Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Czysta materialistka- ta moja baba jaga


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A jaga-pot sera,że jada Aza raz,a trap-u trop i lawa i mata,nar,garb o kotara kotka-rogi,waga-loty żądło i sok,osa,kosa-łach-o!A klawy raz,u ma-udar grot Aza lata ba!Boso a basta?i w kotki Ikara Asa-maj,car gaduła-talent,u bej o!Kasata,ta lupa-cela puka,mag,i fant,u baza!Ikar,u brat,a tata,a lota Aza-a metal-a bala kaja-maja gaja-a lasu-kasa iwa,but-o laga wuja karotka Jana towar bila wat o kaktusa!A maj kęsa sok,a Lila-sale walor agat u bata-a tama o musztarda w koła i cela zaraza-o fujara!Z si noga-a tu bat i koryto łeb,a idola!-Hala-a ja huba-a worka,a balon iwa,obi-atak!Elo baj-pała,a róg a góra łów,a tabun gna tana!A groma,za łuk-a Jana taran!-A walka nil,a jagoda!-A kto?-kula balet organ iwa!I kata góra,a grat-Madejowe woje Dam!A Nana banda tan!A tu gna rozum,a-Ada o Ada rej udar-a to kiwa bura pantera baku-a i nałowi parów-i suka Ada barona,e wasal oko diwa kata i nokaut,a Aza-a sąd-As o kina pałac-oko o dan rota,a na mata gór etna lapis-akt i koc lawina,a daje Ikara-a nara warta,a lota dawaj-a do waru tana!O suka,o ta noc,ile i baton cudo radar,a dała wara-mata-alo!Wab ma raka-ot Ewa-a tuba,e jadu kobra żalu-Aza i Ada-a łuku-a ta boa Romana,tas Ola,ale czary mary mara!-Ada i Aza,a mater raj,o cudo karate Lufy soku kotka-to gnata,ja gór w górę i noga goni Ada juta-paka?-basior kata-As o Lila proza-a tur o bat,a bas ano,to kart noc,a sok-a oko rada Aza jama,u jaga gaja baba-u ja basom soki wabu-u jara rów,tan,Ewa"zug"oj!-Aresa tundra baj!Co mater-ta wino me!Dama sikorka,u ta korba,a zła to łza traw góra lasu,a łaciata lot-lota,a je-baj! Ubot-a tu ja kwiat,a kop i czaru i taka,a mata zaraza,raza Ej!-Ada łoi,na raban,a nagana-osoba a warta-Ada warta eto Nike-Ada tka,wawel,a makata marki,a tawot,a tak rot,kawa bis i kod iwa ładna,tu bawi,a sopel,pak,koks,wat lasu salw i szał pada,a bażant-o lato kret rad uwaga w pola gad,a weto kar,umiar a kot obi lawa,na rata,daje baja,z łoza-ona Ikar i porty Wysoko kreski mono hula bora targa-a ja kar o bat,a ta gore-jał!-Aza kopała!-Głów-a łapa Apaczów sabaka tana raban,a goni!As oko ma-Ada,a soki a sąd,a nota tka taca japa i lawa łeb,a i da!-U bata,a taka rów,ta Ada raz bak-u mi los asa,lemura kasa,wino,lemoniada,ino melon,iwa sak,a rum,e las,a soli-mu kabza!-Rada-a twór a kata,a tabu,a diabeł a wali-a pajaca takt,a tona dąsa i kosa Ada amok osa!I noga,na barana,taka bas wóz capa,a pała wół gała pokazała-je!
Rogata,ta bora kaja,a grat,a robal-uh!O no!Mikser kokosy wytropi-raki ano,a zołza-ja bej,Ada taran,a wali-bot,o kara i mur,a kotew,Ada galop waga w udar terkot,a lotna żaba,Ada płaz si w las-u!Salta w skok-kap,lep,osa i wab,u tan dała widoki si baw-aktorka,ta to wata,ikra,mata,kama,lewa w akt Ada,e kino,teatr,a wada,a trawa,a boso,a naga Nana,bar Anioł,a daje!Aza raz,a raz,a tam?,a ataki-uraz!Cipo kata i w kajuta-to buja beja atol,to lata i cała-u sala róg-warta złota łza,a brokatu,a krok i sama,demon i wat reta moc!Ja bard nut-a Seraj-o guza-Wena-twór,a raju ubawi kosmos a baju!A baba jaga gaju!A maj Aza-a dar oko,a kosa-contra kot-ona sabat,a boruta azor pali losa,a ta kroi sabaka,pat ujada!I noga gonię róg wróg aj!A tango-takt oku kosy fule,tara kodu,co jar reta ma Aza i Ada,a ramy,ramy-raz cela,a losa tan Amora,o bata ukuła Ada i Aza-Ula żar boku daje-a buta!A weto?a"karamba"-wola!A Tamara wała da?-Rada rodu cnota bieli!Co na to-a kuso!A natura woda-ja wada Tola,a trawa rana,a raki,e jada,ani walc-o kitka!Si palant,e róg!-Atamana,a tornado oko-cała pani kosa dąsa-Aza-a tu,a konia,taka widok o las-awe!-A no rab Ada,a kusi-wór a piwo łania,u kabaret napar ubawi kota raduje rada!O Ada a Muz orangutana,ta dna banana-Madejowe woje Dam!Targa a róg ataki!A wina grot Ela balu kotka-a do gaja lina klawo!Nara,ta naja kuła,za morga-a na tan gnu-bata wół,a róg-a góra-a łap!..ja-bolek-a ta i boa wino laba,a krowa-a buhaja!Ala-halo!Diabeł-o Ty rokita buta-a gonisz!O raj-"ufo"-Aza raz,ale ciało kwadrat z sumo,a mata!A tabu,ta gar o lowelas!A lilak osa sęk jama!A sutka kota wali brawo,tana,jak taro lokaj uwaga?-lot ubawi-a saku-sala,a jaga jama,jaka laba!latem,a Aza-a Tola,a tata tar buraki Aza butna-figa,mak,u palec,a pula,ta tasak o je!Butne lata łuda gracja masa-a raki,i kto?-kwiat-saba osoba,bat-Ala zator gradu.a Muza rywalka-Oh!cała soka-sok,osioł dąży,to laga-wigor-a kto?-kara to kobra-granatami,a wali!-Port uparta zaraza-a daje żar-e!-Stop?-a gaja.

Opublikowano

wiesz... przypominasz mi takiego artyste, co na wielkeij kartce pisze cyferki, na każdym arkuszu coraz bardziej rozwodnionym atramentem...

tego się nie czyta, bo to nie ma sensu...
i z każdym utworem coraz mniej się coś widzi i coraz mniej chce czytać...

  • 8 miesięcy temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w kontekście dwoistości dobra i zła, musi być też takim światło, niebeskie zabija też bakterie w sterylizacji i przyciąga komary... białe ożywia. a może to fioletowe?? fala elektromagnetyczna, chyba polscy naukowcy odkryli materiał na niebieski laser? ciekawe czy to podświadomość bo miałem napisać o rozbrajaniu bomby nuklearnej i jonizacji... wiersz lepki jak zawsze...  
    • nie mogę dać nic ponad sny wśród mchu krzaków kamieni na pogorzelisku pokręconych sosen wiesz dziś srebrno opadały chmury mgła z szarości przyoblekła szatę nie uciekaj już jestem spokojna w posmaku truskawkowo świeża na chwilę jeszcze zmruż oczy makowe mleko jak twoje nasienie rozcieram w kącikach ust spójrz
    • Przyciąga mnie ta sama woda Na wskazówkach zegara Minuta za minutą   Płynę zygzakiem   Przypływ   Zatapia mnie ta sama woda Między 6 a 6:30   Odpływ   Budzik dzwonił Nie słyszałam   Ciężkie powieki Cięższe dłonie   Jak dzika rzeka   Samotna Niesterowalna   Biorę oddech   Znajomy Obcy   Zachłystuję się
    • Idę przed siebie. Idę na wprost. W światło. W to jaskrawe jarzenie. W puls. Idę i nasłuchuję. Nic. Słucham wciąż… W nikłych oddechach pustki. W tym chłodzie. W toni olśnionej miliardem gwiazd. Idę. I słyszę jak mówią. I słyszę, że ono mówi. Że wszystko mówi… Że TO mówi...   Wszystko mi się kotłuje . W zamęcie. W rozgorączkowanej głowie. W snach wariackich pełnych splątanych ze sobą zjaw o nieustalonych rysach twarzy. O nieznanej proweniencji.   Przeciskają się przez ciasne korytarze, przedpokoje, długie podziemne tunele w półmroku katakumb. W rozwichrzonych płomieniach świec, łuczyw, lampionów.   I oto drzwi do pokoju. I kolejnego pokoju, w którym obskurne światło wiszącego żyrandola rozsyła wokół mdławą poświatę żółtawego blasku.   Idą. Idą. Obijają sobą ściany stłoczeni ciasno, trącają gliniane figurki, które spadają, rozbijając się z trzaskiem, z chrzęstem szklanych, porcelanowych skowytów. Obijają się o kanty przedmiotów ustawionych w nieładzie. O krzesła, pufy, taborety i inne czworonożne stwory przebierające w miejscu wygiętymi w łuk wątłymi, kościstymi odnóżami w takt pajęczych zalotów. Nerwowo stukają, pukają, łomoczą... (skąd ich tu się tyle wzięło?)   I wszystko milczy, i szepcze zarazem.   I znowu chrzęst. I pierzchanie kroków wśród szurań i pokasływań, i chrząknięć. W nagłym ataku delirycznej ekstazy. W obfitości piany. Wymiocin i ślinotoku…   Pełznę… Taplam się w wątrobowej żółci. Dużo tu tego. I będzie jeszcze więcej. Mnóstwo.   Lecz znowu pusto… O, Boże! Jak pusto…   Gdzie ty jesteś? Spójrz! Wokół mnie trwa deliryczna ekstaza zwidów. Królujących wokół fantomów. Tańczą. Kołyszą się. Stąpają po moich śladach te widma...   Przechodzę. Przenikam. Przepływam z pokoju do pokoju. Przez niezliczone komnaty z drewna i muru. Z cegieł i kamieni. Wśród rur żeliwnych. Splątanych. Skorodowanych. Spleśniałych płócien czarnych, naddartych tapet, które liżą mnie z przymilnym łkaniem po twarzy, po włosach. Po skroni...   Przede mną jeszcze tak wiele. Jakieś załomy. Mansardy… A więc płynę, czołgam się. Wspinam (Ja? Czy oni, one… ?)   I szepcze wiatr w liściach zawieszonych wysoko. W gałęziach, łodygach. Na strychu, w deskach. W połaci dachu.   W dębach, kasztanach. W klombach. W topolach trzeszczących. W przechyłach konarów. W tę i we w tę.   W noc prawie pustą. W noc pustą, lecz drżącą od nadmiaru powietrza. Pełną słów czyichś i szeptów ugrzęzłych w nieruchomych, kamiennych, martwych ustach.   A więc idę tam, tam, gdzie TO zabiło nas. W promieniowanie. W światło nocy. W ten puls. W to drżenie. W ten blask niebieskawy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-10)        
    • @obywatel Logiczny-osobliwy!! Dobry na noc !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...