Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zdarzasz się
pojawiasz się i znikasz
między jednym a drugim
mrugnięciem powieki
i chcę byś była
balsamem dla oczu
zbolałych od wypatrzenia
witasz mnie
przychodzisz i odchodzisz
między jednym a drugim
przepływem powietrza
i chcę byś była
przystankiem dla myśli
zgubionych od zmyślenia

a ja
wzrok wstrzymuję
wpatrzony w twą niby nicość
i oddech hamuję
czekając na twoje słowo
i na nowo
krok po kroku
rodzisz się
w moich pytaniach
i na nowo
krok po kroku
umierasz
niby nicość dając

Opublikowano

zdarzasz się
pojawiasz się i znikasz między jednym a drugim
mrugnięciem powieki
i chcę byś była balsamem dla oczu
zbolałych od wypatrzenia
witasz mnie
przychodzisz i odchodzisz między jednym a drugim
przepływem powietrza
i chcę byś była
przystankiem dla myśli zgubionych od zmyślenia

a ja wzrok wstrzymuję
wpatrzony w twą niby nicość
i oddech hamuję czekając na twoje słowo
i na nowo
krok po kroku rodzisz się w moich pytaniach
i na nowo
krok po kroku umierasz
niby nicość dając
*
myślę że mogłabyś pokombinować z wersyfikacją, bo te entery nic nie wnoszą...
pozdr ES

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja bym to jeszcze bardziej uporządkowała:

zdarzasz się pojawiasz
i znikasz między jednym a drugim
mrugnięciem powieki
chcę byś była balsamem
dla oczu zbolałych od wypatrzenia

witasz mnie przychodzisz
i odchodzisz między jednym a drugim
przepływem powietrza
chcę byś była przystankiem
dla myśli zgubionych od zmyślenia

a ja wzrok zatrzymuję
wpatrzony w twą niby nicość
i oddech wstrzymuję
czekając na twoje słowo

i na nowo krok po kroku
rodzisz się w moich pytaniach
i na nowo krok po kroku
umierasz


mozna by jeszcze pomyśleć nad podmianką niektórych słów, np. "zbolały" brzmi średnio :-)
może "wzrok zawieszam", albo jeszcze inaczej.

w każdym razie pozdrawiam :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...