Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jest ciekawe zobrazowanie pewnych etapów w życiu, wiersz poniekąd przemawia i skłania ku refleksji aczkolwiek brak w nim ikry, i frazy w stylu

z zarośniętych pajęczyną kątów garażu ==> wydają się rozwleczone za dużo jest powiedziane od razu czytelnik dostaje całość, i np. pajęczyny z reguły są w kątach więc znów można tak skonstruować zdanie aby się pozbyć nagromadzeń informatorów, czytelnik nie zawsze należy do bystrzaków ale lepiej pozostawić niedopowiedzenia niż od razu wszystko na pierwszy ogień


i tyle moich subiektywizmów
pozdrawiam

Opublikowano

Utwór powstał przed samymi świętami gdy zeszło mi się na wspomnienia.
Poniekąd efektem jest też Fotoplastykon.

Marlett
Zacząć od nowa wiersz czy wieże ;)

Tali Maciej
Spróbuję nieco zakręcić, może pomoże.

Adam Sosna.
Ja wiem co robić. Czasami, gdy nikt nie widzi wyciągam i przeglądam,
potem znów chowam na czas nieokreślony.

Pozdrawiam Was serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



może zrób z tego mini-miniaturkę?
(ja już sobie ją okroiłam ;) po swojemu)
i koniecznie daj te... jak im tam.. przerzutnie ;)
:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



może zrób z tego mini-miniaturkę?
(ja już sobie ją okroiłam ;) po swojemu)
i koniecznie daj te... jak im tam.. przerzutnie ;)
:)))

IN to może pochwalisz się swoją. :)
A przerzutnie będą w następnym.
Opublikowano

PIOTRZE, nostalgia, wiadomo świeta, przypominają o mijaniu,ale i o odnowie, jedno się rodzi kosztem drugiego, juz tak jest, przyjemny wiersz

w garażowej pajęczynie wygrzebuję
drewnianą ciężarówkę pełną klocków
tylko po to by znów zbudować
wieżę
dobrze zacząć od nowa

Pozdrawiam dyndusowo- jeszcze, ES

Opublikowano

dobrze jest zacząć do nowa
choć kiedyś było prościej

choć kiedyś nie było tyle na "rachunku"
czas na zmiany:)

dobrze Piotrze,
nie zmieniam nic tutaj, zmieniaj tam
pozdrawiam ciepło

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...