Słuchaj mojej historii.
Zaczepili mnie o siódmej rano.
Zaprosili mnie na ognisko nad jeziorem.
Wśród nich był on.
Mój diament.
Mój najdroższy.
Chciałabym być znowu żywa.
Kochałam go ponad życie.
Pragnęłam, aby podarował mi miłość swą.
Dlatego tam poszłam.
Uciekłam z domu.
Chwila i nieżywa.
Nie zjawili się.
Nie byłam sama.
Groźny i duży niedźwiedź.
Ludzki taki.
Otyły i śliniący się.
Mówił do mnie różne rzeczy.
Odebrał mi wszystko.
Nie zdążyłam.
Potknęłam się.
Kamień w twarz.
Padłam.
Lepiej dopaść nieprzytomną zwierzynę.
Wystartował w warszawskim maratonie
pewien chart, co miał rzepa na ogonie.
Chart z tym rzepem w duecie
byli pierwsi na mecie,
chociaż rzep nigdy charta nie dogonił.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się