Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja mam jeszcze ciekawszą sytuację o ot jak można moją postawe zaznazyć na osi czasu ;-)
agnosty/ateisty --> ateista .._ agnostyk --> skrajny ateista --> agnostyk/wierzacy z elementami ateizmu --> teraz ???? - nie wiem, nie umeim tego orkesli, niby to takie proste, ale ja łącze wszystkei trzy w sobie :-) , bo:
a) odrzucam prawie wszytkie dogmaty, nie wierze w cuda ni tym podobnego bo to kłóci się z moją racjonalną cześcią
b)z drugiej strony mam w sobie elemnty dewoty :-) nie smieszą mnie żarty religijne nie pozwala osmieszac Boga, wierze w magiczna moc niektoryh przemdiotow (zeny bylo smiesznie patrz puntk a :-)
c) posta agnosyka błaby najlepsza a tym bardziej uspokoiłabym oją rajonalną część, ale tą postawę odrzuca moja uduchowiona część
i ta walka wciaz trwa raz wygrywa rajonalizm,a drugi raz czytam artykul i:
"pewna kobieta przez całe zycie odzywiala się zdrowo, zyła zgodnie ze srodwiskiem; Kiedy jej watroba zaostła uszkodozna, otrzymala watrobe od 18-letneigo hlpoaka ktory uwieblia neizdrowe jedzenie i fastfoody ; nie wiedza o tym, jako swoje pierwsze zyczenie: "przyniescie mi piwo i mcchickena" w tym artykule bło opisane jesze kilka podobnych sytuacji. No i znow...wygrywa wiara...ale zaraz potem rajonaliz, ktoremu jest prosciej.Może gdybym był wyhowywany w domu wierzących, ale ja urodziłem się w domu atesitow, prawie nigdy nei hodzilem do kosiola, "wpajano we mnei rajonalizm"
sam nie wiem...

  • Odpowiedzi 160
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

A jak mi wiadomo:Titanic, nie był największym statkiem pasażerskim na świecie;
który zatonął - względnie ofiar.
Był jeszcze większy Niemiecki, nie pamiętam nazwy, ale o wiele więcej - miał
ofiar śmiertelnych.Gdzie ja to czytałem "Tajemnice świata"-
w jakimś dodatku"Super Expressu" bodajże.
Został on storpedowany, czy też mam to nazwać przeznaczeniem?
Ave!J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Prawdę mówisz..ale to była wojna i wtedy nikt nei jest panem niczego...
wiem że bły dwa statki jeden Cap Arcona (z wieżniami) a drugi też nie pamiętam....ale z Niemcami...
Titanic był najpiękniejszy na świecie, są stare zdjęcia na Titanica.com ale też Cameron odwzorował wiernie (A titanic 1943 bł kreony na Cap Arcona!)...był idealnym,pięknym statkiem...W sumei to się ciesze że zatonał, bo tak to powstała romantyczna legenda i każdy wie co to bł Titanic..a o jego braciach Olimpicu i Britannicu(Giganitc) kto wie?
Titanic może i nie bł najwięskzy ale miał klasę, więc nie dziwię się że nie chcieli go szpecić szalupami...a co do dzisiejszych statków Queen marry 1 i 2 Oraz Freedom of the Seas to żyze im żeby zatonęły bo obrażają pamię Titanica ;-)..
Opublikowano

Wybacz Adolfie to do Pana - Wojtek Bezdomny.

Panie Wojtek Bezdomny, ale może ten wierzący, nie spełniać Boskiego"Dekalogu"
A gdy się go spytają, czy wierzy w Boga, czy chodzi do kościoła:itd.itp.
A ów odpowie tak-->wymijająco -->"Ja jestem wierzący, ale nie praktykujący"
To więc, gdzie ów się znajduje?Może gdzieś pośrodku, ale czego?
Ave!J.S

Opublikowano

Nie - nie tworzmy nieporozumien Pani Lidio.
Odsylam do punktu rozmowy, w ktorym wyjansniam roznice - WIARA a RElIGIA i podkreslam, ze to zupelnie cos innego. To po pierwsze. Po drugie co ma piernik do wiatraka? :) A tak powaznie - to ktory z wierzacych ten Dekalog spelnia w 100%-tach? Kto? Nie ma takiego czlowieka na swiecie. Mowiac inaczej wszyscy jestesmy grzesznikami bez wyjatku w ujeciu chrzescijanskim oczywiscie. Zdanie, ktore Pani ujela w cudzyslow ("Ja jestem wierzacy, ale nie praktykujacy") jest smieszne i pozalowania godny jest czlowiek, ktory je wypowie. Z tych slow od razu widac, ze boi sie odpowiedzialnosci, ktore mogly by go spotkac w razie mowienia prawdy. Tak zazwyczaj kreca ludzie do tzn. swietego spokoju - na dwoje babka wrozyla. I tych nie obraze i tych, wiec jest dobrze. Hmm... Okresl sie czlowieku. Albo Ci nie odpowiada ta religia, moze kler? (zapewne w Twoim wyobrazeniu to zniewolenie, zinstytucjonalizowanie Boga ktore do niczego nie prowadzi, bo masz ochote na kontakt indywidualny z Bogiem bez posrednictwa?) albo jestes za leniwy i zaniedbales sie troche duchowo (troche - tak :)) na rzecz pieniadza, materializmu albo... - wymysl sobie sam, ja juz mam dosc grzebania w twej duszy...

"Ja jestem wierzacy, ale nie praktykujacy"

Istotne jest rowniez, űe owo zdanie na pewno nie zmienia polozenia czlowieka w odniesieniu do trzech wymienionych przeze mnie postaw:

1. Wierzacy
2. Ateista
3. Agnostyk


Nadal ten czlowiek deklaruje, ze wierzy w Boga a ze Religii nie przestrzega to nie ma nic do rzeczy. On jako jednostka ma swiadomosc, ze istnieje Bog - Tylko to sie liczy - "Bog" jako Cos lub Ktos, Wszechmocny Absolut, Poczatek Wszychrzeczy, Nieskonczonosc, Nieskonczone Dobro, a Moze nieskonczone Zlo - wszystko zalezy od swiadomosci jednostki i jego wyobrazen. Satanista, tez sie zalicza do tej postawy, bo deklaruje ze jest Ktos wiekszy od niego. Prosze nie mieszac Religii do Wiary - jeszcze raz apeluje. Wierzacy wierzy, nie musi spelniac nakazow spojej religii ustanowianej przez wieki, tradycje etc. Wierzacy to czlowiek ktory posiada pelna swiadomosc swojej slabosci. Mozna chyba powiedziec ze wierzacy to niczym poddany, ktory ma swojego Pana, Ideal.

RELIGIA jest pomoca w dochodzeniu do Boga, jest droga, jest wyciagnienciem reki. Chyba juz Pani rozumie.

Ktos po srodku? - nie ma takiej postawy, bo w gre wchodzi slowo "Wierze", ktore nie znosi polowicznych postaw. To wszystko jest jasne - albo "Tak" (wierzacy), albo "Nie" (ateista). albo "Nie Wiem" (agnostyk). Nie da sie tu zakombinowac. Przyslowiowa babka moze tylko wrozyc na jedno.


Jesli nie wiesz ktora postawe wybrales - zapytaj sie kim jestes i czy wiesz, ze zyjesz


Pozdrawiam :)



Wojtek (tak prosze sie do mnie zwracac)



P.S.


Jesli cos mowie "za ostro" - prosze wybaczyc, to niecelowe...

Opublikowano

Co do wszelkich przepowiedni i pytania czy Bóg zatopił Titanica za napis na burcie, to mamy tu do czynienia z popularnym błędem poznawczym o nazwie "korelacja pozorna".

W skrócie błąd ów polega na doszukiwaniu się związków tam gdzie ich nie ma i występuje często gdy mamy do czynienia z wydarzeniami spektakularnymi, zapadającymi w pamięć.

Przykładem mogą być katastrofy lotnicze o których od czasu do czasu słyszymy w wiadomościach. Wielu ludziom, którzy widzą w telewizji olbrzymi wrak samolotu zapala się w głowie lampka "latanie jest niebezpieczne".

To nieprawda. Jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że zginiemy w wypadku samochodowym, niż, że rozbijemy się samolotem. Ale, że katastrofa ogromnego Boeinga robi większe wrażenie, niż codzienne raporty o wypadkach na drogach, wydaje nam się, że jest odwrotnie.

Tak dzieje się też z przepowiedniami - gdy jakaś przez przypadek się spełni, jest to niesamowita wiadomość, ludzie zaczynają się zastanawiać "a może rzeczywiście są rzeczy o których się filozofom nie śniło". To coś niezwykłego. Od razu doszukujemy się związku.
Nie zwracamy uwagi na to, że na świecie są miliony przepowiedni, które się nie sprawdziły. To nie jest spektakularne.

To samo z katastrofą Titanica. Ona przykuwa uwagę i robi wrażenie. Dlatego Adolfie, wydaje Ci się, że Bóg mógł tu interweniować.
Rozejrzyj się jednak wokoło. Jest mnóstwo zbuntowanych nastolatków ubierających się na czarno i wygrażających Bogu swoimi piąstkami - większość z nich nie zginie od gromu z jasnego nieba tylko dorośnie i założy rodziny.
Istnieje sobie Chińska Republika Ludowa - ponad miliard mieszkańców, programowy ateizm, nieszanowanie praw człowieka i Bóg też jakoś nie zmiótł ich jeszcze z powierzchni ziemi.

Można znaleźć całkiem sporo ludzi wojujących z Bogiem, którym uchodzi to na sucho.

Pozdrawiam i wesołych świąt wszystkim życzę.

P.S. Co do propozycji wyjścia na ulicę z tabliczką "żadem bóg mnie nie zabije" i sprawdzenia czy jakieś auto mnie nie przejedzie to nie próbowałem. Ale w książce "Nagrody Darwina 2" jest opisana sekta, w której przeprowadzano odwrotny eksperyment - to znaczy jej członkowie chodzili po ulicy, wierząc, że Bóg uchroni ich przed pędzącymi samochodami. Nie uchronił.

Opublikowano

A) Widzi pan, ja nie moge powiedzieć:
- wierze, bo bym nie moja rajonalna połowa zabiła.
- nie wierze, bo by mnie moja wierzaa polowa zabila - zas rajonalna by sie uieszyła :-)
- nie wiem - zbyt wygodne, nie sądzi Pan? Rajonalizm by poewnie przymknął na to oczy, ale moja wiara nie, sam pan mówił albo tak albo nie
B) Titanic: musze się zgodzić z Panami, bo zawsze jest tak, że jak zaczyna sie coś nowego, niezwyklego, to pojawai się mnóstwo proroków, bo przecież łatwo jest wrózy że sie rozwali bo jest jakas szansa --> i też sie zgodze, że jest o wiele więcej niespełniajayh sie przepowiedni --> gdyby były prawdziwe to czemu dosszło do tyh katastrof
C)Oczywistą przyzyną katastrofy Titanica były niejasne proedury i przestarzale przepisy oraz to że linia White Star nigdy nei troszczyły się o bezpiezeństwo swoich statków,
D) "Nawet Bóg..." ale dlazego nie chesie się państwo ustosunkowa do mojej koncepcji przestrogi: wszak ta katasrfoa duzo nauczytla żłowieka także i pokory....a co do hin i dzieciaków-satanistów to powiem panu, że Bóg nie wpycha się tam gdzie go nie hca, ale interweniuj by chronić rodzaj ludzki...tak mysle...
E)Z tymi przepowiedniam to jest tak, że ja teraz moge napisac: "Wielki samolot, 3 razy więskzy od Titanica, najnowszy techniznie, super szybki, super luksuswoy rozbije się podzas dziewizego lotu" ---. teraz można poczekać 20-50 lat i się spełni..przynaujmniej po cześci
F)Musi się Pan jednak zgodzić, że wizja MEGA statku przehylonego i ipwooli zapadająego się w morze jest romantyczna. Zawsze mi szkoda Titania bo był naprawdę super :-), ale hyba lepiej że leży na dnie.

W III rzeszy Albreht Speer wporwadzil; tzw"prawo ruin" polegąło o no ta tym, że każdy projekt i heho rysunek przerysowywano ale tak jakby bło 1000 lat po zbudowaniu--> rysowano wiec ruiny obrośnięte roślinami.......Tak samo możan by zrobić prjektują Titani 2 -> od razu wyobrazic sobie jka by wyglądła w zasie katastrfoy...

Latanie jest okropne - latam już tyle razy i zakażdym razem przezywam straszne chwile w tej maszynie...Nawet wiem dla czego--> psyholodzy uzasadnili, że wynika to z tego, (pomijają fobie itp), że nie ammy nad niczym kontroli tylko musimy zawirrzyć pilotowi.

Tak szczsrze: lepiej zginą na Titaniu niż w samoloie.....

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja to widzę inaczej.

Wierzący - wierzy (czyt. jest pewny) w Boga
Ateista - wierzy, że Bóg nie istnieje
Agnostyk - nie wie czy Bóg istnieje, czy nie

Bzdura z tymi ateistami. Jeszcze więcej teistów skończyło w domu wariatów i to wcale nie dlatego, że jest ich więcej. Ateista może być szczęśliwy i spełniony.
Opublikowano

Jaka fajna liczba komentarzy - 88 (wiecie co ta liba oznacza???)
a ta na serio...to teżś nie wiem czy Panie Wojtku (przeprasam że po niku imieniu ,ale ta dyskujsa jest na kilku płaszzyznach) zy warunek bycia wierzaym nie jest u Pana zbyt surowy...sam już nie wiem, bo takto to czym ja jeestem???

Opublikowano

Moze Pan Panie Adolfie jest blizej nihilizmu, moze relatywizmu ale chyba nie, bo Pan przybiera czasem niedopuszczalne do tych okreslen postawy. A moze panteizm? Tak - to dobre bo tym doskonale daloby sie wyjasnic katastrofe Tytanica. Wrecz idealnie. Bog = Wszechswiat. Kwestia tylko jaki panteizm - skrajny mowi o tym ze nie ma Boga poza Wszechswiatem (duchem i materia), panteizm bardziej zdystansowany, mowi ze Bog = Wszechswiat, ale i Bog istnieje gdzies poza tym.


Wydaje sie, ze wystarczy zgodzic sie z pogladami panteizmu, a wszystkie przepowiednie, wrozby, przesady, sny, taroty i cholera wie jeszcze co, to prawda.

Chrzescijanstwo odrzuca i neguje calkowicie poglady panteistyczne, bowiem czlowiek zostaje pozbawiony wolnej woli. Buddyzm, Hinduizm jest temu przychylny - pojecie Karmy, to nic innego jak panteizm. Wszyscy oddzialywuja na wszystkich - zlo na dobro, kazdy atom, kazda czastka, kazdy czlowiek na innego i nawet moje pierdniecie na wasze przyszle zycie :). Tak to czysty panteizm, bo wszystko dziala jak jeden wielki i doslonale zlaczony ze soba mechanizm. Tytanic zatonal bo na przyklad wielu ludzi uwazalo, ze jest do kitu, albo do kiczu, albo ze to demonstracja sily i kpina z Boga i pycha etc. "W przyrodzie nic nie ginie - tylko zmienia wlasciciela" - to tez panteizm :)


Smieszy mnie to wszystko, bo wlasnie probuje naciagnac pojecie pod wydarzenie, a powinno byc zgola inaczej. Dla wyznawcy hinduizmu to zapewne sprawa bezdyskusyjna, ale katolik nie moze na to przystac. Dla katolika panteizm jest rownie dziurawy jak matematyka. Dla wyznawcy Buddy "wolna wola" i matematyka to brednie. Kto z nich ma racje?

Dla mnie sprawa jest oczywista, bo jestem katolikiem. Moge powiedziec, ze podzielajac poglad panteizmu podwaza sie swoje czlowieczenstwo, swoja swiadomosc, wyjatkowosc, poczucie "ja", swoj charakter, uczucia i pisanie wierszy tez :)


Pozdrawiam


Wojtek


p.s.


i jestem wolny jak ptak bez skrzydel - dlaczego bez skrzydel? Dlatego, ze sam je sobie kiedys obcialem - filozofujac i otwierajac oczy. Ale jest jeszcze poezja, malarstwo, rysunek, teatr... wiara i nadzieja - tam znow moge latac, wiec to nic ze jestem kaleka...

Opublikowano

nie...panteizm odpada....co bym nie wybral jest zle...nihliizm i moj eks-kochany Nistche :-) odpada całkowicie..juz to przerabialem...najlepszym wyjsiem byloby mnie podzieli na dwei niezalezne osoby: jeden racjonalista skrajny atesia drugi: gorliwy katolik...

mam pytanie: urodził sie pan w rodzinie wierzayh katolikow czy nie --. bo ja sie urodzilem w rodzinei skrajnyh ateistow....

Opublikowano

Ta rodzina i wychowanie maja kluczowe znaczenie w kwestiach wiary i nietylko. Pewnie jakbym byl wychowany w rodzinie kanibali to bez przeszkod zjadalbym ludzi. Albo jakbym byl wychowany w religi buddyzmu tez przyjabym to ubranko.


Urodzilem sie w rodzinie katolickiej i jestem katolikiem. Jest takie powiedzienie, ze winno sie zywic pokarmem z terenow jakie naturalnie wystepuja w twoim srodowisku. Jest w tym kupa i to taka wielka kupa racji :) Nie da sie zaszczepic Hinduizmu w Europie, ani tez Chrzescijanstwa w Indii. To tylko przyklad, dokladnie tak samo ma sie sprawa z innymi religiami. Ateizm - rzecz jasna wystepuje najczesciej w rodzinach inteligenckich, bo bez logicznego myslenia i racjonalizmu potrzebnego do obalania mitow nie sposob ruszyc.

Tak jak mowilem - ja nie neguje zadnej religii swiata, bez wyjatku zadna nie jest ani gorsza ani lepsza, chyba ze nawoluje do czynienia zla, ale to nie religia lecz choroba.

Nie wywyzszam tez swojej religii - wyznaje katolicyzm, bo to wielka czastka mojego swiata, mojej rodziny, wspomnien. Wyznaje zasade - swoja wlasna: Bog jest jeden, religii wiele. Nie mozna tu niczego udowodnic. Nie da sie wygrac.

Personalizm a dokladniej: odpowiedzialnosc jednostki to najwyzsza z mozliwych wartosci w moich oczach. W odpowiedzialnosci jest wszystko zawarte.

Jesli masz ochote byc ateista lub agnostykiem - prosze bardzo. Masz do tego calkowite prawo. Jestes dla mnie takim samym czlowiekiem jak reszta katolikow, bez zadnej nawet najmniejszej roznicy.

Drogi Panie Adolfie - jeszcze raz apeluje poczytac filozofii - moze to Pana porwie, moze pan cos zrozumie? cos poczuje? uwierzy? lub zaneguje wszystko? Prosze sie do mnie odezwac na mojego emaila: [email protected] za dokladny rok. Do takich spraw potrzeba czasu. Jestem pewnien, ze cos sie w panu zmieni. Wazne, ze Pan chce cos zmienic - wazne ze Pan pyta, poszukuje. Prosze zachowac swoj sceptyzyzm i racjonalizm to Panu pomoze, bo to pana naturalna czesc.



Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Dziękuje, postaram się znaleźć sowje miesjce. Pan ma dobrze, ja mam fstalna sytuaję: z jednej strony chce być gorliwym katolikem/chrzescijaninem ale z drugiej wpojony rajonalizm mi nie pozwala urywa skrzydla zakazuje..to i tak szzęscie że hoć troche wierze,,po trzech probach zaczynania wierzyc i konczyc w konu sie udalo. Nie bede przezyl ze poczatkowo Bog mi sluzy tylko dla zaspokojenia wlasnyh obaw i problemow...w miare zssu to ewoluowalo i odrzucilem te przeslanki ktore spowodowaly ze sie nawrocilem...
Najsmieszniejsze jest to ze to ja na tym forum zaczalem o Bogu i titanicu....to jest po zesi odbry znak bo znaczy ze uwalniam sie z racjonalizmu.ale to nie porste...sam pan wie...moje srodowisko to w wiekszosci ateisi - jak hodza do koscola to po porstu zeby sie sasiedzi nie dziwili...ach postaram sie poczyta...rozwazać
Jeszcze raz dziekuje i zycze szześliwyh i radosnyh świąt.

Opublikowano

Skad Pan jest - czy moge wiedziec? bo moze mieszkam niedaleko i moznaby sie bylo spotkac pogadac. Zaznaczam, ze zupelnie niewazlny jest dla mnie wiek, bo to kolejna bzdura. Moze Pan miec 15 lat albo 60-siat nie ma roznicy. Prosze napisac na mojego emiala.


Pozdrawiam


p.s.


i niech Pan przestanie wierzyc w pierdoly typu: przepowiednia, liczby, wrozby, sny, czarnego kota ktory przebiega przez ulice i w zbite lustro, bo to smiech na sali :)

Jesli zas chce Pan byc wrazliwy - to prosze chodzic na samotne spacery, zajac sie sztuka (malarstwo, rysunek, teatr) i pisac wiersze podczas sluchania muzyki :)

Opublikowano

A ja ze slaska cieszynskiego, robie tez czeste wypady do Krakowa, ale Kielce to raczej nie po drodze chociaz... ;)

Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Jesli wierzysz w przeznaczenie to poloz sie plackiem i nie rob nic - tak przeciez mialo byc... Nawet te slowa, ktore teraz do was kieruje byly zawarte w scenariuszu i nawet moj wybryk w postaci wkladania nogi do taleza z zupa podczas kolacji, tylko tak do zabawy - tez jest z gory przewidziany... To po jaka cholere tu w ogole jestesmy, jak sam od siebie nie moge nic? Czy jestes perfekcyjnie zdalniesterowany? Czy moze tylko sam sobie wmawiasz nieistniejaca wolnosc? Moze zycie to film, a nam dano go tylo ogladac, bo to juz kiedys sie wydarzylo? Prawie jak Matrix :) hehe - to jest mozliwe... Czasem mowi sie i sam tak mowie - "tak to nie przypadek, wiem o tym" wtedy ma sie wrazenie jakby sie to juz widzialo. Czuje sie wowczas doskonala pewnosc ze to wlasciwe, bo idealnie pasujemy do tej chwili - jak klocki kwadratowe do kwadratowych otworow. Zdarzaja sie tez momenty w zyciu, w ktorych czujemy ze ludzie, sytuacja wpychaja nas kwadratowych w niepasujace otwory okragle. Wtedy jakos naturalnie tracimy sily, chec walki, wysofujemy sie, uciekamy. Tak - jestesmy zdeterminowani - mamy swoje cechy wrodzone, ktore nas predysponuja do czegos lub nie, ale czy tracimy wolnosc?


Pozdrawiam


Wojtek



I prosze nie mowcie mi o przeznaczeniu w milosci, bo to juz bzdura totalna... Dziwnym trafem moje przeznacznie (kobieta zycia) w pewnym momencie strierdzila, ze jednak nie jest tym przeznaczniem... Przeznacznie mowi o przeznaczniu zamiast mowic o milosci i prawdzie... Nie dajcie sie zwiesc tej bajce - nie ma milosci z przeznacznenia - jest tylko wmawianie sobie tej bajki... Komus sie pewnie udalo i bedzie chcial teraz obrocic kota ogonem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...