Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szansą stu do jednego
okazałeś
wspaniałomyślność

wybaczone błędy
pomniejszyłeś
z własnej woli

uwłaczające rzeczy
wypowiedzieć
nie dałam ci
okazji

zrobiłam to sama...

łatwiej znieść
samokrytykę
niż potępienie
z ust twoich

zasłużyłam na
reprymendę
lecz uprzedziłam
cios

przyznając się do winy
Opublikowano

najlepsze jest w tym to - że się dogadaliście - i myślę jeszcze, iż wiersz oddaje tylko krzywy obraz tego co nastąpiło - w zwierciadle przegląda się każdy kto potrafi skłonić głowę w stronę bijącej zewsząd wody - winy - kojarzą mi się z napojami o jakimś tam procencie - a przyznanie - to uznanie przy boku kogoś z kim chce się być - to tylko rozmyślania - może ktoś szerzej o wierszu jako formie napisze

serdeczne pozdrówko W_A_R

Opublikowano

Ha! Mario. Może to i prawda (życiowo z pewnością), ale jeśli chciałabyś mnie przekonać poetycko, to musiałabyś to powiedzieć krótko. Wiersz zaczyna się od inwersyjnego szyku ("błędy", "rzeczy" - w końcówkach) - może to wyraz buzujących emocji? Dalej mowa płynie potoczyściej - i szczerze mówiąc - przekonywująco. Teraz - moim zdaniem - powtórzenia: 1 i 2 zwrotka prawie o tym samym, 3 i 6 - podobnie. To moja wada, ale namawiam wszystkich do kreślenia, wurzucania zbędnych słówek - i teraz też nie mogę się powstrzymać :)Pozdrawiam.
PS. Życzę mniej takich okazji do tworzenia wierszy (chociaż to może ze szkodą dla poezji?)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



he he... no tego by jeszcze brakowalo Ewo by cie zwalil z nog !?
tu to nawet psycholog by nie pomogl, zreszta najczesciej to oni sami nie radza sobie z problemami.
ciesze sie ze ogolnie wrazenia pozytywne (((;
pozdr, M+A

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...