Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W kącie plastikowy drapak stoi
W fabryczne buble przystrojony
W oczy szpetnymi lampkami rażąc

Pierwszy błysk już czas
Pod obrusem siano
Puste miejsce czeka
Na stole potraw dwanaście

Nieszczere życzenia opłatek zbrukany
Prezenty skąpe Mikołaj skonał już
Pijane kolędy krzyczą bez znaczenia

Żołądki pełne i tylko na pustym miejscu
Zasiada wiara...

Opublikowano

owszem smutne, ale skądś to znam. przykro na to patrzeć.

co do wiersza: wiem, co chciał(a) autor(ka) osiągnąć, bo na początku też w taki sposób pisałam.jednak to nie do końca wyszło: kiepski rytm, dość potoczny język, mało śrdków art.,
próbowano tu pokazać jakąś "piękną zwyczajność" Świąt zniszczoną przez bezmyślnośc niektórych...mam wrażenie, że bez pierwszej strofy wiersz nic by nie stracił na treści, a może zyskałby pod względem technicznym.
ale ja się nie znam.

puenta, może ładna, ale w stosunku do reszty dość górnolotna.
za to rozumiem skąd przewrotnośc tytułu, i wcale 'smutne Święta' nie są lepsze!

pracuj i ćwicz dużo
pozdrawiam ciepło i życzę na prawdę wesołych Świąt:)
ER

Opublikowano

z tą wiarą na koncu zepsules nawet to co było... bo tylko mysl celna - aczkolwiek nie powiem ze odkrywcza, ale w dobie powierzchownosci, komercji i udawnia nawet bezwartosciwoych (rynkowo)emocji, kazdy glos na nie sie liczy, tyle ze zepsules go ta puentą?
w co tu k*** wierzyć?! że będzie lepiej?
chyba wczoraj

pozdr

Opublikowano

z tą wiarą na koncu zepsules nawet to co było - moglbys jakos dokladniej bo nie do konca wiem co bylo
a ze za ta mysl nagrody nie dostane to wiem
co do wiary to trzeba w cos wierzyc (najlepiej w siebie ) swieta maja byc czasem przemyslen nad samym soba i naszym stosunkiem do innych ludzi a nie tylko konsumpcja
denerwujem mnie to ze ludzie zmieniaja sie w konsumentow nie robia nic innego
wszystko kreci sie wokol pieniedzy a cala duchowosc gdzies ulatuje
i nie chodzi mi o religie bo koscioly omijam szerokim lukiem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie zgadzam się z Tobą.wszystkich stawiasz pod tą samą kreską.Dlaczego?
Być może widzisz tylko to co chcesz.
pozdrawiaM.
nie wszystkich tylko te 99% ktore tak robi... generalnie sama pewnie zgodzisz sie z kwestią: "ludzie mają ręce i nogi" - trudno by w kazdym przypadku dodawac że oczywiscie nie wszyscy bo niektorzy mieli a nie maja niektorzy maja a miec nie bedą a jeszcze niektorzy maja a nie uzywają...

co do tej wiary Strago : był wierszyk pesymistyczny a dokladniej realistyczny - a ta wiara to zepsuła, wiara to ściema
Opublikowano

wiara to nie ściema! Kochany, niektórym ona całkiem pomaga- niekoniecznie wiara=religia, ale zwykła wiara w siebie, a raczej liczenie na siebie (tak ja to czytam) i o tym jest DLA MNIE ten wiersz: żeby liczyć na siebie i robić coś z takimi Świętami, a nie czekać aż przyjdzie ktokolwiek, zajmie puste miejsce i zaczaruje nam Wigilię. "wiara", że ja też mogę coś z taką sytuacją zrobić.
to moja interpretacja.

wcale nie mówię, że to dobry wiersz, wydaje mi się, że to początki Autora, więc do pracy, a za jakiś czas napiszesz go od nowa i Ci się nikt nie przyczepi.
co na początek do poprawy:

W kącie plastikowy drapak stoi---->czasownik na końcu odpada (chyba, że świadoma stylizacja?)
W fabryczne buble przystrojony---->tu też bym poprzestawiała
W oczy szpetnymi lampkami rażąc---> i tu
(rzumiem, że chodziło o te trzy W na początku, ale nie bardzo rozumiem czemu to służy?)

Pierwszy błysk już czas-->to fajne:)
Pod obrusem siano
Puste miejsce czeka--->przestawianie:)
Na stole potraw dwanaście--->i tu też kolejność

Nieszczere życzenia opłatek zbrukany--->jak styl potoczny to nie 'zbrukany', ale to już Twój wybór
Prezenty skąpe Mikołaj skonał już--->'już' z końca sio!
Pijane kolędy krzyczą bez znaczenia---->a tu ładnie:)

Żołądki pełne i tylko na pustym miejscu--->to bym krócej zapisała
Zasiada wiara...--->a po co wielokropek?

przepraszam za grzebanie:)ja już tak mam:)

pozdrawiam ciepło!
ER

Opublikowano

Wiersz bardzo średni. I zupełnie nie zgadzam się z Twoim pojęciem wiary. Boże Narodzenie to przecież święto kościelne i rzecz jasna warto by było, żeby przy tej okazji każdy zastanowił się nad sobą itp, ale głównie chodzi przecież o celebrowanie narodzin Jezusa Chrystusa, no nie? Ze swoją interpretacją świąt przywodzisz mi na myśl Johna Lennona.

Opublikowano

W kącie plastikowy drapak stoi---->czasownik na końcu odpada (chyba, że świadoma stylizacja?)
W fabryczne buble przystrojony---->tu też bym poprzestawiała
W oczy szpetnymi lampkami rażąc---> i tu
(rzumiem, że chodziło o te trzy W na początku, ale nie bardzo rozumiem czemu to służy?) -
cala ta strofa miala wlasnie tak wygladac ,swiadoma stylizacja

Pierwszy błysk już czas-->to fajne:)
Pod obrusem siano
Puste miejsce czeka--->przestawianie:)
Na stole potraw dwanaście--->i tu też kolejność
no tak wydwalo mi sie lepiej zawsze mozna zmienic

Nieszczere życzenia opłatek zbrukany--->jak styl potoczny to nie 'zbrukany', ale to już Twój wybór
Prezenty skąpe Mikołaj skonał już--->'już' z końca sio!
Pijane kolędy krzyczą bez znaczenia---->a tu ładnie:)
co do tego 'juz to zgadzam sie

Żołądki pełne i tylko na pustym miejscu--->to bym krócej zapisała
Zasiada wiara...--->a po co wielokropek?
zastanowie sie a co do wielokropka to takie niedomkniecie do tej wiary zeby od razu z religia sie za bardzo nie kojarzylo ale chyba nic z tego nie wyszlo trzeba to zmienic

dziekuje za kometarz
pozdrawiam

Opublikowano

Jeśli chodzi o te "w" w pierwszych trzech wersach, to rozumiem, że to a propos wesołyc świąt, prawda? Ale "stoi" też weg!, moim zdaniem. Lepiej będzie ten wers brzmieć bez niego, naprawdę. "Zbrukany" wsród tych potocyzmów też nie brzmi najlepiej. A co do tej wiary, to lepiej po prostu zastąp ją innym słowem. Twoje rozumienie słowa wiara - odnosisz to w końcu do wiary w siebie - totalnie nie pasuje mi do kontekstu jakim jest Twój wiersz. Piszesz o nie traktowaniu świąt jako okazji do wyżerki i o tym, że ma to być dla nas chwila refleksji et cetera, no to gdzie w tym tekście miejsce na wiarę w siebie? Może sprecyzuj o co Ci z tym dokładnie chodzi, bo chyba nie zajarzyłam.

Opublikowano

nad zmianami sie zastanowie niektore propozycje sa calkiem dobre
A co do tej wiary, to lepiej po prostu zastąp ją innym słowem. Twoje rozumienie słowa wiara - odnosisz to w końcu do wiary w siebie - totalnie nie pasuje mi do kontekstu jakim jest Twój wiersz. Piszesz o nie traktowaniu świąt jako okazji do wyżerki i o tym, że ma to być dla nas chwila refleksji et cetera, no to gdzie w tym tekście miejsce na wiarę w siebie? Może sprecyzuj o co Ci z tym dokładnie chodzi, bo chyba nie zajarzyłam.----
---mylisz sie i to bardzo swieta juz dawno przestaly miec cos wspolnego z wiara dlatego na pustym miejscu zasiada wiara bo tradycja kaze zostawic puste nakrycie
choinka jest sztuczna zyczenia sa nieszczere bo jakby wymuszone cala atmosfera i wyplywaja bardziej z tradycji niz szczerych checi a cale swieta to dni wolne od pracy (nie zawsze bo teraz nawet w wigilie i 1 i 2 dzien swiat sklepy sa otwarte ) i totalna wyzerka wiekszosc ludzi sie nawet nad jezusem nie zastanawia bo zajeci sa jedzeniem i piciem bez umiaru i nie mowie ze wszyscy ale tak jest najczesciej zostala tylko tradycja a cala duchowosc swiat gdzies sie zmyla
wogole to wszyscy maja wolne w swieta niezaleznie od wyznania wiec nie sza to swieta katolickie te swieta maja juz charakter miedzynarodowy i nie sa tym czym byly kiedys pozatym czerpia wiele z tradycji poganskich ktorych kosciolowi kat nie udalo sie wytepic i nie kojarz od razu slowa wiara z religia bo to nie na miejscu
pozdrawiam

Opublikowano

Dlaczego kojarzenie wiary z religią jest nie na miejscu? W przypadku świąt jest jak najbardziej na miejscu. Nie rozumiem w takim razie o jaką wiarę Ci chodzi w Twoim wierszu, ale lepiej już mi tego nie tłumacz, bo i tak się nie dogadamy. Faktem jest, że święta nie mają w dzisiejszych czasach zbyt wiele wspólnego z religią, że obchodzą je nawet buddyści - ale sądziłam, że takie właśnie traktowanie świąt jako skomercjalizowanego, międzynarodowego święta jest tym, co w swoim wierszu krytykujesz. Wiesz, jeśli faktycznie jesteś ateistą i te święta nic dla Ciebie nie znaczą w wymiarze religijnym, to konsekwentnie ich po prostu nie obchodź. To straszne, co popkultura zrobiła z Bożym Narodzeniem, bo to jest święto chrześcijańskie, kościelne i kropka.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobro

       

      Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich. 

      Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dobro   Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich.  Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?  
    • @Poet Ka Piękny wiersz o przemijaniu, każdej rzeczy, każdego z nas i nas wszystkich razem, konstelacji jakich już nie ma i nie będzie. A może spotkajmy się gdzieś u kogoś w lecie w ogródku, lub nad rzeka, załóżmy dostojme stroje, zamieńmy się w wujka i ciocie, mężą, żonę, kota i kochanka. Tęsknota umie przenosić w czasie. Dziękuje za pretekst do drzwi marzeń i  wyobraźni.
    • @Proszalny zaskoczyłeś mnie tak pozytywnym komentarzem. Bardzo się cieszę, że Cie poruszył :)
    • Bardzo się cieszę, że w tym temacie też myślimy podobnie. Kto kocha ogrody (prace z ziemią) ten kocha życie we wszystkich formach. Obawiam się i akceptuję brak odwagi u kobiet(wobec drugich kobiet) i nie zdziwię się, jak oberwę torebką :-)
    • Melancholia egzystencji   Pootwierane lufty, przedpotopowe ramy. Okna, rynny, szczypiorek i rosnący prawie w drzwiach  Liście wiśni tu szemrzą.   Ciemny granat na niebie  rurki z bitą śmietaną  Moskitiery biel gazy  powietrza jak przed burzą  kompotu porzeczkowego    Tu słonia i Tahiti, tam może Tuwim z płyty. Duszno i orientalnie:  szałasu dym z ogniska, pieczone bulwy z kija.    Dlaczego wróć dopiero? Bzu ażurowy fiolet...  Granat, wata cukrowa;  na pochodzie daj mi noc.  Tamten wiolonczelista  poświatą miesiąca drży.    Wiatr w kolejnym eonie,  a ja zostanę sama.  Kochana i kochany... W bojaźni, drżeniu męża,  księżyca...babciu, ciociu  kocie, psie i chomiku.   Aleksander Gierymski, W altanie (1882), ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie / Wikimedia Commons, Domena publiczna.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...