Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Trochę Filozofii


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.
My rozmawiamy sobie, a nie zakładamy nicki specjalnie po to, by skrytykować wszystkich. Lepiej się przyznaj, jaki masz nick normalnie na tym forum, bo pierwszy raz w życiu widzę, że ktoś nowy przeprowadza taki atak.

Zrozum, dyskutujemy. Ja się tam za nikogo nie mam. Ale tylko dyskusją można do czegoś interesującego dojść. Poza tym oponenci ciekawie prawią.

Pozdrawiam.
  • Odpowiedzi 72
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.
My rozmawiamy sobie, a nie zakładamy nicki specjalnie po to, by skrytykować wszystkich. Lepiej się przyznaj, jaki masz nick normalnie na tym forum, bo pierwszy raz w życiu widzę, że ktoś nowy przeprowadza taki atak.

Zrozum, dyskutujemy. Ja się tam za nikogo nie mam. Ale tylko dyskusją można do czegoś interesującego dojść. Poza tym oponenci ciekawie prawią.

Pozdrawiam.
To Pana nie powinno obchodzić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli uznać, że samobójstwo to też rodzaj zabójstwa, to dla przykładu - Bruce Willis w "Sin City" zabił się, bo kochał tak swoją 19-letnią przyjaciółkę. Tylko odbierając sobie życie, mógł zdjąć z niej prześladowców.

Poza tym - w "Kryminalne Zagadki Las Vegas" pewna kobieta zabijała rywali z pracy mężczyzny, którego kochała.

To oczywiście przykłady fikcyjne z filmów, ale w normalnej rzeczywistości jak najbardziej do zaistnienia. Motywów zbrodni może być wiele. Także miłość raczej nie jest podstawą dobra ;-)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
Zrozumienie na zasadzie przeciwności.
Tak też można.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.

Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli uznać, że samobójstwo to też rodzaj zabójstwa, to dla przykładu - Bruce Willis w "Sin City" zabił się, bo kochał tak swoją 19-letnią przyjaciółkę. Tylko odbierając sobie życie, mógł zdjąć z niej prześladowców.

Poza tym - w "Kryminalne Zagadki Las Vegas" pewna kobieta zabijała rywali z pracy mężczyzny, którego kochała.

To oczywiście przykłady fikcyjne z filmów, ale w normalnej rzeczywistości jak najbardziej do zaistnienia. Motywów zbrodni może być wiele. Także miłość raczej nie jest podstawą dobra ;-)

Pozdrawiam.

to nie była miłość...

"Miłość jest cierpliwa i łaskawa
Miłość nie zazdrości
Nie szuka poklasku
Nie unosi się pychą.
Miłość nie dopuszcza się bezwstydu,
Nie szuka swego,
Nie unosi się gniewem,
Zapomina o doznanych przykrościach.
Prawda jest jej radością,
Miłość wybacza wszystko,
Wszystkiemu wierzy, wszystko przetrzyma,
Nigdy nie traci nadziei.
Miłość nigdy nie ustaje."
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie zauważyłem :).

no tak powiedziałbym:
tam gdzie jest choć odrobina dobra, nie ma miejsca na zło, bo zło jest tam, gdzie dobra nie ma.
a tak rozważając, to jeśli zło jest brakiem dobra, to wszystko, co nie jest dobrem, jest złem. więc nie mogę tu sprzeczać się, z wszystkich praw logiki wynika, że zło istnieje.
chociaż w sercu nie chcę z tym zgodzić się. czym więcej wierzymy w zło, tym ono jest silniejsze, bo wiara ma taką właściwość, że wszystko spełnia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.

Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy (która zawsze przekształca), samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy, samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;

z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy, samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;

z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Mogę polemizować, że "destrukcja i ten "czynnik niepotrzebny" pochodzą od cierpienia, którego jako takiego nie da się uniknąć. Cierpienie krótkie- a cierpienie długotrwałe, kiedy brak perspektywy.
Na tym pasuję i żegnam się, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Mogę polemizować, że "destrukcja i ten "czynnik niepotrzebny" pochodzą od cierpienia, którego jako takiego nie da się uniknąć. Cierpienie krótkie- a cierpienie długotrwałe, kiedy brak perspektywy.
Na tym pasuję i żegnam się, pozdrawiam.

nie mam nic przeciw :) zawsze można polemizować nawet o rzeczach, nawet o tych pewnych i jednoznacznych :)
pozdrawiam
Opublikowano

nie, to jest tak, dobro istnieje, ale to dobro nie może obchodzić się bez zła, bo zło jest elementem dobra, wzajemna uzupełnialność, to tak jakby mówić że śmierć jezusa jest złem, ale tak nie jest, bo jest w gruncie rzeczy dobrem, a śmierć człowieka, który pracuje przy śmieciach, i zostaje walnięty wędką pewnego wieczoru nad zatoką, jest dobrem, bo w gruncie rzeczy jest złem nieświadomym, a dobro , uzupełnia zło dopełnieniem świadomości.

Opublikowano

Nawiązując do cierpienia:
Ksiądz Józef Tishner powiadał, że filozofia za czasów Arystotelesa rodziła się z zachwytu, za czasów Kanta z dziwienia się a obecnie ma swe źródło w bólu i cierpieniu.

Tak was czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że miał całkowitą rację... :)

Opublikowano

Tak, bodaj druga najpopularniejsza sentencja Augustyna ale czy warto skupiać się na słowach jako takich, dokonywać ich analizy pod względem logicznym, czy może warto odwołać się do tej pierwszej, najbardziej znanej sentencji a co za tym idzie i całej nauki Augustyna i właśnie czy nie należy mieć tego na uwadze czytając te słowa??
Augustyn zakładał, że człowiek kroczący ścieżką miłości, cokolwiek by nie czynił zawsze postępować będzie dobrze i nie jest zdolny w takim stanie czynić zła. Obala to w jakimś sensie często stawianą tu tezę, że dobro nie może istnieć bez zła. Tak dobro jest przeciwieństwem zła, w takim sensie jakim my rozumiemy ale gdyby przedstawić tą sprawę w taki sposób, że dobro czynione przez człowieka wymaga od niego czynu, gdyż może on jedynie czynić dobro a nie nim epatować, czy w takim wypadku nie zło a bezczynność, obojętność nie były by przeciwstawnym dobra??
Teraz jeżeli byśmy przestawili pierwotne zdanie, że nie dobro jest brakiem zła a zło brakiem dobra uzyskujemy prostą do obalenia konstrukcje a do jej demontażu służy współczesna etyka, która zakłada (w niemal wszystkich nurtach), że człowiek z góry rodzi się dobry a jednym z dowodów na to jest sumienie, które w mniejszym lub większym stopniu cenzuruje złe poczynania a czasem jest nawet determinantem czynienia dobra. Wynika więc z tego, że „świat samego zła” jest niemożliwy do osiągnięcia nawet teoretycznie, inaczej ma się sprawa „świata dobra”, który przy spełnieniu pewnych warunków przynajmniej teoretycznie jest możliwy.
Z tej pokrótce przedstawionej teorii (oczywiście szalenie niedokładnie przedstawionej) wynika, że w tej odwiecznej walce dobra ze złem, zło jest na przegranej pozycji. Człowieka jako takiego zawsze będzie bardziej ciągnęło do czynienie dobra a nie zła. W innym przypadku morderców, złodziei, gwałcicieli itd. było by więcej w społeczeństwie niż nie – morderców, nie – gwałcicieli, nie – złodziei itd. Natomiast czy samo zło jest brakiem dobra? Nie, te dwa pojęcia w takim znaczeniu są od siebie niezależne nawet etyka i to ta chrześcijańska opisuje czyny, które jednocześnie zawierają dobro i zło. Po prostu sentencji Augustyna nie należy czytać tak dosłownie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powiem, że szczerze zadziwiła mnie ta teoria a ja bym powiedział że zło nie jest elementem dobra a przykłady tu podane nie mają racji bytu, śmierć Jezusa nie była niczym dobrym, czymś dobrym było jego zmartwychwstanie, natomiast przytoczona tu śmierć jest czymś złym i jak by jej nie oceniać jest złem i zabójca też wykonał czyn moralnie zły tylko jego odpowiedzialność moralna w świetle etyki może być większa lub mniejsza lub w ogóle może być z niej zwolniony (np. wypadek).
Zresztą konia z rzędem a nawet i pałac temu kto udowodni, że zło jest elementem dobra, bo ja tu nie dostrzegam nawet cienia antynomii.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tyle, że między cierpieniem a okryciem powinien być przecinek, cierpienie nie jest dobrem a odkrycie może nim być. To, że ze złego czynu wynika coś dobrego nie oznacza, że czyn ten jest automatycznie dobry. A gdyby ów cierpienie nie prowadziło do odkrycia czy nadal było by dobre??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Relatywizm to jedno ale pewne normy to drugie, oczywiście, że dla normalnego europejczyka zabójstwo jest czymś złym natomiast dla plemienia kanibali rytuałem często religijnym i chwalebnym, ale jednak istnieje coś takiego jak prawo naturalne wrodzone w człowieku i nawet ów kanibale nie zabijają bez powodu członków swego plemienia. Czyli jednak nawet dla nich zabójstwo jest czymś złym. Więc czy dobro = zło ?? może być tak: 1 + 1 = 2 ale nigdy 1 = 2
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tyle, że między cierpieniem a okryciem powinien być przecinek, cierpienie nie jest dobrem a odkrycie może nim być. To, że ze złego czynu wynika coś dobrego nie oznacza, że czyn ten jest automatycznie dobry. A gdyby ów cierpienie nie prowadziło do odkrycia czy nadal było by dobre??

Rzecz jasna, że nie każde cierpienie jest dobre, jak także nie jest zła. Dobro i zło, to coś, co nie jest cechą czegoś. Dobro i zło są tylko nabytymi właściwościami w pojęciu człowieka, które on przyznaczym tym lub innym wydarzeniom bądź rzeczom.
Cierpienie nie jest i czymś złym, dlatego przecinek jest zbędny. Cierpienie to nie czyn, czynem jest to, co powoduje cierpienie, i właśnie to jest często złym.

Sfera uczuciowa, wartościowa ludzi nie jest czymś objektywnym i zmienia się w zależności od tego, jak człowiek spojrzy, według czego odmierzy i podobnie. Nie jest czymś jak zjawiska fizyczne, grawitacja zostaje grawitacją niezależnie czy człowiek może ją wytłumaczyć czy nie może, czy tłumaczy w ten, czy w inny sposób. Poprostu jest jakie jest. Czego nie możemy powiedzieć o dobru i złu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Relatywizm to jedno ale pewne normy to drugie, oczywiście, że dla normalnego europejczyka zabójstwo jest czymś złym natomiast dla plemienia kanibali rytuałem często religijnym i chwalebnym, ale jednak istnieje coś takiego jak prawo naturalne wrodzone w człowieku i nawet ów kanibale nie zabijają bez powodu członków swego plemienia. Czyli jednak nawet dla nich zabójstwo jest czymś złym. Więc czy dobro = zło ?? może być tak: 1 + 1 = 2 ale nigdy 1 = 2

czy 1 + 1 zawsze 2, to też podałbym to zwątpieniu. Dobro bywa równe złu, nie twierdzi się, że zawsze takim jest. Nie odrzucam, że są pewne prawdy wrodzone, jednyk czy człowiek ich już poznał? Zgadzam się, że psychika człowieka ma pewne normy i możno twierdzić, gdzie człowiek jest maksymalnie zdrowy, świadomy, odpowiadający wszystkim prawom przyrody, przyrodzenie, także teorytycznie może być taki stan maksymalnego wyrodzenia i podobnie, przykłady których możemy spotkać w kryminalnej psychologii lub indziej.

Jednak wydaje mi się, że dyskusja już zmierza do rozwoju ludzkości, człowieka jako osobowości, rozwoju filozoficznej świadomości, gdzie dla każdej epoki lub miejscowości (w przypadku plemion) istnieją inne normy, inne postrzegania świata, a także inne wykorzystanie instynktów itd.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...