Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Podchodzę ze świeczką do zamarzniętego okna, które wygląda na niebiesko-czarne. Taki kolor ma niebo na chwilę przed zapadnięciem całkowitych ciemności. Gdy zbliżam się, szyba nabiera złotawego odblasku. Przysuwam drgający płomyk jak najbliżej okna i dłonią dotykam zimnej szyby. Jednym palcem zataczam małe kółka na oknie. Dziwne uczucie, kiedy w jednej dłoni trzyma się źródło ognia, a druga ręka dotyka zimno-lodowatej powierzchni. Czy tak rozdarta jest moja dusza?
*
- Nic nie widać – mówię. Jednocześnie odwracam się do Ciebie. Pomieszczenie rozświetlone jest migoczącym światłem kominka, dlatego widzę tylko Twoją sylwetkę. Przesuwam się bliżej stołu, przy którym siedzisz. Zastanawiam się, jeżeli jestem z Tobą coraz bliżej, czy zmniejsza się także dystans do Twego wnętrza? Czy można znać kogoś dobrze, jeśli nie widziało się go na oczy?
*
Siadam przy stole naprzeciw Ciebie. Zdmuchuję świeczkę i odstawiam, a właściwie kładę na blat stołu. Ciepły wosk powoli rozlewa się po powierzchni stołu. Po chwili zastyga, jak rozbudzone nadzieją ludzkie uczucia. Tymczasem Ty zerkasz do kubka z gorącym winem. Z tyłu Ciebie światło kominka, widzę tylko Twój nieruchomy, migoczący cień. Patrzę na niego przez niewiarygodnie długi okres czasu. Dochodzą do mnie przeróżne, ciche dźwięki. Niby cisza, a tak dużo słychać; wiatr co szumi przy temperaturze -5 stopni; pękające drzewo w ogniu, drzwi skrzypiące pod wpływem powietrza. Tylko czemu nie słychać naszych oddechów i bicia serc? A może my nie żyjemy? Stanowimy parę cieni, które siedzą naprzeciw siebie i popijają grzane wino. Nawet gdyby to była prawda, czy to ważne? Czy coś lub ktoś było kiedyś godne uwagi?
*
A może ważny jest ogień w kominku? Jedyne źródło ciepła w pomieszczeniu, wliczając w to nawet nas. Wstaję od stołu i podchodzę do kominka. Sięgam po drzewo leżące obok, staram się nie zakłócić ciszy z tyloma dźwiękami. Wskazuję na skórę leżącą obok ogniska. Ty ponownie zaglądasz do kubka, przechylasz go, dając do zrozumienia, że jest pusty. Po chwili wstajesz od stołu i siadasz na skórze. Dalej nie widzę Twojej twarzy. Ale czy Twoje wnętrze wyraża się poprzez grę mięśni na twarzy? Czy jest jakikolwiek sposób, aby dostać się do Twojego wnętrza?
*
Machnięcie ręką, albo moja wyobraźnia każe mi usiąść przy Tobie. Siadam za Tobą, ręce oplatam dookoła Twojego pasa. Czuję otoczkę Twego wnętrza, do którego nigdy nie będę miał dostępu. Teraz widzę nawet Twój każdy pojedynczy włos w blasku ognia. Przysuwam usta do Twojego ucha. Szeptem mówię:
- Fajnie, co?
Chyba te słowa nie pasują do sytuacji, ale Ty lekko odwracasz głowę, w ten sposób nasze usta są obok siebie. Chcesz coś powiedzieć, lecz ja Ci przerywam, mówiąc:
- To tylko mój chory umysł to wymyślił.
* *
Serdeczne dzięki, że dotarłaś/eś do końca tego tekstu. Obojętnie, czy tekst Ci się podobał, czy nie, byłoby mi miło, gdybyś umieścił/a swój komentarz. Chętnie też nawiążę kontakt z ludźmi, którym ten tekst się podoba, bądź też sami piszą podobne.

Opublikowano

Osobiście wolę inne teksty, ostrzejsze, lub poprostu bardziej życiowe. No,wiesz LIFE IS BRUTAL AND FULL OF ZASADZKAS. Zwróciłem jednak na Twoje opowiadanko uwagę, ponieważ kiedyś próbowałem tak klecić, i powiem szczerze, to niełatwy temat, bo szybko można wpaść w banał i nudę, albo słodkie popierdywanie w kwiatki. Spróbuj bardziej "malować" słowem, czarować, wyobraź sobie ,że nie piszesz do czytelnika, tylko do kobiety, którą kochasz, albo do własnej samotność. Pobądź sam ze sobą z dobrym, czerwonym winem... Reszta jest Twoja.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...