Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

podasz rękę dopiero za wzgórzem
łucznicy wypuścili strzały
napięcie nie ma sensu istnienia
jeśli zdołali rozwinąć swój instynkt

z rozpostartymi ramionami
wzrokiem skupionym podążając
nie są w stanie bezczynności
umysł wystrzelił zmienił wymiar

teraz z całym wszechświatem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Egzege!
Wystarczy sobie wyobrazić łuczników w momencie wypuszczania strzł z łuku.
Resztę pozostawiam Czytelnikowi:)
A za bycie bardzo dziękuję.
Radości.
Opublikowano

a nie " z łuku"?
kiedyś robiłam takie łuki,
też za bardzo nie pomogę,
chociaż łuk jest w literce M
tylko dorysować na samej
górze literki dwa kółka i
wyjdą ludziki na spacer,
dołożyć dwie kreseczki
po lewej i prawej i są ręce,
a środek to widać,
tutaj, pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



raczej nie ma sensu bajać co Autor miał na myśli
Autor z pewnością wie ;)
podoba mi się 'uniwersalność' wiersza
nagromadzona energia musi być kiedyś uwolniona
dobrze jeśli zostanie ukierunkowana i 'spożytkowana' właściwie (cokolwiek to znaczy ;))
w łuku działają różne siły, no a poza tym ma... momenty ;)
pewnie zrozumiałam na opak, ale wiersz podoba mi się
:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



raczej nie ma sensu bajać co Autor miał na myśli
Autor z pewnością wie ;)
podoba mi się 'uniwersalność' wiersza
nagromadzona energia musi być kiedyś uwolniona
dobrze jeśli zostanie ukierunkowana i 'spożytkowana' właściwie (cokolwiek to znaczy ;))
w łuku działają różne siły, no a poza tym ma... momenty ;)
pewnie zrozumiałam na opak, ale wiersz podoba mi się
:)))
INko!
Dokładnie jak piszesz, w łuku jest wiele sił np. tęcza jest łukiem
i wzniesiony na polecenie Napoleona Łuk Trimfalny.
Można mnożyć i dodawać....;)))) i momentami peelka sama nie wie co powiedzieć.
Buziaczki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Judyt!
Strzała z łuku , w łuku siła:))
Ludziki są piękne :))
o o
/\/\
Bardzo dziękuję. Serdeczności

proszę, sama narysowałaś,
wzajemności
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a marzenia błąkają się po lesie :)
a dlaczego?
pozdr.
Marzenia wyruszyły po przygodę, a przygoda to niewiadoma
i jeśli nawet się błąkają są konieczne:)
..a dlaczego? ..poeci to wiedzą.

Słońca.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a marzenia błąkają się po lesie :)
a dlaczego?
pozdr.
Marzenia wyruszyły po przygodę
i jeśli nawet się błąkają są konieczne:)
..a dlaczego? ..poeci to wiedzą.

Słońca.

Marlett tyle, że poetką
nie jestem, temuż pytałam:)
bezchmurnego.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Marzenia wyruszyły po przygodę
i jeśli nawet się błąkają są konieczne:)
..a dlaczego? ..poeci to wiedzą.

Słońca.

Marlett tyle, że poetką
nie jestem, temuż pytałam:)
bezchmurnego.
Marzę by być poetką..to wszystko.
Serdeczności.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...