Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zrywasz ze mnie siódme poty
jesteś mój narkotyk
wywołujesz sztuczną grzeczność bym wiedziała jak
przekazać brak ulubionej herbaty
kroczę unosząc się nad stolikami
jak samuraj tnę każde zamówienie istny matrix
ukłonię się podziękowawszy za groszy dwadzieścia uśmiechając się
w uchu z kpiną
proszę nie stwarzaj jesteś tu przelotem ja też jestem tu tylko duchem
wole polecić moje usta niż czterdziestominutowe czekanie
mogę wyginając się przy kasie popatrzy twoja dama z zawiścią
coraz bardziej wbijając mnie w ziemię
nie jestem tu z przyjemności choć czasem myślę że tu mieszkam
chcę odejść kolejna czwarta godzina mija
ja tupię nogą łamię się moja szyja
słychać szkło w gardle kucharce staje czemu taki zamęt
i tak mija moje życie poświęcam w hołdzie tobie podcinając sobie nogi i zdrowie

Opublikowano

Ja do wiersza a nie do tytułu - bo haos się zrobił. Moja propozycja :

Zrywasz ze mnie siódme poty
stając się jak narkotyk
wywołujesz sztuczną grzeczność żebym wiedziała
jak przekazać brak ulubionej herbaty
unoszę się nad stolikami
jak samuraj tnę każde zamówienie
- czysty matrix
ukłonię się dziękując za dwadzieścia groszy
usmiech zadrwi w uchu z kpiną
proszę nie stwarzaj jesteś tu przelotem ja, tylko duchem
[tutaj nie wiem ...]

chcę odejść - kolejna czwarta godzina mija
tupię nogą a łamię się szyja
słychać - szkło staje w gardle kucharce
po co ten zamęt ?

*
tak mija moje życie
poświęcam Tobie w hołdzie
podcinając sobie nogi i zdrowie

(no jakoś tak , bardziej zrozumiale .... )

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annna2    Myślę, że Dmowski nie meblował myślenia.    To polityczne przekłamanie - żywię głęboką nadzieję.   Dopiero dzisiaj meblują Dmowskim.   A wiersz?   Tchnie historiozoficzną erudycją.   Chapeau bas!
    • Klucz do sprawy tkwi w mniejszych reperkusjach. Gdyby nam zabrać lub ograniczyć liczne reperkusje byłoby dużo znośniej. W większym rozluźnieniu i w pięknym, rozpromienionym uśmiechu słuchałoby się po prostu interesujących solówek na perkusji. Sprawy by się swobodnie działy i lekko płynęły, a nie bez przerwy tąpały. Widzę pracę ku temu wielkim sensem pracy u podstaw. A ty?     Warszawa – Stegny, 20.05.2026r.    
    • Otwieram oczy i patrzę na Ciebie, co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz. Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana.  Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana.    Trupi widok w mej głowie się buntuje, jednak strachu już w ogóle nie czuję, bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu.  Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu.    Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana, bezimiennie nazwa mi została nadana.  W samotności zgiełku, twój widok przyjazny. Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny.    Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą? już porównuje Cię ze swoją nową mamą.  Matką choroby, której imię zakazane. Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane?   Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz.  Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz.  Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością?  Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością?   Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona. Widzę swój nos i usta całkiem już suche. na policzku widzę powolną srebrzystą muchę.   Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie. Codzienność zabrała mi drugą część siebie.  Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie.  Naprawdę, brakuje mi Ciebie
    • trudno przechodzą litery między zębami rozsupłana pętelka z języka otwiera tamę   topią się receptory przepalają synapsy wir wciąga wszystkich gości    ciemnowłose pijaczki rozbijają szklanki na kocich łbach wątrobiarze liżą liżą liżą   won mentalny menel z cynicznym uśmiechem  wali pieścią w stół   wódka się rozlewa pękają życzoneczka
    • @Berenika97 docierasz do sedna rzeczy... wyryję w sercu na ostatnie chwile  to mądre...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...