Tomasz roman Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 Kocham ciebie, innej nie mam... mej jednynej pierwsza godzina. nalałem do pół - kokosowego kieliszka litr niebieskiego rumu - w smaku twych łez przepaliłem skórę - skórzana, antyprzemakalna. czeka - początku i końca. ustwiałem godziny szczytu wedle twojego zegarka - z kolorowych wnętrz... rozpaliłem ognisko - wskoczyło na połysk wody... jak dwie struny, po twym języku. złapałem pelikana, podrywał - od wnętrza, pół - srebrny grób... ty mówisz, tak, pocałuj wschód ja powiem: tak pocałuję zachód jak magnes przyciągający: dwa półkóla życia... druga godzina. złapałem horyzont nadziei otarty jak kra lodu - lśni, jak pazurek biegnący po twym policzku. z anomali - o trzynastej kropło wypiłem całe niebo. namaszczyłem twe udo olejkiem do - defibliracji duszy tak pachniało: ..., ..., ..., uszykowałem namiot przyjdą uczucia? ten namiot pomieść - koniec i początek. trzecia godzina. istniejemy tutaj pośród gwiazd, styków ciał by przeżyć: lęk przed samym sobą. patrzymy tutaj w wielkość twoją. by mnie, starca wypaliła w Dawida. rolkowana biel słońca - żagluje nam przed ustyma mówi tu i teraz: mów kochana, tu i teraz... i mówisz że: czuły był ten sen którego - za czarta klętego nie było... jesteśmy tutaj żeby na dolegliwośći wynależć inkantacyjne leki - mów więc... czwarta godzina. spijasz: łża za łzą - jakby chcieć znów nalać w siebie - koniec i początek... patrzysz na tą skórę wicher do ciepła: ukazuje ci twierdzę i suszy łzy ten pelikan w różowej klatce... - klniesz mnie!za okrucieństwo! jak burze niebo za susze... - ja je wypiłem! twoja skóra połyskuje, jak piasek ten olej chyba wypromienił: magię, abecdło wdzięków... choć tutaj sterczy - kwadratowa wyrwa w ziemi widzę w niej milion twarzy wskakujemy tam? pytam zdrów ty powiesz, mogiłą? o nie! słońce się wypaliło... - lecz: Koniec jest początkiem...
Tomasz roman Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 ok, dr,oyey z głowy..uhh ale się pan odwdziećzył świeżo z tych moich krytycznych komentarzy i prosze tego wiersza już nie komentować, ok? i smak łez, co w tym złego, piękna przenośni, do kieliszka dolaac łzy w pewnym smaku...wytłumaczyć proszę prymusie?(nie geniuszu) proszę nie używac wulgaryzmów,i nie prawić mi kazań, pana nie slucham, ok?
Tomasz roman Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 ok,ok,dlaczego pan tutaj jeszcze jest? pytam się? pan mnie nie INTERESUJESZ ok, spadaj!!!
Tomasz roman Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. pana zdanie co do mojej obecności gdziekolwiek naprawdę mnie nie interesuje. to jakżeś pan ocenił, won,won,won , porszę, proszę, proszę - won! won z mojego podwórza, poczwaro ciemnośći - niepozd
Dorma Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Po pierwsze stanowczo za długi ten wiersz, pod koniec się już nudzi. Czytelnik chce skończyc przy drugiej godzinie Po drugie: określenia typu: w smaku twych łez dwa półkóla życia... - co to w ogóle znaczy złapałem horyzont nadziei ukazuje ci twierdzę i suszy łzy ten olej chyba wypromienił: magię, abecdło wdzięków... - sa kiczowate, tandetne i grafomańskie. Niech Pan ich unika Po trzecie: nie wszystko jest do kitu. Zwrotka: ustwiałem godziny szczytu wedle twojego zegarka - z kolorowych wnętrz -moim zdaniem całkiem niezła
Tomasz roman Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ciebię nie nazwę od gnid, ale dr.oyey se zasłużył...,
Tomasz roman Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. to jakżeś pan ocenił, won,won,won , porszę, proszę, proszę - won! won z mojego podwórza, poczwaro ciemnośći - niepozd wie pan, może ja pana jeszcze trochę poprowokuję i albo pan się nauczy kultury i zasad dyskusji w tym serwisie, albo wyleci pan stąd i to nie dlatego że ja tak chcę. Proponuję przeczytać regulamin. Streszczę go panu w skrócie: oceniamy wiersz, a nie autora. A więc dla przykładu panu napiszę: ten wiersz jest kupą. albo: ten wiersz jest gnidą. Oczywiście jak pan tylko napisze ową kupę bez poparcia argumentami, nikt panu nie uwierzy. ty popatrz lepiej na swoje komentarze..., wobec wszystkich, już dawno powinienem zwrócić się do moderatora...
Tomasz roman Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. rzeczywiśćie, coś mi ten wiersz niewyszedł, wogóle niespójny, nielogicznie powiązane zwrotki, banał, no cuż, trzeba poczekać tydzień na wielkie odrodzenie... pozd i dziękuje za komentarze...
Dorma Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. rzeczywiśćie, coś mi ten wiersz niewyszedł, wogóle niespójny, nielogicznie powiązane zwrotki, banał, no cuż, trzeba poczekać tydzień na wielkie odrodzenie... pozd i dziękuje za komentarze... Chociaż się Pan przyznac umie, a to już coś... Powodzenia przy następnym wierszu
Tomasz roman Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. rzeczywiśćie, coś mi ten wiersz niewyszedł, wogóle niespójny, nielogicznie powiązane zwrotki, banał, no cuż, trzeba poczekać tydzień na wielkie odrodzenie... pozd i dziękuje za komentarze... Chociaż się Pan przyznac umie, a to już coś... Powodzenia przy następnym wierszu dziękuję,
Tomasz roman Opublikowano 24 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ooooooooooo Dobranoc gni...kotku...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się