Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ooooo! Panie Michale, a ja myślałam, że pierwsze miejsce w konkursie na gniota, zerezerwowane jest dla mie:))) Przywraca mi Pan wiarę w siebie:)))

Pani będzie doskonałą Poetką, bo jest pani bardzo uparta, a to dobrze wróży. Jednak obawiam się, że w przypadku Autora "Słowiańskiej Dziewanny" sprawa jest beznadziejną. Bo różnica jest wielka - pani potrafi pisać w języku polskim, pan Lilianna - nie.

Panie Michale nie wierzę własnym oczom:) Czy to naprawdę Pan?:) Fakt...jestem uparta, ale zdaję sobie sprawę z mojej niedoskonałości i tego, że należy warsztat podszlifować. Praktyka czyni jednak mistrza. Oby Pana słowa się spełnły:) Co do Lilianny... Stara się...To prawda, że z językiem polskim jest u Niej dość kiepsko. Zwłaszcza drażnią mnie znaki interpunkcyjne nie tam, gdzie powinno być ich miejsce. To działa na mnie rzeczywiście odstraszająco. Na tym punkcie jestem bardzo wyczulona. Słownictwa nie można zaliczyć jednak do ubogiego. Stara się stosować je w miarę bogato. Co prawda czasami wychodzą kwiatki i nie wiadomo o co chodzi, ale myślę, że nad tym można popracować. Niepotrzebnie tylko zaczyna ostatnio używać wulgaryzmów, co mnie bardzo razi.
  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani będzie doskonałą Poetką, bo jest pani bardzo uparta, a to dobrze wróży. Jednak obawiam się, że w przypadku Autora "Słowiańskiej Dziewanny" sprawa jest beznadziejną. Bo różnica jest wielka - pani potrafi pisać w języku polskim, pan Lilianna - nie.

Panie Michale nie wierzę własnym oczom:) Czy to naprawdę Pan?:) Fakt...jestem uparta, ale zdaję sobie sprawę z mojej niedoskonałości i tego, że należy warsztat podszlifować. Praktyka czyni jednak mistrza. Oby Pana słowa się spełnły:) Co do Lilianny... Stara się...To prawda, że z językiem polskim jest u Niej dość kiepsko. Zwłaszcza drażnią mnie znaki interpunkcyjne nie tam, gdzie powinno być ich miejsce. To działa na mnie rzeczywiście odstraszająco. Na tym punkcie jestem bardzo wyczulona. Słownictwa nie można zaliczyć jednak do ubogiego. Stara się stosować je w miarę bogato. Co prawda czasami wychodzą kwiatki i nie wiadomo o co chodzi, ale myślę, że nad tym można popracować. Niepotrzebnie tylko zaczyna ostatnio używać wulgaryzmów, co mnie bardzo razi.

To ja znowu zeszliśmy się na cudzym terenie, to napiszę tak - ja się założę, że po roku pobytu tutaj (oczywiście w miarę regularnym) zmieni się wiele w patrzeniu i ocenianiu, w pisaniu itp, szczególnie, że wielu to ma za sobą. Ja osobiście też się tak burzyłem jak mi wpisywano "kupa - gniot" ( i tutaj przyznaje otwarcie, że kilkadziesiąt - chyba z 30 - wierszy usunąłem, żeby nikt się zbyt głośno nie śmiał), a i tak wcale teraz nie uważam, że mam jakieś mistrzostwo w pisaniu. Tutaj trzeba korzystać ze znajomości osób, które jednak mają coś do powiedzenia, chociaż na początku znajomości są bardzo nieprzyjemni i człowiek obiecuje sobie, że nigdy już nigdy z tym typem nie będzie miał do czynienia. A czas weryfikuje wiele.
A co do tego wiersza - pisanie tysiąca słów niegramatycznych o jednej rzeczy, nieumiejętność odmiany (Dziewanna został) wiele nie obiecuje. Temat łatwo spisać z jakiejś encyklopedii,żeby udawało to rzetelną wiedzę, ale w poezji sama wiedza nie wystarcza. Tekst jest obrzydliwie nudny, to już jest wyznacznikiem jego bylejakości, zmieszanie mitologii greckiej ze starosłowiańszczyzną przypomina barokowych mitomanów i stamtąd pochodzi chyba wzór pisania wierszy przez Autora "Dziewanny". A jaka była poezja barokowa - no niezbyt ją sobie chwalą, dlaczego - widać na tym przykładzie. A wyzywanie ludzi opiniujących - to już wole przemilczeć :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Michale nie wierzę własnym oczom:) Czy to naprawdę Pan?:) Fakt...jestem uparta, ale zdaję sobie sprawę z mojej niedoskonałości i tego, że należy warsztat podszlifować. Praktyka czyni jednak mistrza. Oby Pana słowa się spełnły:) Co do Lilianny... Stara się...To prawda, że z językiem polskim jest u Niej dość kiepsko. Zwłaszcza drażnią mnie znaki interpunkcyjne nie tam, gdzie powinno być ich miejsce. To działa na mnie rzeczywiście odstraszająco. Na tym punkcie jestem bardzo wyczulona. Słownictwa nie można zaliczyć jednak do ubogiego. Stara się stosować je w miarę bogato. Co prawda czasami wychodzą kwiatki i nie wiadomo o co chodzi, ale myślę, że nad tym można popracować. Niepotrzebnie tylko zaczyna ostatnio używać wulgaryzmów, co mnie bardzo razi.

To ja znowu zeszliśmy się na cudzym terenie, to napiszę tak - ja się założę, że po roku pobytu tutaj (oczywiście w miarę regularnym) zmieni się wiele w patrzeniu i ocenianiu, w pisaniu itp, szczególnie, że wielu to ma za sobą. Ja osobiście też się tak burzyłem jak mi wpisywano "kupa - gniot" ( i tutaj przyznaje otwarcie, że kilkadziesiąt - chyba z 30 - wierszy usunąłem, żeby nikt się zbyt głośno nie śmiał), a i tak wcale teraz nie uważam, że mam jakieś mistrzostwo w pisaniu. Tutaj trzeba korzystać ze znajomości osób, które jednak mają coś do powiedzenia, chociaż na początku znajomości są bardzo nieprzyjemni i człowiek obiecuje sobie, że nigdy już nigdy z tym typem nie będzie miał do czynienia. A czas weryfikuje wiele.
A co do tego wiersza - pisanie tysiąca słów niegramatycznych o jednej rzeczy, nieumiejętność odmiany (Dziewanna został) wiele nie obiecuje. Temat łatwo spisać z jakiejś encyklopedii,żeby udawało to rzetelną wiedzę, ale w poezji sama wiedza nie wystarcza. Tekst jest obrzydliwie nudny, to już jest wyznacznikiem jego bylejakości, zmieszanie mitologii greckiej ze starosłowiańszczyzną przypomina barokowych mitomanów i stamtąd pochodzi chyba wzór pisania wierszy przez Autora "Dziewanny". A jaka była poezja barokowa - no niezbyt ją sobie chwalą, dlaczego - widać na tym przykładzie. A wyzywanie ludzi opiniujących - to już wole przemilczeć :)


Zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele pracy przede mną, ale nie mogę zgodzić się z niektórymi zarzutami pod moim adresem. Przykładem są rymy. Uważam, że dobrane są przeze mnie tak, że wszystko tworzy jednolitą całość. Nie są dobierane na siłę, tak, że wszystko jest od siebie oderwane.
Obecnie mam mało czasu na szlifowanie warsztatu i pisanie, ale jak tylko wszystko się unormuje, na pewno będę pracować nad techniką. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście uważa Pan, że moje wiersze są do bani, czy po prostu robił mi Pan troszkę na złość:)?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To ja znowu zeszliśmy się na cudzym terenie, to napiszę tak - ja się założę, że po roku pobytu tutaj (oczywiście w miarę regularnym) zmieni się wiele w patrzeniu i ocenianiu, w pisaniu itp, szczególnie, że wielu to ma za sobą. Ja osobiście też się tak burzyłem jak mi wpisywano "kupa - gniot" ( i tutaj przyznaje otwarcie, że kilkadziesiąt - chyba z 30 - wierszy usunąłem, żeby nikt się zbyt głośno nie śmiał), a i tak wcale teraz nie uważam, że mam jakieś mistrzostwo w pisaniu. Tutaj trzeba korzystać ze znajomości osób, które jednak mają coś do powiedzenia, chociaż na początku znajomości są bardzo nieprzyjemni i człowiek obiecuje sobie, że nigdy już nigdy z tym typem nie będzie miał do czynienia. A czas weryfikuje wiele.
A co do tego wiersza - pisanie tysiąca słów niegramatycznych o jednej rzeczy, nieumiejętność odmiany (Dziewanna został) wiele nie obiecuje. Temat łatwo spisać z jakiejś encyklopedii,żeby udawało to rzetelną wiedzę, ale w poezji sama wiedza nie wystarcza. Tekst jest obrzydliwie nudny, to już jest wyznacznikiem jego bylejakości, zmieszanie mitologii greckiej ze starosłowiańszczyzną przypomina barokowych mitomanów i stamtąd pochodzi chyba wzór pisania wierszy przez Autora "Dziewanny". A jaka była poezja barokowa - no niezbyt ją sobie chwalą, dlaczego - widać na tym przykładzie. A wyzywanie ludzi opiniujących - to już wole przemilczeć :)


Zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele pracy przede mną, ale nie mogę zgodzić się z niektórymi zarzutami pod moim adresem. Przykładem są rymy. Uważam, że dobrane są przeze mnie tak, że wszystko tworzy jednolitą całość. Nie są dobierane na siłę, tak, że wszystko jest od siebie oderwane.
Obecnie mam mało czasu na szlifowanie warsztatu i pisanie, ale jak tylko wszystko się unormuje, na pewno będę pracować nad techniką. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście uważa Pan, że moje wiersze są do bani, czy po prostu robił mi Pan troszkę na złość:)?

Obawiam się, że te wiersze to jeszcze nie to, ponieważ zawsze staram się wpisywać niezależnie od moich uczuć co do danej Osoby (o ile oczywiście wpisuje). Oczywiście sam język krytyki rzeczywiście się stopniuje i zmienia, bo inaczej brzmi powiedzmy "gniot" a inaczej opinia złożona ze zdań złożonych i w dodatku uprzejmych - i tutaj rzeczywiście jakiś stopień poznania Autora wchodzi w grę, czyli - jak przyjmuje krytykę, jak się zachowuje w stosunku do niej itp. Niech pani zauważy, że im dłuższy pobyt, tym lepiej. Dlatego rzeczywiście debiutanci (a już na pewno debiutujący w Z) muszą swoje przeżyć. Jednak nie jest to powodowane w moim odczuciu złośliwością i jakąś falą na orgu, tylko językiem opinii. Ja już tłumaczyłem, dlaczego to wydaje mi się lepsze, niż tzw. cackanie się, a już nie daj losie okłamywanie Autora i wpisywanie Mu, że napisał dobry wiersz, tylko dlatego, że żal mi danej osoby, w tym wypadku człowieka. Niestety, poetą nie każdy być może i nie będzie, chociaż bardzo by chciał. Agresywny język (np. Lilianny) m. in. o tym świadczy, że najlepszą obroną jest atak. Do czego to prowadzi? Do 64 wpisów, że wiersz jest do bani i brak szansy na to, że kiedyś jakiemuś krytykowi zechce się napisać konstruktywną opinię, ponieważ wie, ze to nie ma sensu. Więc lepiej wpisać po prostu "kupa". Wspólny dialog jest podstawą, oczywiście, ale mam wrażenie, że jak w każdym skupisku ludzkim trzeba jakoś na niego zasłużyć - i wtedy naprawdę wygląda to fajnie i rzeczywiście pod własnym wierszem nie czyta się tylko: kupa, gniot, rzęch itp...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele pracy przede mną, ale nie mogę zgodzić się z niektórymi zarzutami pod moim adresem. Przykładem są rymy. Uważam, że dobrane są przeze mnie tak, że wszystko tworzy jednolitą całość. Nie są dobierane na siłę, tak, że wszystko jest od siebie oderwane.
Obecnie mam mało czasu na szlifowanie warsztatu i pisanie, ale jak tylko wszystko się unormuje, na pewno będę pracować nad techniką. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście uważa Pan, że moje wiersze są do bani, czy po prostu robił mi Pan troszkę na złość:)?

Obawiam się, że te wiersze to jeszcze nie to, ponieważ zawsze staram się wpisywać niezależnie od moich uczuć co do danej Osoby (o ile oczywiście wpisuje). Oczywiście sam język krytyki rzeczywiście się stopniuje i zmienia, bo inaczej brzmi powiedzmy "gniot" a inaczej opinia złożona ze zdań złożonych i w dodatku uprzejmych - i tutaj rzeczywiście jakiś stopień poznania Autora wchodzi w grę, czyli - jak przyjmuje krytykę, jak się zachowuje w stosunku do niej itp. Niech pani zauważy, że im dłuższy pobyt, tym lepiej. Dlatego rzeczywiście debiutanci (a już na pewno debiutujący w Z) muszą swoje przeżyć. Jednak nie jest to powodowane w moim odczuciu złośliwością i jakąś falą na orgu, tylko językiem opinii. Ja już tłumaczyłem, dlaczego to wydaje mi się lepsze, niż tzw. cackanie się, a już nie daj losie okłamywanie Autora i wpisywanie Mu, że napisał dobry wiersz, tylko dlatego, że żal mi danej osoby, w tym wypadku człowieka. Niestety, poetą nie każdy być może i nie będzie, chociaż bardzo by chciał. Agresywny język (np. Lilianny) m. in. o tym świadczy, że najlepszą obroną jest atak. Do czego to prowadzi? Do 64 wpisów, że wiersz jest do bani i brak szansy na to, że kiedyś jakiemuś krytykowi zechce się napisać konstruktywną opinię, ponieważ wie, ze to nie ma sensu. Więc lepiej wpisać po prostu "kupa". Wspólny dialog jest podstawą, oczywiście, ale mam wrażenie, że jak w każdym skupisku ludzkim trzeba jakoś na niego zasłużyć - i wtedy naprawdę wygląda to fajnie i rzeczywiście pod własnym wierszem nie czyta się tylko: kupa, gniot, rzęch itp...

To niewiarygodne Panie Michale, ale chyba mogę....zgodzić się z Panem:) Myślałam, że taka rzecz nigdy nie nastąpi:))) Uważam jednak, że troszkę Pan przesadzał momentami w ocenie moich utworów:) Czy owe rymy, o których wspominaliśmy nie tak dawno naprawdę w moim wykonaniu są tak banalne? Czy prostota jest aż tak zła?
Opublikowano

Można przez niego wpaść w Malajski amok.

"Mądry przeciwnik często mnie zaszkodzi
jeżeli przyjaciel serdeczny a głupi".

A do Krzywaka pasuje takie przysłowie:

"Wąż ślizga się,po wszystkim
czego się tylko dotknie".

A ogólnie do wszystkich:

"Doskonałość i nieskończoność
są nam równie niedostępne".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie przesadzasz troszkę? Mi też Pan Michał zalazł swego czasu za skórę, ale to nie powód, żeby się tak wyrażać...

Eee, tutaj słowa pana Lilianny są jak woda, i właśnie o to chodzi, żeby się nie przejmować głupotami, czyli oddzielać - kumplem wszystkich jest być niemożliwe, a czasem się nawet nie chce. A mam wrażenie, że na podwórku pana Lilianny wszyscy się bardzo dobrze bawią, bo kto by się dobrze nie bawił u pana Lilianny (he he) ? ;)


Za to pogadaliśmy sobie, a co do rymów, to przy okazji kolejnego wiersza porozmawiamy. Ja pamiętam pewien doskonały artykuł Boya - Żeleńskiego dotyczący właśnie rymów, których używają wszyscy (oczywiście prześmiewczy, złośliwy), ale warto go przeczytać. Minus jest taki, że nie pamiętam tytułu, ale może ktoś czytał i podpowie. Warto też Barańczak/Zagajewski - "Świat nieprzedstawiony" i genialnego Parandowskiego "Alchemia słowa" (to obowiązkowo).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie przesadzasz troszkę? Mi też Pan Michał zalazł swego czasu za skórę, ale to nie powód, żeby się tak wyrażać...

Eee, tutaj słowa pana Lilianny są jak woda, i właśnie o to chodzi, żeby się nie przejmować głupotami, czyli oddzielać - kumplem wszystkich jest być niemożliwe, a czasem się nawet nie chce. A mam wrażenie, że na podwórku pana Lilianny wszyscy się bardzo dobrze bawią, bo kto by się dobrze nie bawił u pana Lilianny (he he) ? ;)


Za to pogadaliśmy sobie, a co do rymów, to przy okazji kolejnego wiersza porozmawiamy. Ja pamiętam pewien doskonały artykuł Boya - Żeleńskiego dotyczący właśnie rymów, których używają wszyscy (oczywiście prześmiewczy, złośliwy), ale warto go przeczytać. Minus jest taki, że nie pamiętam tytułu, ale może ktoś czytał i podpowie. Warto też Barańczak/Zagajewski - "Świat nieprzedstawiony" i genialnego Parandowskiego "Alchemia słowa" (to obowiązkowo).

Myślę, że zajrzę do powyższych pozycji, jak tylko będę mieć nieco więcej czasu. Z pewnością warto. Pozdrawiam Panie Michale:)
Ps. To chyba nasza pierwsza "rozmowa" tego typu....Czytaj pozytywna i kulturalna:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Pieśń o mowie naszej" - ale to chyba nie o to chodzi bo to wiersz jest.
Generalnie "Słówka" całe są bardzo ironiczne.

O ile mnie pamięć nie myli, mieści się to w zbiorze "Reflektorem w mrok". Zresztą Boya warto czytać ;)
Opublikowano

aaaaaa rozumiem trza wczuć się w tamtą epokę poczuć klimat
kiedy to było 20 mln lat p.n.e. rozumiem że właśnie takim językiem się posługujesz
zwróć się z tym bezcennym wykopaliskiem do muzeum w Londynie
a nie do poezji współczesnej
oto moja przyjacielska rada

Opublikowano

Mam pomysł:proponuję wszystkim obecnym tutaj
zorganizować konkurs wierszem w tym temacie.
Jeżeli znajdzie się sponsor to będzie cudo!
nagrodą za wiersz niechaj będzie książka
np.-naukowa dająca poecie jakieś możliwości
w nurcie oświecenia nowej poetyckiej myśli.
Byłbym bardzo ciekaw,jakie to wiersze
by wam wyszły czekam na odpowiedź.
Oczywiście o-(Dziewannie}.

Opublikowano

Do poety

Poeto, jeśli masz poezję we krwi
Najlepiej kroplę strumień rzekę
To napisz poemat
Najprostszy
Byleby miał argument

Pomiń błahość formy
Może być nieba toń wody lazur
Byleby wiersz był pełen wyrazu
O treść chodzi najlepiej
Jedną ideę dla marzeń

Poeto, jeśli masz poezję we krwi
Nie atrament
To dasz kontrargument
Dla przeciwników marzeń
Tak zjednoczeni
Może bez formy
Ale pełni treść
Damy światu
Ideę w poezji

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w granicach chciał się zmieścić w mowie i w piśmie a czyny wszelakie zbratały się z życiem być może je sobie odpuścił   lecz bogiem nie był
    • @KOBIETADziękuję, jeśli słoneczne, to biorę w ciemno :) Pozdrawiam:) @hollow manI niech się spełni. Dziękuję i pozdrawiam:) @Berenika97I tak właśnie jest. Dziękuję i pozdrawiam:)
    • @KOBIETA Noooo... Uduchowiony :) Dla mnie pierwszy kluczowy moment, to: bezgłośnym echem powracają wymodlone szepty. Możnaby powiedzieć, że echo nie może być bezgłośne, ale jeśli mówimy tylko o drganiach powietrza bez interpretacji sensorycznej, to się broni. Bo czy dźwięk jest możliwy jeśli nie jest zinterpretowany przez aparat słuchowy? Ale to raczej niewłaściwa ścieżka. To echo może być bezgłośne, bo jest echem wspomnień. I teraz mamy wymodlone szepty. Czy to są szepty modlącego się peela? Czy to są szepty, o które się modlił? Jaka jest treść tych wymodlonych szeptów? A jeśli są bezgłośne, bo przychodzą z przeszłości, może są echem wspomnień, gdy jeszcze się modlił, gdy jeszcze wierzył? A może to modlitwa z przeszłości, która pozostała niewysłuchana? Stąd smutek. Przebija poczucie straty... Freski... Znowu mamy zagadkową sensorykę. Freski (też witraże by pasowały w tej roli) dotykają pigmentem pierworodnego grzechu. Czym jest grzech pierworodny? Pewnie rzetelni chrześcijanie dokonają lepszej teologicznej wykładni, ja natomiast rozumiem grzech pierworodny jako 'utratę jedności', skazanie na wieczne rozdarcie, rozbicie... Podmiot patrzy na freski, zachwyca się ich kolorami. Mówi o pigmentach jakby chciał unaukowić doświadczenie estetyczne, jakby zamiast gapić się w zachwycie chciał rozebrać ten zachwyt na czynniki pierwsze, opisać strukturę doświadczenia metafizycznego - i to też jest przejaw tej 'utraty jedności' (co zapewne też czynię analizując ten wiersz). Z fresku przenosimy wzrok na chmurę i możemy dokonać podobnej obserwacji - chmura jako twór natury - w jeszcze większym stopniu ten podział i alienację peela dookreśla. Anioł Stróż - postać wedle tradycji chrześcijańskiej (katolickiej?) dana każdemu indywidulanie jako opiekun. On z reguły milczy. Milczy w trosce. Nie poucza, nie nakazuje, nie karze. Stoi jako figura, która jest punktem odniesienia. Jakby swoją obecnością pokazywał drogę do odzyskania tej jedności ze sobą, światem, innymi ludźmi, Bogiem? To też może odniesienie do prostej, naiwnej, ale prawdziwej wiary dzieci. Bo to w dzieciństwie przedstawiają nam Anioła Stróża jako protektora, który nad obroni przed każdym złem i lękiem. Peel chowa twarz w rękach. Co oznacza ten gest? Chwilę poddania się? Uznania własnej bezsilności, samotności, rozbicia, smutku i zagubienia? Czy ta rozpacz obrodzi krzykiem "Czemu mnie opuściłeś, Panie"? Tego nie wiemy - tu może za daleko. Pozostawiamy peela w momencie, w którym dokonać się może przemiana lub też głębsze pogrążenie w chaosie albo po prostu nic - peel wstanie i będzie próbował nadal żyć jak umie. I wróćmy do tytułu... Przenikanie. Przenikanie czego przez co / w co? Może te sensoryczne doznania z kadzidła, fresku, chmury... Przenikają przez barierę świat-ciało albo w kontemplacji, stają się doświadczeniem transcendentalnym, gdzie to, co człowiek widzi i czuje oraz sam fakt widzenia i czucia są dowodem na istnienie... Chciałbym widzieć peela jako tego, który w tym geście schowania twarzy w dłoniach nie rozpacza, ale odzyskuje nadzieję na jedność, na rekonstrukcję duszy, na powrót do domu. Za daleko i w ciemności wypłynąłem? Proszę o lekki wymiar kary ;)
    • @Mitylene moje szaleństwa są na poziomie mojej przyjemności:)
    • @violetta odrobina szaleństwa w życiu jeszcze nikomu nie zaszkodziła:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...