Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dlaczego na tym świecie,
Tak dziwnie toczą się dni,
Że , ciagle ktoś cię drażni,
Że, juz nie możesz żyć.

Życie tak szybko ucieka,
Choć zdaje się blisko być,
I wtedy znowu czekasz,
Itrudne stają sie dni.

Dlaczego są tacy ludzie,
Co czasem dobrzy są,
Lecz czasem coś w nich wstąpi,
Jakby demona swąd.

Dlaczego my mamy cierpieć,
Za czyjś życie złe, które odbija się na nas
pozostawiając wspomnienia złe.

Nie moge tego zrozumiec!
Że, kogoś trzeba przez życie pchać,
A człowiek sam jakoś idzie
Choć droga jest długa i zła.

I jeszcze jedno mnie boli,
Że, wszystkich traktuje się mimo woli,
Niby jest równość, ład zaufanie,
To jednak wszyscy psioczą na nie.

Wiec kim ja jestem?
Głazem czy mgłą?
Że sama muszę zetknąć się z chwilą złą!!!

Opublikowano

Jeden mały zarzut-w niektórych zwrotkach brak znaków zapytania.Poza tym wiersz bardzo udany(nareszcie me upragnione rymy!:).Podaba mi się.Ma fajne szybkie frywolne tempo które ciekawie kontrastuje z tematyką.Pełen uznania

Opublikowano

Jeden mały zarzut-w niektórych zwrotkach brak znaków zapytania.Poza tym wiersz bardzo udany(nareszcie me upragnione rymy!:).Podaba mi się.Ma fajne szybkie frywolne tempo które ciekawie kontrastuje z tematyką.Naprawdę ciekawe i dobre wrażenie.

Opublikowano

Droga Dorotka na wiekszość pytań niestety nie ma odpowiedzi...niestety na tym świecie często cierpimy i to nie z naszej winy, jednak na to cierpienie powinniśmy patrze c po przez pryzmat tajemnicy...po przeczytaniu Twego wiersza widze że masz bardzo wrażliwą duszyczkę...to dobrze, ale ta ważliwość powoduje że widzisz więcej niż inni i pewnie dlatego pojawiają się pytania, które przewijają sie w wieszu, ale sądzę że tych pytań jest więcej. Zadawaj te pytania i szukaj na nie odpowiedzi w swoich wierszach. myśle że może to zaowocować dobra poezją...pozdrawiam

Opublikowano

czesc witku .....czy dostales mego meila???????Co do wiersza i tak .....ciesze sie bardzo, ze ty i kolega daliscie mi dobre recenzje. Poważnie pisalam go dokladnie...24.11.1987roku...wiec to co napisaliscie to dla mnie jak nobel......

Opublikowano

Rafal....tobie rowniez dziekuje za opinie.....pochlebia mi to , gdyz to moj bardzo.....bardzo stary wiersz.....Witku....a gdzie ty widzisz brak znakow zapytania?Ja uwielbiam rymy .....tamte wiersze to jakos pisalam w chwili jakiegos innego uniesienia.Witek .....ale i tak mam do ciebie jedno

bardzo osobiste pytanie.Jesli pozwolisz to je zadam .....tu albo na poczte.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...