Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zasnuta dymem i pajęczyną
kraina tonie w dusznych oparach
zaciąga ciężką kroplą kotarę
przed opowieścią snutą niespiesznie

rozmyte myśli i pragnieniami
otwarte drzwi do cud-krainy
doliną rzeka zatacza koła
nad rozlewiskiem wstają zamglenia

z podmuchem wiatru zatańczy zjawa
rozchyli z wdziękiem swoje muśliny
oczy przesłoni rzesą na wodzie
opadnie w chwili opamiętania

błąd popełniony skruszy kamienie
woda bezwładnie dalej się toczy
wiatr mocno usnął – zapomni rana
bo warto było zahulać wczoraj

ciężko jest razem - źle w samotności

Marlett i Sosna

Opublikowano

Odpowiednikiem Arkadii (krainy cudu) z Niemczech był tzw. "jęczmienny kraj" (mam gdzieś w papierach więcej, ale nie znajdę teraz).
ale to tak dla ciekawości, bo wiersz artystycznie wzniosły.

"wiatr mocno usnął – zapomni rana
bo warto było zahulać wczoraj"

no ba :)

Bomba.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym dzięki 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Pobocze było w miarę stabilne, ale  nie pozwolono mi nim iść. Byłoby zbyt łatwo. A przecież, gdyby było łatwo, nie nauczyłabym się niczego.    - Jak długo, do cholery, mam się jeszcze uczyć?! - klęłam sama do siebie, wywracając się w śliskiej koleinie.   - Po co mam być jakąś super wykształconą duszą? Po co, Boże? Czy nie wystarczy Ci to co umiem, co widzę, co zrozumiałam???      Ktoś pewnie odpowiadał mi gdzieś w środku, ale byłam zbyt zmęczona i rozgoryczona, żeby usłyszeć jakikolwiek szept z wewnątrz.     Jedyne czego nie dało się nie zauważyć, nawet w stanie skrajnego wyczerpania, to znaki. O, tak! O znakach sporo czytałam. Mogłoby się wydawać, że to paraduchowy temat. Że tylko nieliczni i zainteresowani mają z tym styczność. Przekonałam się na własnej skórze, że jednak nie.      Na początku, kilka lat temu, spotykałam je niemal na każdym kroku. Zaczęło się całkiem niewinnie od kilkakrotnego zobaczenia " lustrzanych" godzin. Typowe jedenastki. - Zaczyna się. - pomyślałam. Poczułam się mało komfortowo z racji tego, że kiedyś bywało już podobnie i nie zwiastowało to, bynajmniej od razu, pomarańczy na dębie.       Wcześniej miałam kilka wielkich marzeń i wydawało mi się, że przecież mogą się spełnić. Jaki problem? Postaram się, dostanę to, czego chcę. Przecież mi się należy. Owszem być może się należało, ale coś za coś. Żeby powstało nowe, najpierw musiało runąć stare. A świadomości tego akurat wtedy jeszcze nie miałam.    
    • @Poet Ka Bardzo fajny pomysł na wiersz ;)
    • @Leszczym bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Czarek Płatak   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...