Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zachęcony stonowanie pozytywnym przyjęciem pierwszego wiersza, zuchwale umieszczę drugi. Czekam na opinię oraz krytykę (która ja dotąd okazała się bardzo pomocna). Dziękuję za uwagę.

Wprowadziłem pewne poprawki, do autetycznego tekstu. Ciekaw jest czy teraz będzie lepiej :)

I zrzucam wreszcie twój płaszcz,
którego mi nigdy nie dałaś.
I puszczam rękę,
której nigdy podać nie chciałaś.

Wiosną - wiosnę chcę widzieć,
a zimą lata wypatrywać.
A nie w twoich oczach uczucia szukać,
z poczynań myśli zgadywać.

Życzenia?
Tyś moim życzeniem, pragnieniem,
nieosiągnieniem (jedynym).
Porażki ucieleśniem,
wspomnieniem….
Ale wspomnienia bledną!
bledną.
bledną… [?]
To kiedyś wyblednie na pewno!

Nie dałaś niczego czego bym pragnął,
odebrałaś złudzenia rzucając na dno,
czego wciąż chcesz młoda panno?!

Bądź szczęśliwa.
Chociaż ktoś

PS. Wiersz powstał jakieś 2 lata temu. Miałem wtedy 18 lat. Tytuł, dla osób które nie zauważyły, to nie Wdowiec, a W*** dowiedz :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zbyt dużo znaków przestankowych! Stanowczo! Wielokropki w wierszu mają czynić jedno, tonować nastój, dodawać refleksyjności. Są jednak o tyle "perfidne", że gdy ich zbyt wiele, wszelka potencjalna oryginalność wędruje w stronę kiczu. Wykrzykników także za wiele.

Jestem zadowolony z formy regularnej w sensie obecności rymów, niepokojący jest jednak ich powierzchowny odbiór.

Wiersz spełnia określone zadanie, jednak czasami miewa z tym pewne trudności.

Pozdrawiam - K.A.M.

PS Wdowiec piszemy przez "c" - ja bym się nie nabrał;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję za cenną uwagę. Nie wiedziałem o tym :) Z pewnością na przyszłość będę się starał unikać.
Na swoją obroną mogę napisac tyle, że wiersz ten pisze najczęsciej z pamięci i za każdym razem znaki interpunkcyjne wychodzą inaczej [choć może to kolejny błąd]. Wydaje mi się, że nikt nie zwraca na to uwagi [ja nie zwracam]. Choć może to znowu błąd :)

[quote]Jestem zadowolony z formy regularnej w sensie obecności rymów, niepokojący jest jednak ich powierzchowny odbiór.

W dawnych wierszach starałem się zachować forme regularną. Dzisiaj raczej nie... :(
Ale bardzo by mnie ciekawiło, co Pan rozumie przez powierzchowny odbiór?

[quote]Wiersz spełnia określone zadanie, jednak czasami miewa z tym pewne trudności.

Hm... Wiersz ten miał za zadanie powstać :) [wiem, że lekko haczę o regulamin, bo "jesli piszesz do szuflady i nie interesuje cię krytyka to nie publikuj", ale może mnie za to nie zbanują :)]. Historia tego wiersza to jakiś miesiąc jego obecności we mnie i potem jednorazowe przelanie na papier. Nie wiem, czy to jest słuszna metoda. jednak najczęsciej tak wychodzi u mnie... Ale naprawdę z chęcią zapoznałbym się z Pańską opinią o tym, co powoduje owe trudności. czy całokształt, czy może jakieś fragmenty ?

Dodatkowo korzystając z okazji chciałbym się dowiedzieć, co Pan sądzi o aluzjach literackich zaszytych w wierszu.
Pierwsza:
[quote]I zrzucam wreszcie Twój płaszcz


Drugi:
[quote]Wiosną - wiosnę chcę widzieć
Opublikowano

Aluzje zaiste, zaiste... To jednak niebezpieczny oręż - dla czytelnika, który może się nie poznać, ale także dla autora, bo może zoskać oskarżony o nawiązania bezzasadność.
Niemniej uważam te akurat za trafne.

Powierzchowny odbiór to moim zdaniem taki, który nie daje nam nic, no może poza truizmami.

Trudności wywoływane są moim zdaniem poprzez właśnie uchybienia technicze, artystyczne także, jeśli są one użyte bezcelowo.

Dziękuję za wnikliwą analizę mych słów.

Pozdrawiam - K.A.M.

PS Zapraszam do oceny moich wierszy, np. "rany" na tymże forum.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nadal powierzchowna odpowiedź :) [ale rozumiem, że widocznie ciężko jest wskazać konkretne słowa. Choci pewnie o całość]. Przyjmuje z pokorą :).

[quote]Trudności wywoływane są moim zdaniem poprzez właśnie uchybienia technicze, artystyczne także, jeśli są one użyte bezcelowo.

Miałem nadzieję, iż otrzymam trochę konkretniejszą wskazówkę co było nie tak :). Otrzymałem raczej co jest w wierszu nie tak, gdy jest nie tak :). Ale może sam dojdę wreszcie.
[quote]Dziękuję za wnikliwą analizę mych słów.

Dziękuję za czas mi poświęcony
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nadal powierzchowna odpowiedź :) [ale rozumiem, że widocznie ciężko jest wskazać konkretne słowa. Choci pewnie o całość]. Przyjmuje z pokorą :).

[quote]Trudności wywoływane są moim zdaniem poprzez właśnie uchybienia technicze, artystyczne także, jeśli są one użyte bezcelowo.

Miałem nadzieję, iż otrzymam trochę konkretniejszą wskazówkę co było nie tak :). Otrzymałem raczej co jest w wierszu nie tak, gdy jest nie tak :). Ale może sam dojdę wreszcie.
[quote]Dziękuję za wnikliwą analizę mych słów.

Dziękuję za czas mi poświęcony


OK To może trochę potrwać, ale postaram się umieścić stosowny komentarz, a więc hiperobszerny, ale rano, bo powoli tracę porządek myśli.

Pozdrawiam - K.A.M.
Opublikowano

podzielam uwagi poprzedników, co do znaków przystankowych i nadmiaru wykrzykników,
ale wiersz niesie w sobie naturalną moc refleksyjności i nutę słodyczy w postaci puenty, brawo za to, ale na przyszłość staraj się nie nadużywać cierpliwośći znaczków):
pozdrawiam i proszę o ocenę moich wierszy):

Opublikowano

Postanowiłem trochę zmodyfikowac wiersz.

Niestety nie mogłem zlikwidować wykrzykników przy takiej budowie całego wiersza... Pierwszy nie tyle ma być wykrzyknikiem ile potrwiedzeniem słów. Kropka to tu za mało... Podobnie drugi wykrzyknik. Służy od odpowiedzi na pytanie. Podmiot liryczny w moim zamyśle stwierdza, że wspomniania bledną. Późniejsze powtórzenia miały służyć (bo skoro muszę t tłumaczyć, to się bardzo kiepsko w tej roli sprawdziły) pokazaniu tego, że tak naprawdę nie wiadomo, czy bledną .Od pewności przechodzi w wiarę, a na końcu w całkowitą niepewność. I wtedy występuje drugi wykrzyknik mający upewnić podmiot liryczny, że z pewnością zapomni o Niej.

Ostatni wykrzyknik... Lubię wykrzykniki na końcu [lub blisko końca] wiersza :)

Oczywiście rozumiem, że skoro musiałem wytłumaczyć jakikolwiek fragment wiersza, to znaczy, że był on niezbyt dobrze skonstruowany. I oczywiście nie robię tego na zasadzie "o wy, ignoranci, czytać się nauczćie". Chcę poprostu przedstawić co chciałem ukazać w wierszu, skoro wiersz to za mało w tym przypadku.

Dziękuję za poświęcony czas :)

PS. Już czytałem rany... Rany, no co tu mówić :) dobre...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



[color=FF0000]Ad 1.Nadal powierzchowna odpowiedź :) [ale rozumiem, że widocznie ciężko jest wskazać konkretne słowa. Choci pewnie o całość]. Przyjmuje z pokorą :).[/color]

[quote]Trudności wywoływane są moim zdaniem poprzez właśnie uchybienia technicze, artystyczne także, jeśli są one użyte bezcelowo.

[color=FF0000] Ad 2.Miałem nadzieję, iż otrzymam trochę konkretniejszą wskazówkę co było nie tak :). Otrzymałem raczej co jest w wierszu nie tak, gdy jest nie tak :). Ale może sam dojdę wreszcie.[/color]
[quote]Dziękuję za wnikliwą analizę mych słów.

Dziękuję za czas mi poświęcony


Ad 1......
Wiosną - wiosnę chcę widzieć,
a zimą lata wypatrywać.
A nie w twoich oczach uczucia szukać,
z poczynań myśli zgadywać.

Życzenia?
Tyś moim życzeniem, pragnieniem,
nieosiągnieniem (jedynym).
Porażki ucieleśniem,
wspomnieniem….
Ale wspomnienia bledną!
bledną.
bledną… [?]
To kiedyś wyblednie na pewno!


To przejście z jednego obrazu do drugiego świadczy chociażby o pewnej powierzchowności, oczywiście chwilowej. Najpierw przyroda, jej zieleń, nowe życie, ale nagle kolejny już widok: życzenia, w tym miejscu dość niefortunny. Wiersz, co może i jest dziwne, ale musi być całością, a nie strzępkami. Powyższy utwór jest nim istotnie, jednak owy mechanizm ucieczki od omówienia nie wiadomo w jaki celu jest dla mnie autentycznie nie tyle niezrozumiały, co przesadzony w porywie liryczności. Powierzchowny także w tym sensie, że jeśli rym skonstruowany jest banalny, wyświechtany (vide: pragnieniem, nieosiągnienie,...), to zakłóca on odbiór swą nieoryginalną bynajmniej wymową. Rym, który znamy dobrze przynosi nieodwracalne skojarzenia - często sprzeczne z zamiarami twórcy. No chyba, że ma on na celu przerzucanie czytelnika z jednego pola na drugie, nie drogą, a za pomocą niezrozumiałej z sensu techniki.

Ad 2. Trudności oznaczały owe zaburzenia taktu właściwego generalnie rozumianemu meritum. Znowu owo skakanie z kwiatka na kwiatek nie opłaciło się, ani też nie dało spodziewanego rezultatu. Trudności, co odnosi się zwłaszcza, do słów nie całkiem zrozumiałych. Chodzi mi głównie o: "nieosiągnienia", które są neologizmem może i ciekawym w innej scenerii, ale tu: opłakanym w skutkach. Stwarzają bowiem owe "nieosiągnienia" niedoparte wrażenia przymusu formy rymowanej, która kierowała autorem. Docieramy oczywiście do celu, ale z wymienionym trudnościami;). Do nich zaliczyć mogę również sformułowanie "chociaż ktoś" trącające wyrzutem, gniewem, pewną wręcz arogancją, która nie jest najlepszym towarzyszem pointy. Nieusunięta wątpliwość intonacyjna (myślnik) jest pobobnie taką trudnością:


Myślnik jest w mym mniemaniu i według wiedzy oraz intuicji (wspartych odpowiednim działem Słownika ortograficznego wyd. Park) użyty w tym fragmencie bezsasadnie. On w poezji skłania do reflekcji i/lub dowodzi językowej staranności, ale tutaj nie zauważam najmniejszej istoty w jego bycie. Spowalnia on tok myślowy, zatrzymuje nas przed dość ważnym momentem, a zatem wytrąca z właściwego nastroju.

..................................................................................................................................

We wcześniejszym zapytaniu upewniasz się, czy aby cały wiersz nie jest zły? Gdyby tak było chyba zacytowałbym Dr. Oyeya (vide: kupa gówna etc.).

Naprawdę uważam, że niesie pewną wartość, a więc zechciałem pomóc jej w pełni wydostać się przed oczy czytelnika.

Mogłem oczywiście urazić zbytnią ingerencją w treść, ale prosiłeś o uzasadnienie mego pierwszego postu. Innej drogi nie widziałem.

Teraz, po kolejnej lekturze, nie jestem znudzony merytoryczną rozmową, co zaświadcza o jednym - że czasu nie zmarnowałem.

Żywię nadzieję, że teraz wszystkie me widzimisię są dostatecznie jasne.

Pozdrawiam - K.A.M.
Opublikowano

Przede wszystkim dziękuję za głębszą analize i poświęcony czas. Na pewno skorzystam na przyszłość. Pozwolę sobie jeszcze delikatnie wejść w polemikę. Proszę by najmniej nie traktować tego jako zarozumialstwa z mojej stony :)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Muszę przyznać, że nigdy nie patrzałem na ten utwór w taki sposób. Prawdopodobnie dlatego, że jestem z założenia bardzo subiektywnym odbiorcą i pewnie dlatego, że każde słowo tu przywodzi mi na myśl setki innych słów (zdarzeń, myśli...). Cieszę się, że ktoś mógł spojrzeć na to z boku i z rozsądkiem - i wiedzą - ocenić.

Co do owej powierzchowności. Rzeczywiście, można to tak zinterpretować. Jednak czytając ten tekst, czy też powtarzając go sobie, setki razy nigdy nie myślałem, o wiośnie jako o wiośnie. A o płaszczu, jako o części garderoby. Stąd też nigdy nie przyszło mi do głowy, że tu może być jakikolwiek skok burzący harmonię wiersza...

[quote]Ad 2. Trudności oznaczały owe zaburzenia taktu właściwego generalnie rozumianemu meritum. Znowu owo skakanie z kwiatka na kwiatek nie opłaciło się, ani też nie dało spodziewanego rezultatu. Trudności, co odnosi się zwłaszcza, do słów nie całkiem zrozumiałych. Chodzi mi głównie o: "nieosiągnienia", które są neologizmem może i ciekawym w innej scenerii, ale tu: opłakanym w skutkach. Stwarzają bowiem owe "nieosiągnienia" niedoparte wrażenia przymusu formy rymowanej, która kierowała autorem. Docieramy oczywiście do celu, ale z wymienionym trudnościami;). Do nich zaliczyć mogę również sformułowanie "chociaż ktoś" trącające wyrzutem, gniewem, pewną wręcz arogancją, która nie jest najlepszym towarzyszem pointy.

Hm... Akurat jakiekolwiek rymy w tej częsci wiersza powstały przypadkowo. A neologizm ów [pobrubiony] wydawał mi się idealnym. Jednak jak mówię - ja trochę inaczej odbieram te słowa. Co jako [ewentualnego] poetę mnie tłumaczy, jako osobę upubliczniającą swoje teksty - już nie do końca.

Co do zwrotu "chociaż ktoś". Jesli został odebrany w taki sposob, to wspaniale. Tak miał zostać odebranym i w taki sposób zintepretowanym. Łagodniejsza wersja "Wynocha! Ale nie płacz".

Jeszcze raz dziękuję za czas poświęcony takiemu żółtodziobowi jak ja. I uświadomenie, że pewne szczegóły mają znaczenie. [oraz powiedzenie, że inne mają - przepraszam, że jednak nie zawsze się zgodzę :) ].

Pozdrawiam i dziękuję :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm... Akurat jakiekolwiek rymy w tej częsci wiersza powstały przypadkowo. A neologizm ów [pobrubiony] wydawał mi się idealnym. Jednak jak mówię - ja trochę inaczej odbieram te słowa. Co jako [ewentualnego] poetę mnie tłumaczy, jako osobę upubliczniającą swoje teksty - już nie do końca.

Co do zwrotu "chociaż ktoś". Jesli został odebrany w taki sposob, to wspaniale. Tak miał zostać odebranym i w taki sposób zintepretowanym. Łagodniejsza wersja "Wynocha! Ale nie płacz".

Jeszcze raz dziękuję za czas poświęcony takiemu żółtodziobowi jak ja. I uświadomenie, że pewne szczegóły mają znaczenie. [oraz powiedzenie, że inne mają - przepraszam, że jednak nie zawsze się zgodzę :) ].

Pozdrawiam i dziękuję :)


Oczywiście, że jest Pan autorem i to w Pana gestii leżą losy wiersza, poszczególnych jego części. Ja niemniej próbowałem ustosunkować się do jego treści, do tego, co widać tylko i wyłącznie dzięki lekturze. Jako czytelnika nieszczególnie obchodzi mnie co Pan, jako autor, miał na myśli albo co chciał, żeby ludzie pomyśleli.
Napisałem raz, że gdyby nie wartość refleksyjna wiersza i przewaga elementów w nim dla mnie bezspornych, nie podejmowałbym w ogóle próby jakiejkolwiek bogatej w argumenty oceny. Odnoszę jednakowoż wrażenie, że Pana swoimi wrażeniami urażam nierozsądkiem w ocenie, brakiem "czułości" odbioru i z tego powodu jest mi przykro.
Uznałem swą ocenę za niedoprecyzowaną, a więc odnalazłem "dowody", ale dostrzegam brak ich akceptacji. Możliwe, że późna pora czyni mój rozum swawolnym, a więc nie wykluczam, że wrócę tu jutro.
Sybiektywizm, który jest Pana argumentem, istotnie uzasadnia rozbieżność całości interpretacji autorskiej i czytelniczej, co nie zmienia faktu, że pewna generalna metoda rozgryzienia wiersza istnieje. Jaka? Słowa, słowa, słowa - aż tyle i tylko tyle. To one niosą wiadomość, są swoistym "listonoszem", który w tym wypadku dociera do celu, ale z pewnym opóźnieniem, co szczegółowo wcześniej wyjaśniałem.

Miło jest mi bardzo, że walczy Pan o swe racje i broni ich całkiem przystępną argumentacją.
Polemik nie uważam za destrukcyjne, a raczej za - twórcze w każdym słowa tego znaczeniu.
W ich trakcie obaj poznajemy swoje racje, zwykle dochodząc do porozumienia. Dla mnie jest nim niewątpliwie fakt, że Pańska analiza, choć subiektywna, jest uprawdopodobniona. Każdy myśli inaczej i w tym jest chyba największy szkopuł.

Pozdrawiam - K.A.M.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Widocznie nie tylko w poezji nie zawsze wyrażam się jasno :P

Nie zostałem dotknięty Pańską interpretacją, ponieważ była ona konstruktywną krytyką. I naprawdę uświadomiła mi kilka rzeczy, o których wcześniej nie wiedziałem.

Faktem oczywistym jest, że zawsze jako autor będę miał inny odbiór... I tak np. "Gorzka herbata", była przeze mnie mniej doceniana od powyższego wiersza. Mimo, iż prawdopodobnie była lepsza :).

Dziękuję za uwagę.

Może dziś wrzucę coś nowego.

Jeśli byłby Pan ciekaw najnowszych wierszy [te publikowane sa dosyć wiekowe], to zapraszam na mój blog. Link w podpisie.

W szczególności wydaje mi się, że "Leż i tak upadniesz" oraz "Ameryki nie odkryłem" mogą być wartościowe. Po tym, co tu przeczytałem, pozostałe jakoś mniej mi się podobają :) [ale chyba o to chodzi :) ]

EDIT. Aha, nad interpunkcją tych wierszy będę musiał popracować :) ale to trochę póxniej aktualnie mam wiele rzeczy na głowie... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...