Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To są tylko słowa, nieporadne w dążeniu.
Czasem więcej treści dostrzeżesz w milczeniu,
Które gdy wezbrane pragnieniem lub złością,
wymowne nad wszystko, milcząca mądrością.

To tylko słowa, zwykłe strun drganie,
w pustkę rzucone nic sobą nie znaczą,
ranią boleśnie, gdy głupim gadaniem
sens wypowiedzi złośliwie wypaczą.

To tylko słowa, wielki oręż rozumu,
życia i śmierci odwieczni świadkowie.
Raz wyciszone sensu bycia zadumą,
czasem bezwstydne w niebezpiecznej zmowie.

To tylko słowa, jak ziarno rzucone,
idee rodzą, burzą rewolucje,
przez oratorów podnoszą miliony,
historię tworzą, piszą konstytucje.

Czasem ugrzęzną, dławione ciężarem,
bólem nieznośnym, który w sobie chowasz.
nic nie wykrztusisz, chociaż byś się starał,
próżny wysiłek, bo to tylko słowa.

Opublikowano

Generalnie jestem pod dużym wrażeniem.

Jeżeli jednak mogę słówko niespełnienia:

Wydaje się, że rozkręcałeś się w trakcie pisania. Końcowe dwie zwrotki mają wyrażny rytm - są naprawdę porywające. Zauważ, że w każdym z wersów w tych ostatnich zwrotkach jest dokładnie 11 sylab, podzielonych zawsze na takie same części: 5 i 6.
Nie ma tego w pierwszych zwrotkach.
Oczywiście, nie chodzi o to, żeby skrupulatnie liczyć sylaby w wersach. Ale w tym przypadku może by się to przydało, bo nie ma w pierwszych zwrotkach tego poryrczego rytmu, który jest na końcu...
Proczę Cię, spróbuj zmienić trochę początek, tak żeby porwał mnie od pierszego wersu i opublikuj to na nowo albo prześlij mi e-mailem.

Trzymaj się

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

      Do licha z tobą, precz z moich oczu!

      Twej głowy nie przykrywa chusta,

      A ciało swoje wystawiasz na wab - 

      Niech Bóg trądem cię okryje!

      Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada - 

      Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

      Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

      Butwa zaczyna je chwytać,

      A muszki brunatne już zlatują do niego,

      Wabione tym, co tchawki wychwycą!

      Ono jest mierzwą dla nich,

      A ich odwłok przebarwia się na nim!

      Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

      Zerwij z siebie ten pancerz,

      Niech on nie będzie ci zbroją!

      Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

      Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

      Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

      Napełnił miednicę wodą czystą

      I przemyj nią swe lico pierwej

      Nim ktoś je zobaczy!

      I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

      Zmyj to wszystko z ciała swego

      Co przyniosło ci zaniedbanie!

      I przestań czynić jak czynisz,

      Bo to cię zgarsza!

      On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

      I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

      Oni krzywią usta na twój widok

      I szeptają o tobie na ulicach!

      I wspominają cię pijacy w karczmach,

      Jak to sprzedawali cię za wino!

      A kupcy, co od nich cię wzięli

      I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

      Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

      Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

      A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

      Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

      Mnożysz nałożników,

      By jak najwięcej klejnotów

      Wrzucano do twej jaskini,

      I tęskinisz za młodością zepsutą,

      Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

      I za zagabywaniem nieznajomych!

      Namiętność kierujesz niewłaściwie

      Na urodziwych młodzieńców - 

      Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

      Bo brzydzą się ohydztwem!

      Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

      Zapędziłaś się brudem

      I nikt nie ma wątpliwości!

      Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

      By ujrzeć, żeś doprowadzona!

      I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

      Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

      Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

      A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

      Precz do diabła!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...