Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tu już lepiej, choć na końcu znów rozlatują się sylaby (nagle 11 i 8)
za to ładny rym "K-9" z "siedzieć".
widzisz, jak Cię trochę przycisnąć to zaczyna to mieć ręce i nogi. tak trzymaj!
  • Odpowiedzi 51
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

człowieku daj na wstrzymanie --. nie podoba ci sie dobra; ale przesadzasz...daj ludziom pisa jak chca...zy zostnei to uznane w przyszlosi zadeyduja inni --> tu maja by rady ,ale na poziomie, a nie opluwanie sie wzaejmne!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chcesz stworzyć precedens dla swoich jeszcze większych gniotów. Lilianna ma przynajmniej talent,
jakieś wspomnienia w głowie a nie szum trawki

i kto to mowi...i kto to mowi.....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chcesz stworzyć precedens dla swoich jeszcze większych gniotów. Lilianna ma przynajmniej talent,
jakieś wspomnienia w głowie a nie szum trawki

i kto to mowi...i kto to mowi.....Prawda jest taka, ze gdyby pan tez mial talent to nie musilby tu siedziec na tym forum i pisac swoich komentarzy - to sie nzwya leczenei komplesku pani wsterntny - dowartosowuje sie pan pluja na innych.
ALE jest PLUS - W konu pn rpzynl ze lilianna ma talent, a tak ddlugo pan to ukrywal...zazdrosi pan lilinnie ze moze jeszze jego sonty nie sa idealne...moze niektore sa klakami...ale przynjmnije sa...i lilinna sie szkoli..sam powiedzial- on ma talent.
a kto o pnu bedzie pamietl
pozdrawiam jak zwykle najserdezniej, ja człowiek bez talentu dla pana, ale z talentem dla innyh ;-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kto pluje? mam pisać o czymś co jest złe, że jest dobre? być podobnym Tobie obłudnikiem?
gdyby dziś żył Słowacki, sądzisz, pochwalił by ten wiersz i warsztat?
nie mierz ludzi swoim małym rozumkiem, a talentów beztalenciem
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kto pluje? mam pisać o czymś co jest złe, że jest dobre? być podobnym Tobie obłudnikiem?
gdyby dziś żył Słowacki, sądzisz, pochwalił by ten wiersz i warsztat?
nie mierz ludzi swoim małym rozumkiem, a talentów beztalenciem

a) masz przerosniete ego i to widac,
b) mama nie uzylazie nei ladnei obrzac innych - przykro mi ale towje wsciekle ataki zle o tobie swiadcza
c) jak wygladay pierwsze wiersze slowckiegO? ja diopiero sie uze..publikuje nie bo uwzam ze sa genialne,,ale dlatego ze che aby mi wypunktowano co jest w nih zlego....
d) pisze od siebie
e) nie nie maszp isca ze ejst dobry --> ale powinienes pomaga innym sie doskonali a nie non-stop przygadywanie i obrzlwe epitety -to nei jest dyskusja
f) kto tu ejst obludnikiem --> komu sioe wiersze lilianny nei podobaly a potem piszeze maon talent ;-)
pozdrawiam jak zwykle najserdezniej
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


sam masz. mówiono ci to także na Nieszufladzie, wreszcie dostałeś kopa w dupę
bo nic do tak zapyziałego łba nie dociera

pan hyba ma problem z sobą -->po o tlye agresji??? jak sie panu nei podobam moja poezja prosze bardziej, może pan pluć, może obrażać...
a tak na marginesie to jes lepiej niz myslalem, bo osobie ozekwialem ze nikomu sie nie spodoba, a bylo pare pozytwow.... i pare dobryh rad..nawet od pana, zanim pan nie zaczal sie dlawi moja poezja ;-)
i znow pozdrawaim...
Opublikowano

Nie moze pn sie pogodzi z ejdnym:
moze ja i lilinna i pare innyh na rzie psizemy slabo...ale przynjmniej nie jestesmy kolejnymi epigonmi, ktorzy probuja w swyh wierszah zdziwi konceptem..jak np. pan..obena epoka kiedys sie skonzy..i bda potrzebi prekursorzy nowej ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tu się zgodzę. wszyscy kiedyś będą pisać tak jak piszesz już teraz. przewidział to również wiele lat temu Einstein:

„Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie”
Opublikowano

jest pan slepy ;-) dltego nie mzoep an by prekursorem nowej epoki.
zycze wielu udanych wierszy...
zachowuje sie oan jak kazdy epigon -->prosze mnie atakowac, obrazac, ale zas ucieka...uieka....nowa epoka w konu nastanie.....
pn sie smije ze mnie,ale jakby na to nei patrze to nawet taki prytmitywzim to swego rodzaju nowosc..
ah

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


koń, który mówi. genialne, co? ichaaaa!...

pan sie powtarza...to juz bylo...keidy komentowal pan sonety lilianny, ktory ma talent (jak sm pa poiwedzial) Kon ktory mowi - nie jestem lekarzem ,ale zalecam skontaktowanie sie ze spejalista.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kolejna odsłona: "prekursor epoki" "geniusz" "będę, już jestem najlepszy"
czytam cię jak książkę oglądam jak chomika wiedząc co mu rzucić do żarcia.
mam trochę czasu, więc patrzę jak lata w kółko w karuzeli myśląc, że gdzieś kiedyś dobiegnie
Opublikowano

prsze pana, w pan to nei jest homikiem ktory non-stop to samo...nowa epok mze albo przyjs sama albo wymuszona..zy mysli Pan ze gdyby hitler wygral wojne to sztuka rozwijlaby siee tak samo...nigdy ni nie waidomo...jestesmy na karuzelii.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ok. skoro teraz mowa o Hitlerze to przenieśmy się na chwilę do Indii:

Raz pewien radża w Radżahstanie
z nudów urządził polowanie.
A choć już po niewczasie,
to dowiedz się, kutasie:
sam dorwał aż sto cztery panie!
Opublikowano

gratuluje wierszyka i autokrytyki....
a o pan uiekl od hitlera boi sie pan, ze jego duch przyleci ;-)
no wie pan, gdyby hitler byl hrzesianinem to by nie uiekl...a skda mamy pewnosc, ze walkirei go nam nie sporwadza...niech pan uieka...do indi i w koncu przestanei uwazac ze sukes to wejsc do "dimu przyjmnosi zwanego burdelem i "zdobyc 104 panie" - trzeba tylko miep ieniadze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...