Świetne to jest.!
... tak lepiej, szarpanie się ze światem niewiele da, a może zmącić wnętrze, doświadczyłam na własnej skórze.
Dobry "Świt"... oddychajmy kolejnym prankiem i.. zauważajmy.. że jesteśmy, może też ktoś obok...
Pozdrawiam.
w czerwcu
długo się rozpuszczała
ale najpierw po latach
usychania odżyła
kiedy on jej umarł
z butelką w ręce
to wtedy złapała ją tamta
żeby nie puścić do końca
długo się rozpuszczała
znaleźli ją w czwartek
ale mówili że nie widzieli
jakoś od soboty
długo się rozpuszczała
co roku o tej porze
przez pięć dni palę
dla niej świeczkę
Wiersz unika melodramatu, choć mówi o stracie – zamiast wielkich gestów wybiera drobiazgi codzienności, w których najłatwiej rozpoznać samotność. Najmocniej zostaje obraz kobiety, która "mija siebie codziennie", bo to metafora równie prosta, co boleśnie celna.
Siłą tego wiersza jest konsekwentnie poprowadzona metafora erozji – utrata siebie dokonuje się tu nie przez gwałtowny cios, lecz przez cierpliwe wypłukiwanie. Finał nie szuka efektownej puenty; "po prostu mnie topisz" brzzmi tym mocniej, że po całym narastaniu obrazów pozostaje już tylko bezradna prostota.