Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

deszcz dojrzałą zielenią
darował mi rozkosz samotności
kiedy błądziłem
wdłuż torów
rozczarowany życiem

zwrócony ku trawie próbowałem
obronić lśniące łzami spojrzenie
które jak zawsze dotąd
pragnęło
dotknąć ukojenia

o jaki smutek głębił się
w ołowianych obłokach
i mówił mi
nie jestem wolny

tak mewy łopotały w sercu skrzydłami

szedłem roztargany w myślach
a dłońmi mimowolnie
próbowałem ukryć coś w sobie
tuliłem je tak mocno do ust

bałem się życia

Opublikowano

kolo gada się szedłem a nie szłem
a tak w ogóle dla mnie sentyma i tyle
najgorsze te ptaki łomocące w serduchu i ołowiane kumulusy jak wpis do pamiętnika bachorki z IIb
widać że brak ci lachona dlatego tak łazisz po torowisku ale jak już się tam kręcisz uwazja na sokistów trzy tygodnie wstecz jak z kumplami malowałam wagony to nas psami poszczuli dranie!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ale masz słownictwo, he he ;)
ledwo zrozumiałem, o co ci chodzi ;)
nie przeżywaj, nie ma tam psów, tam zwykła droga kolejowa wśród wzgórz i pagórków.
a naiwność, o to i chodzi, że peel młody człowiek wkraczający w życie..
pozdrawiam
Opublikowano

Jimmy słusznie wskazał- rzuca się w oko,
a tytuł może: wzdłuż torów na wprost?
albo: popatrzyłem dalej niż się zdaje,
na pewno wpadnie Ci do głowy
wymyślności,
pozdr.ciepło

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Ten utwór to niezwykle gęsta, filozoficzna próba przepisania mitu o stworzeniu świata na język fizyki, egzystencjalizmu i czułości.  Odwracasz tradycyjną wizję Genesis. Stworzenie świata nie jest tu triumfem światła, lecz „popełnieniem siebie” - rodzajem ontologicznej pomyłki. Doskonała nicość - zanim powstał świat, panowała pełnia, która nie potrzebowała świadka ani odbicia. Czas i przestrzeń nie są darami, lecz objawami „zużywania się” wieczności. Materia jest tylko „opóźnieniem rozpadu”. Pojawienie się człowieka w wierszu jest przedstawione jako coś niemal nielegalnego - „coś, co nie powinno mieć oczu”. Nasza świadomość to „rysa na nieskończoności”.    Najważniejszy moment wiersza, gdy sugerujesz, że w bezdusznym mechanizmie wszechświata pojawia się coś, czego „nie przewidziała żadna stała” - Czułość. Kiedy dwie skończone, śmiertelne istoty uznają się za „konieczne”, nicość traci swoją potęgę - przestaje być jedynym punktem odniesienia.   "Jesteśmy jedynymi bogami, których stać na luksus umierania" - to paradoksalne stwierdzenie - bogowie (wieczność) nic nie ryzykują, więc ich istnienie jest „tanie”. Nasze istnienie ma wartość, bo ryzykujemy wszystkim.   Proponujesz fascynującą, odwróconą teologię: "Może więc Bóg, nie jest początkiem. Może jest skutkiem."   To człowiek, poprzez swoją zdolność do nadawania znaczeń, „stwarza” boski pierwiastek w pustym kosmosie. Wiersz kończy się bardzo konkretną wskazówką: sensu nie znajdziesz w biologii („w neuronach”) ani w wielkich teoriach. Sens jest międzyludzki. Jesteśmy „błędem” w idealnej ciszy wszechświata, ale to właśnie ten błąd sprawia, że światło w ogóle ma po co płonąć.   Mocny i świetny tekst, dużo pięknych metafor i jeszcze więcej filozofii, w tym  koncepcji ex nihilo.  Fascynujący!    Pozdrawiam. :) 
    • @EsKalisia Fajne :)
    • Jeśli po latach nadal będziecie się kochać, to w temacie miłości nie ma więcej ponad.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...