Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

moje bezczelnie butne istnienie
uśmiecha się do mnie z grymasem złośliwości
odwraca się do mnie plecami
ucieka, chowa przede mną
w ciemnych zaułkach
wredne
nie chce negocjować
zwyczajnie
brzydzi się tego co z nim robię

a ja znów nieznająca sensu tego bezsensu

wdzięczność wyrażę
tym samym


______________
leżało rok.
po poprawie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W zasadzie osobliwość. Z jednej strony mamy za bardzo dopowiedziane, opowiedziane zbyt wieloma słowami, a z drugiej dwa momenty, w których autor za bardzo ukrył sensy. Równie ciekawy podział peela na istnienie i bliżej nieokreślone "ja". Wiersz obroniłby się (powiedzmy) jako traktujący o głębokim kryzysie tożsamościowym peela, jednak nieodzowne byłoby zlikwidowanie, bądź uzupełnienie mylnych tropów: tych dwóch ślepych uliczek interpretacyjnych. Wypadałoby także pozbyć się niektórych słów, dopowiedzeń.
Pozdrawiam
Opublikowano

Mimo wszystko, dzięki.

Kilka opowiedzi.
*Tak, miał brzmieć humorystycznie:)
*to zwyczajnie to po prostu tak wyszło. aby nie powiedzieć - zwyczajnie.
*nieznająca. ups.
*w puencie chodzi o to, że odwdzięcze siętym samym, co ono robiło w strofie pierwszej, tylko może nie udało mi się tego dobrze przekazać.

Pozdrawiam również.

Opublikowano

A ja będę bronił autorki :P

wredne- gdyby to było zapytaniem brzmiało by kapitalnie... takie pytanie do czytelnika czy nie uważa tego za ironie....

Zwyczajnie, brzydzi się tego co z nim robi- tłumaczy sytułacje.... to jest zwyczajnie... poprostu brzydzi się tego... można to tak rozwinąć(oczywiście nie żeby tak napisać tylko myślowo rzeby dobrze zrozumieć)

Co to techniki... nie przyczepie siębo specem nie jestem, a sam popełniem ogromne błędy

A puenta... ja ją rozumiem, przynajmniej tlumacze to tak:

Odpłace się tym samym- też będę wredny, też bedę uciekać i grać mu na nosie... samemu istnieniu... będę robić dalej co będę chciał....

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowiczdzięki za wsparcie graficzne
    • @Leszczym dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Alicja_Wysocka   Bardzo dziękuję! Twoje słowa same w sobie są jak wiersz. „Szept pod skórą, pulsujący całym ciałem" - to dokładnie to uczucie, które chciałam przekazać. Dziękuję, że odczytałaś  to z taką wrażliwością!   Pozdrawiam. :)
    • Mój wiersz jest z tych  z gatunku nieprzystosowanych. Dla nieprzygotowanych głów i myśli. Co myślą jedynie w kategoriach, łatwo, przyjemnie, pięknie. A ja lubię chaos. Gdy ogień kominka pochłania zachłannie, pobrudzony szkicami tworzenia, poetycki papier. Bo poezja, którą czasami  chciałbym przekazać  pochodzi z duszy i serca.     Nie mam ich już od dawna. Więc muszę improwizować. Wejść jak grzeszny demon do Twojej głowy, ust, serca. Wpełznąć przez tulące ramiona do Twoich snów i pragnień. Widzieć je jak na dłoni. Doprowadzić Cię do tego stanu, gdy będziesz mi się spowiadać  ze swych powszednich dni. Ukochanych i znienawidzonych wydarzeń. A ja jak kameleon. Pokryje swe ciało kamuflażem. Tysiąca masek i form. I dobiorę tą jedną dla Ciebie.     Ale najchętniej uciekłbym  na ukochany cmentarz. I zaszył się w krypcie po wieczność. Bo wiem, że światło jest dla mnie zabójcze a Ty nim emanujesz. I gdy już moje szponiaste dłonie, okrywają pieszczotą  Twe alabastrowe ramiona. Wtedy cierpię mimo braku serca. Bo bliskość równa się zgubie. A ja wolę być uczciwie zgubiony w mrocznym potępieniu, niż fałszywie mamiony, myślą, mową i Twym uśmiechem.     Dlatego plany trawi ogień. Łzawy skowyt pośród zapomnianych mogił, słyszą tylko Ci  co tańczą nad mgielną poświatą księżyca, Słowa w wierszach  są urwane, ułomne i zawiłe. Muszę przeczekać ten jasny, miłosny dzień. I rzucić się na powrót w mgłę. Zimowych, cichych borów. Gdzie wilcze sfory, prowadzą  ujadając i skomląc radośnie, korowód Dzikiego Gonu. Gdzie śmierć jest godna hołdu i modlitwy a miłość pod postacią anioła, śpi snem wiecznym, przebita z furią ostrym nożem.     Gdybyś tylko wiedziała  ile krwi niewinnie przelanej  miały na sobie te dłonie. To nie brałabyś ich  w swe uświęcone łaską ręce. Pozwól umrzeć temu  co dopiero zamierza się narodzić. Niech przez wybite  i skruszałe ściany grobowca, przyświeca mi tylko funeralne światło gwiazdozbioru jedynej trwałej marności. Kostuchy i jej wyczekiwanych plag.         
    • @Migrena A i jeszcze dodam, coś nieco w obronie, ale różnie można na to patrzeć, nadmiar tych oskarżeń zabija w tobie wręcz sympatię do dzieci. Potwornie ogranicza ciebie wobec dzieci, a dzieci potrzebują naszej sympatii, gestów, czułości, uśmiechów, docenień. Są jednak rzeczy w tym naszym smutnym mieście, które jednak nigdy nie powinny się wydarzyć ://
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...