Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wiesz
jestem w kropce po zjedzeniu wszystkich przecinków
w gardle migdałki i stosy wyimaginowanego jutra
z brudem paznokci od wczoraj

nie próbuj wmówić że tam właśnie pies po grzebany
bo nadal szczeka w mojej głowie mózg
rozdzielony od pozostałych komponentów ciała

jak cała reszta nawet dywan się zagina
kiedy chcę rozprostować kości
przejść się po tym wszystkim bez gniewu
z jedną zapałką pośród zgliszczy
bez niepotrzebnego zapalenia

powiedz
czy to choroba
bo czuję ten obrzęk odpowiedzialności
bez zastrzyku złudzeń
że coś może się udać

doktor nic nie jest pewne
proszony jest na oddział pourazowy
i wypieprzenie całej rzeszy aniołów
z lewą smykałką

Opublikowano

No, no...

Niepowiem, nawet mi się podoba. Jestem miło zaskoczona, bo to jeden z niewielu Pana wierszy, który mi się spodobał, a pisze Pan przecież dużo ( prawie , że hurtowo :) ).

Ladne metafory, całość spójna, nieprzekombinowana.


nie próbuj wmówić że tam właśnie pies po grzebany

- ten zabieg niepotrzebny, rozdzielenie tego wyrazu na dwa słowa nie zmienia nic znaczeniowo. Chyba, że ma Pan jakies inne znaczenie, którego nie znam.

Nie rozumiem też ostatniego wersu:

z lewą smykałką

- jak on się ma do treści?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma   Bardzo dziękuję!    Dziękuję za ten komentarz – i za przypomnienie, że zanikanie to nie koniec. Czasem piszę, żeby to sobie właśnie uświadomić. Te wiersze o depresji - to przypomnienie o tej chorobie, wcale nie takiej rzadkiej, jakby się wydawało. A dziś jest szczególna okazja.  Pozdrawiam. 
    • @iwonaroma   To bardzo miłe słowa, dziękuję! Choć z "krytyczką to naprawdę przesada"  – nie czuję się krytyczką, raczej uważną czytelniczką, która czasem powie głośno to, co myśli. Może właśnie dlatego, że sama piszę, wiem, jak bardzo słowa mogą dotknąć, więc staram się być pozytywnie nastawiona do każdej osoby piszącej.  A sodówka? Zdecydowanie nie w moim przypadku - zbyt dobrze wiem, ile mi jeszcze brakuje, żeby cokolwiek uderzało mi do głowy. :)  Pozdrawiam ciepło! :))) 
    • I wyżyłował, a woły żywi.   Zarzyna barany na rabany zraz.   A tyranizowała: mała wozi naryta.   Ikar wyłudza: gaz duły wraki.   Ibo rad uciska, maksi cuda robi.   A da popalić, i lap opada.            
    • Rzeczywiście, wszyscy borykamy się ze zdejmowaniem z siebie cienia i oswajaniem własnego zanikania.  Dobrą nowiną jest to, że to nie koniec, bo światło jest nieskończone a my jego iskierkami :) Oczywiście, trzeba dotrzeć, a po drodze krzaki :(
    • @Gosława   Budujesz niezwykle sugestywną przestrzeń wewnętrzną - miejsce, w którym łzy rzeczywiście mają swoje „koryto sięgające serca”. Obrazy są tu gęste, momentami surowe, a jednocześnie bardzo plastyczne.  Szczególnie poruszające są wersy o zaplataniu rąk „by było bezpieczniej” oraz o zapamiętywaniu kamieni raniących stopy. To piękna metafora czujności, która rodzi się z doświadczenia. Podmiot liryczny nie ucieka od bólu - przeciwnie, oswaja go, zapisuje w pamięci, jakby każde zranienie było elementem budowania tożsamości. Ciekawy jest również kontrast między kruchością ciała („szmaty”, „stare ciało”) a obrazem odrodzenia „niczym pestki wyplute z ziemi”. Koniec niesie w sobie cichą obietnicę transformacji. Wiersz nie podaje emocji wprost, ale pozwala je odczuć poprzez metaforę.  Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...