Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wspaniałością słowa, czar poezji powab.
Czasem radosna w rozumie ożywa,
który kocha piękno, wielki talent skrywa.
Bywa też ze smutku, patosem okryta,
stworzona przez pamięć, rozum czernią wita.

Paletą barw życia, mnogość sytuacji,
oryginalność sztuki to sedno kreacji.
Utwór ktoś zabawny niekiedy napisze,
finezję pokaże, swej twórczości niszę.

Pisanie powinno dostarczać radości,
wiedzieć to powinien, ten kto sztuką żyje.
Natchnienie jak gejzer ludzkiej duchowości,
poezja jak potok bystrości ma siłę.

Opublikowano

to moja poezja

poezja to ogrom słów
bo w pojedynkę braknie trafności

wiązka światła forsująca pryzmaty
– w dobie dojrzewania pasm prawdy

w gamie barw – dogmaty
zaduma – rzucająca cień
latarnia – gdzie najciemniej

poezja to słowa
bo jedno nie wystarcza
na wskazanie przesłania

---------------------------------


a to moja poezja
nie chcę porównania
jedynie urozmaicenie? a może to samo?
MN

Opublikowano

Ehh. Nie wiem od czego zacząć.

Po pierwsze: styl i język. Stwarza Pan wrażenie autora, który nie wie czego chce i jak chce by wiersz był odebrany. I to czuja czytelnicy. Miesza się Panu patos z potocznością i kolokwializmami. Z jednej strony:

Wspaniałością słowa, czar poezji powab.
Paletą barw życia, mnogość sytuacji,
oryginalność sztuki to sedno kreacji.

itd. Swoją drogą strasznie napuszone wydumane te metafory, zupełnie niepotrzebnie

a zdrugiej strony:
Utwór ktoś zabawny niekiedy napisze,
Pisanie powinno dostarczać radości,

O metaforach juz wspomniałam. Moja rada. Niech Pan postara sie pisać bardziej naturalnie, bo juz po tytule wiedziałam, że bęzie to taki wiersz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...