Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na śnieżne poranki najlepszy był Gershwin ze swoimi kawałkami grubych nut. Śnieg opadał wkomponowany w treść dnia – wszystko miało swoje miejsce, Ona-Ktoś też! Rozsuwała powieki zimnymi dłońmi, które kradły resztki tuszu z rzęs – miała stale czarne poduszki od farby i myśli (pewnie dlatego źle sypiała). Później przeciągała swoje grube kości po całej długości jednoosobowego łóżka – skrzypiała zawsze w tej samej tonacji. Marzyła jak stoi na scenie i swoim ciągle nie odkrytym fascynantem głosowym sprawia, że kończą się w kasach bilety – ludzie niedorzecznie marzą (głównie po to, by mieć motywację wstać). Jej motywacja trwała do śniadania – rytmicznie obgryzała kromkę z żółtym serem i zieloną sałatą (albo odwrotnie) i stukała łyżeczką (raz o kubek, raz o talerz) dla rozróżnienia swojego muzycznego smaku. Później motywacja spadała wraz z poziomem cukru (podejrzewała, że to genetyczne) i już nie chciała być ani sławna ani w ogóle być. Ona-Ktoś wierzyła, że jeśli ma się zbyt wiele pasji to jest się nikim – aby się spełniać trzeba oddać się w całości jednemu – tak samo jest w przypadku małżeństwa – skok na bok (przez płot) to nie zaspokajanie tylko szukanie siebie w obcym świetle i ciele. Jej pasja była dość dziwna w swojej naturze. To bardziej zauroczenie pasją niż pasja sama w sobie. Miała talent, chęci i brak ambicji – ma sama pamiętać jaka jest dobra. Z czasem przestało jej zależeć. W swoich oczach też traciła na znaczeniu, dlatego pasja kurczyła się z niedozwoloną prędkością. Nie było sensu próbować, zabiegać, starać się o względy – odpuściła marzeniom, natchnieniom, sobie! Pogodziła się z utratą zamiłowania – nie szukała niczego na siłę, nie próbowała pokochać czegoś na nowo i od nowa – wolny czas ją nie ograniczał, wręcz przeciwnie (stąd jej odważne myśli by wybiec ze świata).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos   ja widzę plażę…kapelusz i czerwone usta:) drobinki piasku na skórze wilgotnej od olejku,  kokosy i laski wanilii….   ;)))    Violetta co Ty dostrzegasz? I Bazyl ? :) 
    • @violetta ja się nie obrażam :)
    • @Charismafilos tylko inteligentni widzą różnicę:)
    • @Łukasz Jurczyk   Ten fragment poematu to przejmujące studium melancholii i żołnierskiego losu. Narratorem jest hypaspista - postać, która spędziła życie na wojnie, a teraz, patrząc na młodszych kolegów, dokonuje bolesnego rachunku sumienia. Wiersz opiera się na zderzeniu dwóch światów. Z jednej strony są nowożeńcy, którzy symbolizują życie i nadzieję (wierzą, że „życie czeka”). Z drugiej strony mamy narratora, dla którego życie już się niemal dopełniło, choć nie w taki sposób, jakiego by oczekiwał. Dla nich to szansa na „ciąg dalszy”, dla narratora - przypomnienie o tym, co sam stracił. Bardzo poruszającym momentem jest strofa szósta - „Odłożyłem życie , na później, a później , stało się nigdy.” To uniwersalna pułapka, nie tylko dla żołnierza. Narrator uwierzył w iluzję, że na budowanie domu, rodziny i miłości przyjdzie jeszcze czas. Jednak wojna (lub po prostu upływający czas) sprawiła, że to „później” nie nastąpiło. Wspomnienie córki sąsiada z oczami jak oliwki to symbol niewykorzystanej szansy na zwyczajne szczęście. Jako młody żołnierz wyśmiewał rady ojca o „zostawieniu kogoś po sobie”. Tarcza była wtedy ważniejsza niż kołyska.Teraz, by uśmierzyć ból samotności, stosuje swoją filozofię - „lepiej nie mieć nic, niż patrzeć, jak czas to powoli psuje”. To gorzka próba racjonalizacji - wmawia sobie, że brak bliskich to wolność od cierpienia związanego z ich utratą lub starzeniem się. „Gotowy na wiatr” - To metafora śmierci lub dalszej tułaczki. Narrator nie ma korzeni, nic go nie trzyma przy ziemi. Jest gotowy odejść, bo nie zostawia po sobie żadnego śladu (syna, żony, domu). Ten fragment to przestroga przed zbyt długim trwaniem w „stanie gotowości” do życia, które przez to oczekiwanie może nam zupełnie umknąć. Piękny tekst! Zachwycił mnie. :)
    • @MIROSŁAW C.  Ów Erotyk botaniczny ma skrzydła bez skrzydłowych owadów. Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...