że zginęli piloci stanowiący kwiat polskiego lotnictwa oraz, że po II wojnie światowej jest to największa katastrofa lotnictwa wojskowego.
  • Odpowiedzi 91
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dyskutować to można o pogodzie.
Tutaj mamy do czynienia ze sporem prawnie niewłaściwym.
Zamiast dostosować się do woli Prezydenta i Premiera, użytkownicy prezentują własną oryginalność i samodzielność intelektualną, która personifikuje motto media kłamią.

Degrengolada.

Czyli najlepiej jeśli w ogóle nie będe się odzywać, przytakując i klaszcąc na decyzje rządu i naszego cudownie-oświeconego prezydenta.

Czy pan jest z PiS-u,bo widzę ,że jest pan oburzony nie tyle tym jak się odnoszę do żałoby, co do obecnego sposobu rządzenia.


Mogę być nawet z Hamasu i nie powinno to stanowić pola Pani zainteresowań.

A na poważnie, to premier jest z PO pragnę zauważyć. Wybory odbyły się w październiku. PiS przegrał. Wygrała PO. Premierem jest Donald Tusk. Marszałkiem Sejmu Bronisław Komorowski. Rząd i Parlament przyłączyli się do żałoby.

Rozumiem, że moja partyjność pomogłaby Pani intelektowi nazwać się demaskatorką kaczyzmu, ale niestety źle Pani trafiła.
Opublikowano

Zresztą nie ma sensu dyskusja, w której wypowiadają się ludzie niewładni zmienić cokolwiek. Jest to niestety zwykłe psioczenie, które owszem dodaje adrenaliny,ale de facto naprawdę nic nie wnosi. Temat tego typu powinien być omawiany publicznie, ale w o wiele szerszym gronie rzeczywistym.
Tutaj możemy obrzucać się nawet inwektywami, a przecież ci ś. p. Oficerowie nie chcieliby swoją śmiercią budzić tego typu emocji.
Po kilkudziesięciu postach widzę, że nie znajdziemy w tej sprawie kompromisu, co paradoksalnie wypływa z tego, że dotyka nas dziś ona bezpośrednio. Warto by powrócić do tej debaty, gdy żałoba minie (już jurto) i gdy wszystkie złe emocje przeminą, co może potrwać trochę dłużej.
Osobiście uważam, choć to może tchórzostwo, że tego typu sprawy lepiej omawiać teoretycznie, na sucho.


Niemniej żałobę uznaję w czasie teraźniejszym za zasadną [*]

Opublikowano

Wszystkiemu jest winny pan prezydent Lech Kłamczyński. Winny rozmycia pojęcia żałoba narodowa, taką powinno się ogłaszać gdy zginie w wyniku tragedii jakaś część społeczeństwa (tu ciężko mówić o cyfrach bo nie o to chodzi, ale pewnie coś koło 100 osób, inaczej na pewno to powinno być więcej niż ilość ofiar drogowych od soboty do niedzieli) lub osoba/osoby ważne. Więc moim zdaniem sensowne żałoby były po papieżu i teraz. Bo jednak zakładają, że wybuchnie wojna dziś za tydzień to bez tych panów co zginęli w samolocie możemy ją przegrać. Więc te dwa płacze narodowe są uzasadnione, ale już płacz za kilkoma gołębiarzami, górnikami, pielgrzymami, to przesada i szukanie głosów. Bo właśnie te trzy wymienione niczym nie różnią się od wekkendowych wypadków drogowych.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zabranianiem określa Pan tak naprawdę silniejsze argumenty. Rozumiem, że się Pan kreuje na niezależnego inteligenta. Niezależność gwarantuje Panu konstytucja, ale na to drugie inaczej trzeba zapracować niż Pan to zdaje się sugerować.



;*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zabranianiem określa Pan tak naprawdę silniejsze argumenty. Rozumiem, że się Pan kreuje na niezależnego inteligenta. Niezależność gwarantuje Panu konstytucja, ale na to drugie inaczej trzeba zapracować niż Pan to zdaje się sugerować.



;*
:*
Nie ma silniejszych argumentów. Są tylko różne. Każda ze stron ma swoje i jedni drugim ich z rąk nie wytrącą. Z tym kreowaniem się, to ciężkie argumenty wytaczasz. Czasem odnoszę (być może błędne), wrażenie że przywiązujesz do tej dyskusji co najmniej taką wagę, jakbyśmy siedzieli właśnie np. w ławach poselskich, czy coś w ten deseń:)

No, ale kończmy już ten offtopic, niech dyskusja toczy się swoim torem. Ja - póki co - nie mam nic do dodania.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zabranianiem określa Pan tak naprawdę silniejsze argumenty. Rozumiem, że się Pan kreuje na niezależnego inteligenta. Niezależność gwarantuje Panu konstytucja, ale na to drugie inaczej trzeba zapracować niż Pan to zdaje się sugerować.



;*
:*
Nie ma silniejszych argumentów. Są tylko różne. Każda ze stron ma swoje i jedni drugim ich z rąk nie wytrącą. Z tym kreowaniem się, to ciężkie argumenty wytaczasz. Czasem odnoszę (być może błędne), wrażenie że przywiązujesz do tej dyskusji co najmniej taką wagę, jakbyśmy siedzieli właśnie np. w ławach poselskich, czy coś w ten deseń:)

No, ale kończmy już ten offtopic, niech dyskusja toczy się swoim torem. Ja - póki co - nie mam nic do dodania.


Ja do chęci przekonania Pana zbyt dużą wagę przywiązałem - wyłącznie. Pan jest w względach etycznych niereformowalny.


;*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ban. Bye.

a.

A dałoby się Panie angello amerrozza nie wyrzucać na długo? W sumie nie obraził tutaj nikogo personalnie, a za nieokrzesane poglądy to może taki ban 3-dniowy? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ban. Bye.

a.

A dałoby się Panie angello amerrozza nie wyrzucać na długo? W sumie nie obraził tutaj nikogo personalnie, a za nieokrzesane poglądy to może taki ban 3-dniowy? ;)


Naprawdę wspaniałe wytłumaczenie.

Określanie w taki sposób kogokolwiek to, delikatnie mówiąc, działanie niepoetyckie. Wspomnę, że użytkownik amerozzo może np na wniosek Ambasadora Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej w Polsce lub po prostu Prokuratury Rejonowej, w której znajduje się siedziba serwera www.poezja.org odpowiedzieć karnie za te obelgi.

Jak to nie obraził nikogo personalnie? Bush to nie metafora, a Prezydent sojusznika Polski i jak każdemu innemu człowiekowi na tej planecie należy mu się szacunek oraz odpowiednie podejście, że o protokole dyplomatycznym nie wspomnę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ban. Bye.

a.

A dałoby się Panie angello amerrozza nie wyrzucać na długo? W sumie nie obraził tutaj nikogo personalnie, a za nieokrzesane poglądy to może taki ban 3-dniowy? ;)
Jestem za. Ale decyzja, oczywiście, należy do angello.
Opublikowano

Połowa ludzi z orga wylatywała czasami za słabsze wulgaryzmu!

Od kiedy to wszystko darowywać zwykliśmy?

Ban jest banem i nie ma odwołania.

Praktyki odwoławcze akurat w tym przypadku, gdy przekleństwo padło jawnie, dotyczy sprawy gorącej politycznie mają co najmniej dziwne uzasadnienie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Personalnie na poezja.org - mam na myśli użytkowników, a Bush się raczej nie obrazi, że jakiś malutki Polaczek ma o nim nienajlepsze zdanie ;)


Ale obyczaj się gniewa i kultura wołająca o pomstę do nieba.

Tu nie chodzi o obrażenie się VIPa, tylko o to, że takie słowa są gorszące, zwłaszcza na forum poetyckim. Jeśli, nie umniejszając nikomu, użytkownicy forum o grach muszą w sprawie wulgaryzmów się pilnować, to zaniechanie kary za używanie tak paskudnych wyzwisk w tak niecnym kontekście, w miejscu, gdzie się tworzy sztukę byłoby absurdem.

Poza tym dodam, że wypowiedź zbanowanego amerozzo nie tylko wulgaryzm zawiera. Jest tam również określenie "morderca", co przecież podlega jeszcze silniejszej karze. Myślę, że na takie oskarżenia organ właściwy zareagowałby dość sprawnie, gdyby się dowiedział.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Personalnie na poezja.org - mam na myśli użytkowników, a Bush się raczej nie obrazi, że jakiś malutki Polaczek ma o nim nienajlepsze zdanie ;)


Ale obyczaj się gniewa i kultura wołająca o pomstę do nieba.

Tu nie chodzi o obrażenie się VIPa, tylko o to, że takie słowa są gorszące, zwłaszcza na forum poetyckim. Jeśli, nie umniejszając nikomu, użytkownicy forum o grach muszą w sprawie wulgaryzmów się pilnować, to zaniechanie kary za używanie tak paskudnych wyzwisk w tak niecnym kontekście, w miejscu, gdzie się tworzy sztukę byłoby absurdem.

Poza tym dodam, że wypowiedź zbanowanego amerozzo nie tylko wulgaryzm zawiera. Jest tam również określenie "morderca", co przecież podlega jeszcze silniejszej karze. Myślę, że na takie oskarżenia organ właściwy zareagowałby dość sprawnie, gdyby się dowiedział.

'... gdzie się tworzy sztukę' w tym akurat nie masz pan specjalnie udziału, latasz pan tylko i
lepisz jałowe komentarze, szczypiesz pan ludzi po tyłkach dla samego szczypania,
kreujesz się pan na wielkiego znawcę i krytyka, pouczasz pan bez merytorycznego
'ładu i składu', negujesz pan i moralizujesz, łajesz,a nic dydaktycznego z tego nie wynika,
oflagowujesz się pan cudzymi hasłami, sam niczego nowatorskiego nie wnosząc,
zesmaczając bardziej od wulgaryzmów,
a jak już pan coś wysmażysz? ...., o boszszszeee;
forma przerasta prosta (o ) tę !
trochę POKORY i TAKTU panu życzę, skoro o kulturze pan wspominasz - wiedzę się zdobywa, jednak inteligencji wrodzonej drogi erudyto nie wykujesz, nie podpatrzysz i nie wkleisz ;p
pa, pa !

pzdr; sdcznie, do prawdy... a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ale obyczaj się gniewa i kultura wołająca o pomstę do nieba.

Tu nie chodzi o obrażenie się VIPa, tylko o to, że takie słowa są gorszące, zwłaszcza na forum poetyckim. Jeśli, nie umniejszając nikomu, użytkownicy forum o grach muszą w sprawie wulgaryzmów się pilnować, to zaniechanie kary za używanie tak paskudnych wyzwisk w tak niecnym kontekście, w miejscu, gdzie się tworzy sztukę byłoby absurdem.

Poza tym dodam, że wypowiedź zbanowanego amerozzo nie tylko wulgaryzm zawiera. Jest tam również określenie "morderca", co przecież podlega jeszcze silniejszej karze. Myślę, że na takie oskarżenia organ właściwy zareagowałby dość sprawnie, gdyby się dowiedział.

'... gdzie się tworzy sztukę' w tym akurat nie masz pan specjalnie udziału, latasz pan tylko i
lepisz jałowe komentarze, szczypiesz pan ludzi po tyłkach dla samego szczypania,
kreujesz się pan na wielkiego znawcę i krytyka, pouczasz pan bez merytorycznego
'ładu i składu', negujesz pan i moralizujesz, łajesz,a nic dydaktycznego z tego nie wynika,
oflagowujesz się pan cudzymi hasłami, sam niczego nowatorskiego nie wnosząc,
zesmaczając bardziej od wulgaryzmów,
a jak już pan coś wysmażysz? ...., o boszszszeee;
forma przerasta prosta (o ) tę !
trochę POKORY i TAKTU panu życzę, skoro o kulturze pan wspominasz - wiedzę się zdobywa, jednak inteligencji wrodzonej drogi erudyto nie wykujesz, nie podpatrzysz i nie wkleisz ;p
pa, pa !

pzdr; sdcznie, do prawdy... a.m.

Ale się Pani szanowna uraziła.
Nie powiem, Pani komentarz naprawdę wiele wnosi.

Pozdrawiam do prawdy.

PS A jak tam znicz? Jad go nie zalał; nie opluła się Pani?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



'... gdzie się tworzy sztukę' w tym akurat nie masz pan specjalnie udziału, latasz pan tylko i
lepisz jałowe komentarze, szczypiesz pan ludzi po tyłkach dla samego szczypania,
kreujesz się pan na wielkiego znawcę i krytyka, pouczasz pan bez merytorycznego
'ładu i składu', negujesz pan i moralizujesz, łajesz,a nic dydaktycznego z tego nie wynika,
oflagowujesz się pan cudzymi hasłami, sam niczego nowatorskiego nie wnosząc,
zesmaczając bardziej od wulgaryzmów,
a jak już pan coś wysmażysz? ...., o boszszszeee;
forma przerasta prosta (o ) tę !
trochę POKORY i TAKTU panu życzę, skoro o kulturze pan wspominasz - wiedzę się zdobywa, jednak inteligencji wrodzonej drogi erudyto nie wykujesz, nie podpatrzysz i nie wkleisz ;p
pa, pa !

pzdr; sdcznie, do prawdy... a.m.

Ale się Pani szanowna uraziła.
Nie powiem, Pani komentarz naprawdę wiele wnosi.

Pozdrawiam do prawdy.

PS A jak tam znicz? Jad go nie zalał; nie opluła się Pani?

drogi Panie, przecenia się Pan :):):D

pzdr;);) ;) a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale się Pani szanowna uraziła.
Nie powiem, Pani komentarz naprawdę wiele wnosi.

Pozdrawiam do prawdy.

PS A jak tam znicz? Jad go nie zalał; nie opluła się Pani?

drogi Panie, przecenia się Pan :):):D

pzdr;);) ;) a.m.


A jednak ma mnie Pani w sygnaturce...
Dziwne, że mimo buty się tam zmieściłem:/

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 , nie przeczę, że jest tu satyra. Skoro ją odkryłaś, to pewno jest. Nie znaczy to jednak, że naśmiewam się z przedstawionej tu wizji przyszłej Polski. Nie odrzucam tej wizji Polski, ani jej nie popieram. Są w tej wizji rozwiązania, za które nie mógłbym przejąć odpowiedzialności. Dlatego postawiłem się w wygodnej pozycji pisarza, który pisze powieść, a nie program polityczny.
    • @Leszek Piotr Laskowski Cenię taką religijność. Pozbawioną buty lecz zadającą pytania, czasem wątpiącą lecz pełną oddania...
    • @Leszek Piotr Laskowski sugestywne.
    • @Stukacz nie mogę się doczekać każdego kolejnego.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy przekroczyłem próg świątyni, do której jako dziecko zaglądałem co niedziela i święta  a teraz odwiedzałem ją, jedynie przy okazji  pogrzebów i jednego ślubu. I teraz właśnie  miał to być czas  przeznaczony na mszę pogrzebową. Przed kościołem  nie stał jednak zaparkowany karawan  ani nie było w jego pobliżu żadnych grabarzy. Żałobników również. Nie było łez, wspomnień i kwiatów.     Już od kruchty,  poczułem, nie drażniący swąd  cmentarnego kadzidła  i zapach tlących się parafinowych świec  a świeży i ciepły przeciąg. Za ciężkimi, dębowymi drzwiami prowadzącymi do głównej nawy, powitała mnie zupełna pustka i osamotnienie. Ani jedna postać  nie siedziała lub stała w ławkach  ciągnących się w dwóch długich rzędach  aż do stóp ołtarza. Pod nim nie ujrzałem również  katafalku ani trumny i to już zadało mi ostateczny cios, uświadamiając mnie w tym, że zwyczajnie pomyliłem  jeśli nie dzień to godzinę pogrzebu.     Pomylić dzień byłoby wykluczonym. Czwartek. Dziewiętnasty sierpnia.  Godzina jedenasta. Tak było  bezsprzecznie zapisane w nekrologu. Godzina jedenasta. Pociągnąłem za dewizkę  i uchwyciłem wystający z kieszeni  czarnej kamizelki zegarek. Wskazywał dziesięć minut na jedenastą. A więc niecały kwadrans do uroczystości.     Dzieje się tu coś absolutnie dziwnego. Warto byłoby zapytać u źródła, czyli księdza  lub choć kościelnego czy ministranta. Ich jednak też próżno było szukać wzrokiem. Szedłem powoli  wzdłuż ściany zachodniego skrzydła. Co jakiś czas zerkałem w stronę ołtarza  i przeciwległego skrzydła świątyni. Byłem w niej sam. Zaglądałem do konfesjonałów, licząc na to, że w ich mroku  odnajdę jakiegoś  pogrążonego w zadumie  rozważań lub modlitwy księdza,  który wyjaśni mi to wszystko.     Konfesjonały były puste. Patrząc na te drewniane, pokutne klatki, uświadomiłem sobie, że ostatni raz klęczałem w takiej  przed dwudziestoma pięcioma laty. Były proboszcz, który mnie wtedy spowiadał, był teraz starym, niedołężnym emerytem  z prawie setką lat na karku. A ja z chłopca bogobojnego i ułożonego, wyrosłem na  pozbawionego uczuć, empatii i sumienia. Zimnego psychopatę. Widać i tacy są potrzebni na tym świecie  by wypełniać wolę Pana.     Miałem zamiar udać się  do kancelarii na zachrystii. Tam też byłem już kiedyś. Jakieś dziesięć lat wstecz. By przynieść druk apostazji. Pytano mnie wtedy o powód. Wróciłem do wiary prawdziwych przodków. Wolę prawdziwy, rodzimy kult słońca niż syjonistyczną sektę  narodzoną gdzieś na izraelskiej pustyni. Podpisali bez słowa i wahania.     Postawiłem stopę  na pierwszym marmurowym schodku  prowadzącym do drzwi na zachrystię, gdy te rozwarły się szeroko  i zanim jeszcze  próg przekroczyła jakakolwiek osoba, dało się słyszeć przeciągły  i niesamowicie głośny płacz niemowlęcia. Widać płakało już długo. Chrypło i spazmatycznie łapało  zbawczy oddech.     Przez drzwi wszedł ksiądz  w o dziwo czarnej szacie, jakiej jeszcze nigdy w kościele nie widziałem. U jego boku jak mały, wierny pies kroczył ministrant ubrany tożsamo w czarną komżę, haftowaną  w jakieś dziwne litery i wzory, których znaczenia nie znałem. Za nimi wyszli do nawy rodzice dziecka. Ojciec, brunet o dość ciemnej karnacji, niski i chuderlawy,  trzymał w dłoniach zawiniątko z dzieckiem.     Małżonka jego była aniołem  i to nie tym z nieba a z piekła męskiego pożądania. Wyższa nawet ode mnie. Jej błyszczące, niebieskawymi refleksami, krucze włosy, ciągnęły się za linie, kuszących, pełnych bioder. Oczy z turmalinową głębią  wbite były daleko w przestrzeń przed sobą,  jak gdyby oglądały piękno  oddalonych o millenia galaktyk. Suknia była prosta i sięgająca ziemi. Tren ciągnął się za nią jak mój wzrok. Blade, odsłonięte plecy  z mocno zaznaczonym  pod skórą kręgosłupem  a pod nimi zapięcie sukni. Zamek schodzący w dół, prowadzący na zatracenie zmysły. Był bramą do  niewysłowionych rozkoszy jej ciała.     Jeden raz tylko odwróciła wzrok  by spojrzeć właśnie na mnie. Blado się uśmiechnęła. Przez potok łez. Bo właśnie przedziwne było to, że podobnie do dziecka, ona też zalewała się łzami. Była załamana i dojmująco smutna. Załamana ale i złamana. Pogodzona z losem. Widać trafiłem na chrzest  a czułem się tak jakbym oglądał pogrzeb.     Za nimi weszła ostatnia postać. Kobieta wyglądająca jak siostra matki dziecka Równie wysoka, piękna ale zimna. Jak głaz. Dało się to wyczuć natychmiast. Znałem ten grymas. Znałem ten wzrok. Bezlitosny i pogardliwy. Ja używałem go na codzień i ona widać też. Omiotaliśmy się nim nawzajem, jak dwa nadrzędne drapieżniki. Zabrakło jedynie warkotu i szczerzenia kłów. Demon zawsze wyczuję drugiego demona.   Wcześniej umknęło mi to, że co prawda przed ołtarzem nie było wyczekiwanej przeze mnie trumny, lecz zamiast niej stała tam kamienna, obszerna, owalna chrzcielnica. A więc faktycznie trafiłem na chrzest. Dziwny chrzest.     Postaci zebrały się wokół chrzcielnicy. Woda w niej z pewnością nie była święconą. Była lepka, gęsta i zupełnie nieprzejrzysta. Czarna jak polarna noc.     Ksiądz nachylił się do ucha matki  i zadał widać jakieś krótkie pytanie. Ta pokiwała głową i… wskazała na mnie.     Wszyscy wbili wzrok  w moją nieruchomą postać na schodku. Wreszcie ksiądz przerwał niezręczną ciszę. Czyli pan jest chrzestnym? Proszę podejść bliżej. Zaczynamy.     Jego słowa były chyba ponurym żartem. Ja chrzestnym!? Wykluczone proszę księdza. Ponad dziesięć lat temu składałem apostazję, zresztą wcześniej  i tak nie miałem bierzmowania. To nieistotne teraz drogi Panie. Dziecko musi mieć ojca chrzestnego. Ziemskiego opiekuna swych praw. Błogosławię Pana do tej roli. Proszę podejść.     Ja przyszedłem tu na pogrzeb! Kiedy odbędzie się pogrzeb  zaplanowany tu na godzinę jedenastą? Chcę wiedzieć tylko tyle i już mnie tu nie ma. Ksiądz nie dał się zbić z tropu. Ta świątynia nie prowadzi  mszy pogrzebowych,  tylko chrzty i komunie święte. Został Pan wybrany na ojca chrzestnego, chyba Pan teraz nie odmówi dziecku?     Jak to nie prowadzicie pogrzebów?! Od kiedy?! Byłem tu wielokrotnie na pogrzebach, na ślubie też,  ledwie w zeszłe lato. Teraz powołujemy jedynie nowych wiernych, chrzcząc ich i nadając im imię. Niech Pan nie robi scen w domu Bożym i stanie w swej roli dla dobra tej dzieciny.     Chyba ksiądz mnie nie zrozumiał. Nie jestem katolikiem  ani nawet chrześcijaninem. Przyszedłem na pogrzeb bo tak trzeba, ale nie mogę brać udziału  w żadnym chrzcie ani w liturgii. Z szacunku do Was wiernych  jak i swoich przekonań i wiary. Jestem rodzimowiercą. Wierzę w duchy, demony i magię. Tą najczarniejszą również. Praktykuję ją na codzień. Modlę się do swojej patronki. Przenajświętszej Śmierci. Nie o łaski dla mnie  a o zemstę, sprawiedliwość  i śmierć dla moich wrogów. Więc przepraszam  ale będzie ze mnie kiepski chrzestny. Idealny.     To jedno słowo rozcięło ciszę jak nóż. A padło z ust chrzestnej matki. Dalej patrzyła na mnie drapieżnie i dziko. Jest Pan idealny dla mnie  jako Pana chrzestnej partnerki  i dla rodziców małej. Proszę się zgodzić. Wyciągnęła ku mnie dłoń  w zapraszającym geście.     Oszalałem widać, lecz dałem za wygraną. Przeszedłem w ich stronę i złapałem jej dłoń. O dziwo była ciepła  a wręcz lekko spocona i gorąca. Ale gdy ścisnąłem ją troszkę mocniej, nie wyczułem pulsu tam gdzie zwyczajnie powinien odbijać się echem serca w żyłach. Spojrzałem na nią z bliska. Teraz już uśmiechała się szczerze  ale nadal zimno. Z profilu przypominała  kapłanki Świętej Śmierci a może sama nią była. Jeśli nawet tak było, to już nie bałem się. Bezbronnemu nie grozi kara.     Ksiądz spojrzał na mnie  i zwrócił się tymi słowami. Na chrzcie świętym nadano Ci imię skały  na której miałeś zbudować kościół. Ty zbudowałeś go  a potem doszczętnie zrujnowałeś  a na końcu spaliłeś. Przyjąłeś demona do swego serca  i nadałeś mu imię tego,  który pomagał dźwigać krzyż na Golgotę. Bo on pomaga Ci dźwigać ciężar żywota. Wyniosłeś go  ponad wszelkie stworzenie i uczucie  byś już nigdy nie wrócił  do postawy człowieka. Wezwałeś święte oblicze Śmierci  do swego życia  aby oddawać jej hołd  i uciec pod Jej protekcję. Ona chroni Cię od wrogów  i zadaje im krwawą sprawiedliwość. Stałeś się ambasadorem Jej praw. Piewcą Jej chwały. Jej wilczym omenem,  który wykonuje Jej nieomylne wyroki. Godnym jesteś kapłanem  by nadać imię temu dziecku. A wtedy mechanicznie wręcz wyrzekłem A więc niech przyjmie imiona. Angelisa Angela Luna Sol de Muerte.     Dzwonnica rozgorzała  potęgą spiżowych dzwonów. Ksiądz zanurzył dziewczynkę we krwi. Już nie płakała. Miała zimne, czarne oczy śmierci. Wyrośnie na piękna kapłankę. Ministrant trzymał w dłoniach złoty pucharek  z komunią w środku. Były to szczątki ciała wrogów  umoczone we krwi. Rozdał je pośród zebranych. Każdy dopełnił ofiary. Wiążąc zaklęte w nich dusze Na wieki w potępieniu.                          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...