jacek_sojan Opublikowano 2 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Maja 2007 hipnotyzer hochsztapler patrzy na świat z uśmiechemto cyrk powtarza i gra rolę klowna nigdy arlekinałzy dla dzieci i kobiet tak myśląc woli nosić kamienie niż obrażać Boga złym rysunkiem twarzy i nosi kamienie aż światło je zamienia w kurz przydrożny w klasztor kiedy mówi pragnie od razu nawracać wie już aby świecić należy się spalać milczy tylko wtedy kiedy idzie w góry pośród nich szczęśliwy jak kwarc promienieje gwałtowności w słowach nauczył się tutaj od górskich strumieni miss świata to dla niego siedmiogrodzki pełnik optymizm w nim utwierdza wielka perspektywa przestrzeni - na chwilę tam czuje się wolny niechętnie wraca do drzwi i stolików zaczytane noce zamienia w aforyzmy o ludzkiej głupocie że należy do ludzi upewnia się co dnia pośród swych słabości składając komplementy wciąż udaje ślepca sam przed sobą ukrywa że wierzy i kocha te twarze ich maski i słowa skrzydlate trudniej je oswoić niż jastrzębia sokoła krążących nad ziemią skazaną na łowy przez wzrok zachwycenia przez gest przez przypadek
Bartek Bartek Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 Temat interesujący. Jak pozostać sobą wśród ludzi o innej wraliwości i poglądach? Sam wiersz moim zdaniem przegadany, za wiele słów i obrazów. Wybrałbym kilka najwazniejszych (to już rola Autora) i przy ich pomocy jeszcze raz zbudował obraz wędrowca rozdartego pomiędzy pragnieniem harmonii i ładu panującego w naturze (którą symbolizują góry) a chaosem panującym w "karczmie" współczesnej cywilizcji (symbolizowanej przez "drzwi i stoliki"). I przydałoby się jeszcze trochę optymizmu w tym ponurym obrazie. :-) Miłego dnia
M._Krzywak Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 Fajne ! Co to jest "symbolzowanej" ? Może wiesz, Jacku? Bo ja ni... :)
Fanaberka Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 Wzruszył mnie Twój wiersz. Nie wierzę. Ale wierzę w natchnienie. ;) Jest w warsztacie i pewnie będzie szlifowany. To dobrze, ale uważaj, żeby go nie popsuć. Pozdrawiam.
Bartek Bartek Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuje Panu za wyłapanie tego błędu, już poprawiam. Chyba Pan zjadł literkę "e" na końcu. Miłego dnia
Bogdan Zdanowicz Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 Kolejny dowód na to, że ruch emocji sprzyja pisaniu, w spięciu - iluminacja. Opozycyjność w konstruowaniu obrazu bohatera nie znajduje (poza semantyką) odzwierciedlenia w formie wiersza; to rodzaj pieśni z wnętrza (a więc: spowiedzi) płynącej zgodnie z bujaniem emocji, skokami. Pozorne sprzeczności w stwierdzeniach peela są łatwe do wyjaśnienia w tym kontekście; to nie kreacja, a rodzaj psychicznego lustra. Ideowo wiersz powiela mit "człowieka naturalnego" (od Nowej Heloizy J.J.Rousseau), ale uwspólcześnia jego znaczenie poprzez skorelowanie bezwzględnych praw natury z tymi, które nadal "rządzą" życiem jednostki w naszym świecie. Na ile jest to wizerunek człowieka przedmiotowego, a na ile podmiotowego - rozstrzygniecie tego wymagałoby dogłębnej analizy, na którą w tej chwili nie mam niestety czasu. Zresztą myślę, że ta opozycja nie jest tu tak istotna. Ja dostrzegam próbę kreacji nowego typu osobowości. Poprzez "dystans psychiczny" (narracja w 3 os.!), który umożliwia jednostce panowanie nad swoimi ograniczeniami.W obecnej fazie przekształceń kultury /.../ zmniejsza się rola podmiotowości jako zdolności do kontroli wymagań stawianych nam z zewnątrz i pochodzących od wewnątrz. Natomiast wzrasta rola konsekwencji wynikających z posiadania statusu podmiotu, polegających na włączaniu w sferę koncepcji siebie również swojej przyszłości i koncepcji środowiska, w którym ta przyszłość będzie realizowana. (prof. K. Obuchowski "Przez galaktykę potrzeb" - 1995, str. 328). W uproszczeniu można powiedzieć: w wierszu jest zarysowana osobowość w trakcie przemian, kulminacji, przełomu. Na ile będzie wolny tylko "tam" - na ile odnajdzie wolność - w sobie? Wiersz nie jest wbrew pierwszemu wrażeniu minorowy, jest pełen wiary i dojrzalego optymizmu. Ci, którzy tego nie widzą i żądają "czegoś weselszego" - stoją jeszcze przed długą drogą przez swoje zycie. Bardzo poruszający i jako wiersz - bardzo dobry.
zak stanisława Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 to ja już tylko pozdrowię konwaliowo,/ES
możesz przytulić ale bądź Opublikowano 3 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2007 wiersz wygląda na głęboki i autorefleksyjny. końcówka nie do końca mnie przekonuje. pozdra
jacek_sojan Opublikowano 7 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2007 Bartek Bartek.; to nie jest niestety temat o tym "jak pozostać sobą wśród ludzi o innej wrażliwości i poglądach"; sztuka interpretacji to nie plotka ani wyobrażenie o własnej wszechwiedzy, tylko precyzyjna analiza zdań; póki co - powyższe stwierdzenie jest całkiem gołosłowne...odsyłam do "Teorii dzieła literackiego" Welecka i zapraszam do komentarzy - po lekturze; J.S
jacek_sojan Opublikowano 7 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. tego nikt nie wie, nawet autor neologizmu - obawiam się...J.S
jacek_sojan Opublikowano 7 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2007 adam sosna.; i co słyszysz? :) J.S PS.; często to wystarczy, cieszę się, że słuchasz... :) Fanaberka.; w co "nie wierzysz"? we własne "wzruszenie? czy natchnienie nie zakłada już poruszenia z "wiary"? czy też dystans, jaki ma do siebie peel, wydaje Ci się niemozliwy do utrzymania, realizowania? to ważny dla mnie wiersz - będę ostrożny...dzięki wielkie! J.S
jacek_sojan Opublikowano 7 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2007 ...Ideowo wiersz powiela mit "człowieka naturalnego" (od Nowej Heloizy J.J.Rousseau)... Bogdan Zdanowicz czy wyrażenie:"..idzie w góry / pośród nich szczęśliwy jak kwarc promienieje...jest akurat wyrazem "miłości do natury"? bo mnie bliżej do Schlegela, Schellinga, Fichtego lub Schleiermachera; zwłaszcza tego ostatniego - do religijnej postawy "nostalgii" jako autentycznej postawy świadomości ludzkiej, w której to teorii natura jawi się jako pośredniczka między człowiekiem a bóstwem...prawda, u Rousseau jest antynomia "dobrej " natury i "złych" układów społecznych ("Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi", "Rozprawa o naukach i sztukach") gdzie pada znamienne zdanie: "Wszystko jest dobre, gdy wychodzi z rąk twórcy rzeczy; wszystko wyrodnieje w rękach człowieka"; nie mam złudzeń naiwnego Jakuba, natura nie jest doskonała, czyli skończona, dlatego nadal leje się krew...jak na afrykańskiej sawannie; ale zaznaczyłeś "bezwzględność natury", co stawia podmiot na baczność, bo peel wcale nie jest inny...ale aby być innym, takim , jakim chce być, wykonuje voltę zaprzeczania sobie, kontrowania bezustannego, permanetnego - by jednak zdobyć świadomość "siebie", a w konsekwencji, nadać kierunek własnemu życiu...osiągnać samoakceptację i stan zawdzięczenia Temu, którego znajduje w górach, a gubi między ludźmi...nie jestem pierwszy ani ostatni, który w odosobnieniu (pustynia, góry) rozpoczyna rozmowę z samym sobą i z Tym, którego mniema z siebie wyłuskać)...stoicyzm, czyli zgoda, pogodzenie na wszelkie "próby" życia - tak, w tym jest wolność, i żadnej iinnej... pięknie wyodrębniłeść problem "przedmiotowości" i "podmiotowości", bo osiągnięcie tu harmonii to ideał każdego twórcy, Ciebie nie wyłączając...i za to wielkie dzięki...i dzięki za adres do prof. Obuchowskiego, koniecznie muszę doczytać... nie powiem, jestem pod wrażeniem Twojej erudycji, profesorze....schlebia mi to, że zechciałeś ją ujawnić akurat pod moim tekstem; wiele mi powiedziałeś o peeleu, o jego problemie; dzięki za tę pracę...J.S PS.;ponieważ niemal się utożsamiłeś z peelem ("pieśń z wnętrza") domyślam się tylko z satysfakcją, ile zobaczyłeś tam "swojego"...to upewnia mnie najbardziej do wiersza, do jego wartości; J.S
Fanaberka Opublikowano 8 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nie, Jacku, to właśnie wiara i rzadki w twoim pisaniu dystans wzruszyły mnie, otwarły na wiersz. Sądzę, że miewam podobne jazdy, tyle że piszę niewprawną prozą. Jakiś przykład? http://www.blogi.pl/comments.php?c=249465&blog=fanaberka Pozdrawiam antyfeministę. Fanaberka.
jacek_sojan Opublikowano 8 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2007 kalina w roli prokuratora (no bo skoro wokanda...); obnażasz aktorstwo peela, kiedy już on sam się z tego zwierza - ale dajesz mu więcej (jak to prokurator) niż on się spodziewał za swoje przyznanie się do winy...zważ, że rola arlekina (ofiary, cierpiętnika) jest łatwiejsza niźli klowna (nikt nie lubi, jak się z niego śmieją); z uogólnień (twarze maski, słowa) wyciągasz inny zestaw jarzyn, niż peel przygotował, bo za twarzami stoją ludzie, za maskami próby i ukrycia i odkrycia prawdziwych intencji, za słowami celebracja nie tylko sytuacji, ale i wartości wnoszonej w tą sytuację; miotanie się między "prawdą a fałszem" nie jest już elementem gry, ale jej wynikiem, rodzajem dyskomfortu, jaki daje konieczność wyboru pomiędzy prawdą, przemilczeniem a byciem weredykiem, tak przed innymi jak i przed sobą samym... czy "stary komplemenciarz" to casus pascudeus czy jednak wpisuje się w uniwersalizm rodzaju ludzkiego, to już każdy czytelnik oceni sam w sobie; zastanawia mnie tylko, gdzie - w czym wyczytałaś tą nieodpartą potrzebę "bycia kimś"...? bo o potrzebie bycia "sobą" wiersz mówi, ale też mówi o trudzie bycia sobą, a właciwie - o niemożliwości, wbrew chęciom...stary komplemenciarz już z nominacji jest sobą, czyli komplemenciarzem; zważ jeszcze i to - ze ta 3 osoba o której wspomniał peel, to nie sam peel, to zbiór co najmniej 3 osób...to kompedium wiedzy autora na ten temat, nie tylko spojrzenie wgłąb siebie... TEKST dał asumpt i Twojej inwencji - kalino; piękna analiza wiersza; zachowam ją także, jako konieczny dalszy człon mojego wiersza...obok refleksji Bogdana, Fanaberki... :))) J.S
jacek_sojan Opublikowano 9 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2007 W czym wyczytałam potrzebę bycia kimś? - między wierszami, w pokrętnej niekiedy logice wypowiedzi narratora oraz w jej tonie. Bycie sobą jest byciem kimś. Jacku, ja nie wnikam ile osób złożyło się na obraz peela 3 czy np. 30 - to już sekret autora, w jaki sposób uzyskal kompendium wiedzy na temat. Ja czytam wiersz, nie autobiografię - czyż nie? kalina kowalska Jeśli mój bohater idzie w góry, i tam czuje się szczęśliwy, to po co mu potwierdzenie, kim jest? Jest - po prostu. Gdyby chciał być tak bardzo kimś - to przechadzka w góry byłaby wyzwaniem, sportową walką na szczytach, by udowodnić sobie, że jest się kimś...a tu nic z tego, on promienieje, bez świadków, oklasków, uznania...Bycie "kimś" już zakłada jakiś rodzaj ambicjonalności, udowodnienia innym czegoś, nie tylko sobie...mówisz: " w logice wypowiedzi, w pokrętnej nieraz wypowiedzi narratora oraz w jego tonie" - bardzo to ogólnikowe, nie mówiąc o demonizowaniu wręcz mojego bohatera; bo mój "komplemenciarz" wie jednak o sobie prawie wszystko, i jeśli gra - to nie tyle z innymi, co sam ze sobą, swoim kosztem. J.S PS.; Twój komentarz uświadamia mi jeszcze jedno, że jak wszystko, każda wypowiedź ma swój awers i rewers; i bardzo Ci dziekuję za tyle uwagi; :) J.S
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się