Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wróciłem ze Srebrnej Góry; impreza trwa a mój powrót nie był bynajmniej ucieczką;
obowiązki wzywają;
powiem tym, którzy nie dojechali - bycie twarzą w twarz uzmysławia, że wiersze piszą niezwykli ludzie, których niezwykłość polega na sztuce dopasowania słów do siebie a siebie do rzeczywistości stale odkrywanej na nowo i na nowo weryfikowanej; obcowanie z poetami może jest trudne, bo wymagające stałej czujności, odwagi i szczerości, ale warto, warto zobaczyć, kto stoi za słowami które czytamy z ekranu komputera; przyjaźnie zawarte na zjazdach owocują poszerzonym spojrzeniem na poetykę, wiersz, słowo...na podmiot wiersza - na człowieka;

na POP-ie okazało się, że imieniny obchodzi Mistrz Ceremonii popowej, Bogdan Zdanowicz;
to z tej okazji urodził się tam poeta, który napisał specjalnie z tej okazji dedykowany starszemu poecie wiersz:

"Kiedy nic nie widzę
całuję się w dupę
myślę że wiele tracisz ślepcze
dzieląc szlachetne połówki na ćwiartki
lecz kiedy widzę dwie ćwiartki na głowę
krzyczę - Muzo kurwo - gdzie leziesz
przecież dwie ćwiartki to pół litra
wymiocin"

Jadamaki Grem

Pozdrowienia ze Srebrnej Góry i do Srebrnej Góry! J.S

Opublikowano

oto limeryk dedykowany solenizantowi,
autorzy

ja , dz_re i Beenie M

Poetka z Gadomca Miłocięta
w języku była dość nieugięta.
Do męża - mówi - mój wiotki
nie rób ty ze mnie idiotki,
ja jestem ciut niedopchnięta.

Opublikowano

Myślę podobnie jak Jacek.Takich spotkań sie nie zapomina.Dla mnie są
przeżyciem - jeśli rozczarowują to mile:)) Szkoda, że nie mogę być do końca,ale
i tak są bardzo miłym wspomnieniem i z niecierpliwością czekam na następne;
tylko czy zawsze muszą być w tym samym miejscu? Pozdrawiam wszystkich uczestników bardzo serdecznie:))) Ewa Kos - Cecylia Serocka :)

Opublikowano

Egzegeto, praca zbiorowa przy tworzeniu wiersza polega na tym, że każdy jest odpowiedzialny za konkretny wers. Nie szokuj się, nie wyciągaj pochopnych wniosków, wiesz jak to z mężczyznami bywa, sam nim jesteś, to oni myślą tylko o jednym ;)))
pozdrawiam serdecznie :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Beenie
co Ty kurcze
tak na poważnie ???
te emotiki do tekstu nie pasują :(
No nie bądź taka obrażalska.
Jasne, że wiem - a co myślisz, że ja to wyjątek ?:)

Pozdrawiam bardzo serdecznie




hmmmm .... a taka fajna dziewczyna
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeśli mężczyźni myślą tylko o jednym, to dziewczyny myślą
tylko o następnym,
i jeszcze jednym... :-)
i jeszcze...
a tak...
o, spotkaniu
Opublikowano

Tak, niech żałuje ten kto nie był.
Wzruszenie, wrażenia nowe + ubiegłoroczne wspominki i nawiązywanie nowych (lepszych) relacji. Nie sposób tego opisać, nie śmiem nawet wchodzić głębiej w ten lub tamten temat. Ze swej strony pragnę jednak podziękować z całego serca:

kalinie kowalskiej - za prezentację tygryska, rurę i no rią de rią na dwa głosy
Bogdanowi Zdanowiczowi - za niańczenie, rżnięcie i przewidywania mandatowe
Alter Net - hmm, nie daruję Jej tylko jednego, bo to Twoja wina!
Jurusiowi - za wspaniały kontakt z MM, fanclub jagódek, rozbudzenie poetyckiej miłości Majki i za to, że mnie uwielbia;p
Arence - za zaszczyt czytania Jej poezji, ogrom ciepła i wyrozumiałość dla palaczy
Wilkowi - za wujka Michała, naukę francuskiego i mecze piłkarskie
Michałowi Barańskiemu - za górskie wycieczki palcem po mapie, memory na zasadzie przeciwieństw (jeszcze się odegram) i kapelusz
wesołemu grabarzowi - za sentyment do mojej osoby, Hyzia (albo Dyzia) i wietrzne (czyt. wieczne) dyskusje
Misiowi Kowalskiemu - za Dyzia (albo Hyzia) i podjudzanie grabarza do w/w dyskusji
Spiro - za czytanie właściwych lektur
Olesi i Karolowi - za to, że dotarli
joaxii - za warsztat i za to, że nie jest prowokatorką;)
Dormie - za zielone
Agnes - za anielską cierpliwość do niejakiego Tery
Terze - za odkrycie, że kk ma dwie córki
Jackowi Sojanowi - za to, że był winny
M. Serockiemu - za dźwiganie moich toreb
Mirce - za glany, areszt i toboły (kurde, pokochałam Ją za to!)
Stefanowi - za odwiedziny


Wszystkim - za cierpliwość do mnie i moich latorośli:P
Jeśli kogoś pominęłam - przepraszam - jeszcze głowa pełna wrażeń nie doszła do siebie

Opublikowano
Warto było wtopić się w niepowtarzalny klimat Poetyckiego Obozu Przetrwania – to informacja dla tych wszystkich, którzy mają jakiekolwiek opory. Nie bójcie się, ja też jechałam do Srebrnej Góry pełna obaw (jak mnie przyjmą?), wyjeżdżałam natomiast zachwycona przyjazną atmosferą, życzliwością i otwartością ludzi. Już od pierwszego dnia czuło się przyciągające fluidy. Dobrze, że jest ktoś komu chce się taką imprezę zorganizować, przygotować, ściągnąć ludzi z całej Polski, (ba, nawet z zagranicy), zachęcić do przyłączenia, pospinać, poukładać wszystko w sensowną całość. Tutaj szczególne ukłony w stronę Alter Net i Bezeta, to oni stanowili główne ogniwo organizacyjne tego spotkania. Żadnych zgrzytów, żadnych oznak niezadowolenia, wszystko w dobrym gatunku, barowa obsługa, jedzenie i napitki również. Nie mogę nie wspomnieć o oryginalnych smakowitych nalewkach z Kosowego gniazda: Babskie łzy, Benedyktynka i Wiśniówka. Pił kto chciał, a jak już spróbował, kusił się na następną kolejkę. Miooodzio! Szczególnie te Babskie łzy, chociaż chyba kiepska ze mnie baba, bo łzy nie popłynęły. A może popłyną kiedyś tam, może to działa z opóźnieniem? Kto wie. Trzeba spytać ich Producenta, jak to działa :)))
Były też śpiewy, za sprawką Areny Solweig, nawet po francusku. Najmłodsza solistka była w wieku przedszkolnym. Najpierw był taki mały trening przed przyjazdem Messalina Nagietki, a w piątek już z Nim przy gitarze. Messa podarował nam koncert poezji śpiewanej – również do tekstów „orgowych” poetów, między innymi Bezeta. Fajna sprawa, warta powtórzenia!

Wyniosłam wiele korzyści, które zmienią moje patrzenie nie tylko na „orgowych” ludzi, ale i na poezję, na to co ważne, na to co mniej istotne, z czego należy zrezygnować, a co wprowadzić, by to co powstaje miało jako taki sens. Czas pokaże, czy będzie to początek, czy koniec mojej bardziej świadomej przygody ze słowem. Zawsze wiedziałam, że moja zabawa z poezją, to zaledwie próba unoszenia się nad powierzchnią. Potwierdziło się to w ocenie profesjonalnego krytyka Karola Maliszewskiego, który zaszczycił POP2 swoją obecnością. Wszyscy obecni usłyszeli ocenę swoich wierszy zamieszczonych w okazjonalnym almanachu, i nie każdy (niestety) był pochwalony, jak to bywało w orgowych komentarzach. Tutaj nie było TWA, natomiast obiektywne spojrzenie osoby z zewnątrz, nie znającej nas, ani naszych wierszy, ale znającej się na poezji.

Warto było poznać nowych ludzi i skonfrontować swoje wyobrażenia o nich z rzeczywistością. A oto moje spostrzeżenia (mam nadzieję, że nie pominęłam nikogo):
AGNES – młodość i uroda, to niewątpliwe atuty tej poetki, teraz muszę zapoznać się z jej twórczością;
ALTER NET nie mogła się nagadać z Jerzym Rybakiem – poezja jednak łączy ludzi ;)
AMANDALEA okazała się mieszkanką tego samego osiedla we Wrocławiu, na którym mieszkam, do tego w bardzo bliskim sąsiedztwie :)
ARENA SOLWEIG - i w realnym świecie dobrze patrzy jej z oczu, tak samo zresztą jak i z oczu jej partnera MICHELA - mieliśmy lekki powiew Francji :)
BEZET to bardzo sympatyczny facet, a ja myślałam, że nieprzystępny belfer ;)
DORMA przywiozła parę ziarenek piasku z nadmorskiej plaży; żeby zawitać na POP przejechała całą Polskę, na szczęście miała ochroniarza i dojechała cała i zdrowa;
DZ_RE – to wrażliwa dusza rodzaju męskiego, wyłowiona przeze mnie z poetyckiego srebrnogórskiego tygla, która przybyła zza zachodniej granicy; tak nam się gadało, jakbyśmy się spotkali po latach :)
E-M-E-M, pełen humoru i pozytywnej energii chłopak, który przybył z bardzo odległego zakątka Polski (Białystok), aby odebrać nagrodę za wiersz o orgowych osobowościach;
EWA KOS wcale nie zna Srebrnej Góry, a była tu po raz drugi – już nigdy nie będzie puszczona samopas, niech zapomni, gapa!
JACEK SOJAN jest bardzo interesującym mężczyzną, z którym nie tylko o winie można porozmawiać; pijąc z nim wino, czułam się winna i niewinna ;)
JACEK SUCHOWICZ na krok nie odstępował swojej żony Joli, obserwowany przez nią, nawet na moment nie usiadł koło mnie, a tak na to liczyłam ;)
JERZY RYBAK – nareszcie poznałam poetę (no, może otarłam się o niego - nie dopuszczały zazdrosne wielbicielki), który wypłynął „Odrą” na szerokie wody poezji – naprawdę uroczy człowiek;
JOAXII i jej mąż Krzysztof, to para, od której bije miłe przyjazne ciepełko :)
KALINA KOWALSKA – muszę poinformować, że jej niebieskie oczy to nie fotograficzne złudzenie, naprawdę są jak skrawek nieba; zresztą podobnie jest z oczami Alter Net i Agnes, hmmm, niesamowite;
LESZEK jest tak samo subtelny, jak jego erotyki (te sprzed dwóch lat lubię najbardziej);
MESSALIN NAGIETKA pięknie gra na gitarze, nie mniej pięknie śpiewa; podarował nam uroczy koncert poezji śpiewanej;
MICHAŁ BARAŃSKI – wierzę, że bardzo chciał wędrować górskimi szlakami, ale jego zapał ostudziła kapryśna pogoda; w razie potrzeby, na świadków może śmiało powołać: mnie, Jacka Sojana, Dz_re i E-m-e-m-a – też chcieliśmy ;)
MIŁKA MAJ przy swoich córeczkach wygląda jak ich siostra (szczególnie jak ma zaplecione warkoczyki);
MIREK SEROCKI wpadł po ogień i tyle go widzieliśmy; ech, ci biznesmeni! – oni nigdy nie mają czasu ;)
OLESIA I VAKER FLICKAN są naprawdę zakochani – miło patrzeć na kwitnące uczucia;
STEFAN REWIŃSKI pozostawił mi niedosyt – z obiektywnych przyczyn mało go było – ale może jeszcze kiedyś uda mi się nim nacieszyć ;)
SPIRO – uwaga panie!: Zajęty. Dotrzymywała mu towarzystwa urocza dziewczyna ;)
TERA to facet, a ja myślałam, że to kobitka :)
WESOŁY GRABARZ naprawdę jest wesoły i dobrze zagrabia humor ze wszystkich stron i na wszystkie strony, a jego nieodłączny i nie mniej wesoły kompan, MICHAŁ KOWALSKI, to wyśmienite dopełnienie kabaretowej trupy.

Jeżeli jeszcze kiedykolwiek będzie podobne spotkanie, bardzo chciałabym w nim uczestniczyć. Serdecznie dziękuję Wam za wszystko. Cieszę się, że byłam :)))

Beenie M.
Opublikowano

przecie Jerzy Rybak nic nie gada! to Pani jest Terą zaskoczona, ja znam większe zaskoczenie..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
    • @Marek.zak1Czyli to prawda :)) Dziękuję i pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...