Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jajć, cześć Michał
acz i baby micha
do całusów skora
zacz, by pocałować
jakiego potwora

z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. a w Szulmierzu już jedno popiersie stoi - Stefka Żeromskiego

To przez Józefa Odworąża ;)
Ale i drugie by się zmieściło, a jak nie będą chcieli,to będą potem żałowac. Właśnie.

hi, to może odleje się ze dwa, Twoje i moje i może jeszcze kogoś?
będzie taniej, z promocji, albo nawet co gratis doleją, hihihihi,
a gdzie ten Odworąż stoi?
MN
Opublikowano

To mam jeszcze lepszy pomysł - pomnik wszytskich użytkowników "orga" i będziemy mieli coś na kształt ciekawostki światowej (oprócz Pana Ministra Oświaty).
A Józef, Józef wyjechał bo mu mama zabroniła się ożenic. O take polskie walczył :)
Pozdrawiam

PS - żarty żartami, ale wierchoł fajowski.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a ja zapraszam na krzyżówki do Szulmierz,
hi, będą majowe, hi, co ja bredzę, okolica
może zbyt płaska ale spróbowałem tu unieść
kilka wierzchołków, kilka głazów, drzew i stawów
do rangi jakiejś tam, jajć, co ja plotę,
wieś, jak wszędzie, ale polska
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jajć, z tym pomnikiem to niezły pomysł,
kurcze! nikt wcześniej nie wpadł na to,
może i rzeczywiście, hihihihi, "wartowałoby"
tym się zająć, w końcu co po nas zostanie?
z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. spróbuję coś napisać niedługo o tych popiersiach orgowskich, hihihihi
Opublikowano

A można, można. Tylko obawiam się, że te kamienne popiersia wcześniej czy później zaczęłyby się gryźc i cała rzeźbiarska praca na marne. I miast ciekawostki - gruzy, czyli dośc analogiczny pomnik by się ostał :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hi, boć i Szulmierz zachoruje, hi
wiosna pełną parą lezie i się wypatoczy jeszcze co, hihihiihi

z ukłonikiem i pozdrówką MN

I jeszcze co do łoża wdmuchnie, hihihihihi.
I masz babo... placek.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hi, boć i Szulmierz zachoruje, hi
wiosna pełną parą lezie i się wypatoczy jeszcze co, hihihiihi

z ukłonikiem i pozdrówką MN

I jeszcze co do łoża wdmuchnie, hihihihihi.
I masz babo... placek.

a z plackami jeszcze dziś w okolicy
obchodzą po pierwszych ściętych łanach
ale mąki używają krupczatki raczyj

z ukłonikiem i pozdrówką MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...