Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Z historii przypadkiem pisanych [Wiktor cz. 6] ostatnia


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
dziesięć lat później


- Dobrze, będę o umówionej godzinie pod ratuszem. Jeszcze jedno, dowiedziałeś się może, kim są pozostali? – pytam z zaciekawieniem.
- Nie do końca. Kobieta, która będzie prezentować swoje grafiki, to nauczycielka z drugiego końca Polski, zresztą bardzo zdolna.
- A ten facet?
- Nic konkretnego nie udało mi się ustalić. Wiem tylko, że siedział przez kilka ostatnich miesięcy zagranicą, podobno w Oslo. Jest tajemniczy, szczerze mówiąc, to jakby ukrywał swoją tożsamość; mówią na niego Mikkal.
- Dziwne. A co będzie wystawiał?
- To również jest owiane tajemnicą.
- Okej, to do zobaczenia za pół godziny.
Ostatnie poprawki przed wyjazdem. Nareszcie się doczekałam większego wernisażu. Spoglądam w lustro; jestem raczej zadowolona; czerwona bluzka z głębokim dekoltem podkreśla figurę i dobrze się komponuje z czarną spódnicą. Ale tak naprawdę, to bardziej się przejmuję wystawą. Moje obrazy emanują ekspresyjnością, ukazują różne momenty w pracy artysty. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie przełamałam odkrywczych motywów.

Szybko podjeżdżam pod rynek. Wokół ludzie; reporterzy i ci, którzy ostatni raz przed wystawą dokarmiają raka. Podchodzi do mnie mężczyzna w zielonym garniturze i mówi, że pamięta moje pierwsze obrazy [te które nawiasem mówiąc inspirowałam Wiktorem] i bardzo mu się wtedy podobały. Ktoś mi o nim przypomniał. O tym epizodzie, który obecnie już nie wywołuje we mnie żadnych emocji.
Wchodzę do środka. Ze wszystkich stron eleganccy ludzie, masowo się ze mną witają. Ale najbardziej chcę zobaczyć prace innych. W szczególności owego nieznajomego z Oslo.
Przechodzę do sali, w której znajdują się eksponaty. Dziewięć obrazów, zgodnie z moim życzeniem wisi na fioletowym tle. Po prawej stronie grafiki, nawiązują do faz rozwojowych płodu – na pierwszy rzut oka wydają się bardzo dobre. Na lewo zieleń. Patrzę w tym kierunku; oczy odpoczywają a zmysły odbierają bodźce. Rzeźby; niesamowita siła wyrazu, szalenie nowoczesny design. Dramatyczne ujęcie człowieka, który odchodzi, traci nadzieję, kończy coś. Nie potrafię tego sprecyzować.
Podziwiam talent Mikkala. Być może jest jakimś dziwakiem, albo chorym człowiekiem, ale w tym momencie go lubię. Jednocześnie zaczynam odczuwać zazdrość.
Zmierzam do drugiego pomieszczenia. Wszyscy się częstują szampanem, zaczynają dyskusje o sztuce i o jej wpływie na ludzi. Karol prowadzi całe przedstawienie. Zaprasza teraz twórców do sali z projektami, w celach integracyjnych.
Wracam skąd przyszłam. Cieszę się, bo lubię poznawać nowych ludzi. Pod moimi obrazami ktoś stoi i ogląda je z zainteresowaniem. Wysoki mężczyzna, ubrany na czarno z długimi włosami. Teraz już wiem, to musi być ten Mikkel. Podchodzę do niego. Niemożliwe, a jednak? Starsza twarz pod trzydziestką, przenikliwe zielone oczy.
- Wiktor? Jak to możliwe, skąd u licha?
- Miło cię widzieć Lucyno. Po tylu latach, wciąż pięknie wyglądasz.
- Co to wszystko znaczy? Miał być Mikkel, zdolny rzeźbiarz z Norwegii…
- … i cieszyłaś się, że poderwiesz kogoś nowego. A tu stary znajomy Wiktor, z którym nie gadałaś dziesięć lat. – uśmiecha się. - Jeśli chodzi o mój pseudonim… Zależało mi na wspólnym wernisażu. Czy gdybyś wiedziała, że to ja, zgodziłabyś się?
- Raczej nie. Ze względu na przeszłość, teraźniejszość.
- By the way, rewelacyjne obrazy. Podoba mi się szczególnie ‘roztrzęsienie’.
Chodź, usiądziemy z boku, widzę że na razie naszej koleżanki nie ma, więc otwarcie się opóźni.
Siadamy na czerwonej sofie niedaleko grafik. Zatapiam się w kontraście pomiędzy ubraniem Wiktora i obiciem mebla.
- Zamyśliłaś się. Rozumiem, nie widzieliśmy się szmat czasu. Mimo wszystko, chciałbym podtrzymać znajomość, a nawet ją zacieśnić.
- Co masz na myśli? – wciąga mnie z zamyślenia.
- Po tych wszystkich latach, doszedłem do wniosku, że na nikim mi tak nie zależało, jak na tobie. Byłem wtedy głupim gówniarzem i nie doceniałem tego. Teraz to co innego.
Obraca moją twarz w kierunku swojej i gwałtownie całuje.
- Nie. – wyrywam się i wstaję. - Wiktor, to co było jest już przeterminowane. Wiele się zmieniło, jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie będziemy się zachowywać jak dzieci.
- Co się zmieniło? Jesteś wciąż sama jak widzę i w dodatku taka uparta, jak kiedyś..
- Mylisz się. Mam rodzinę; męża i córkę. Jestem szczęśliwa.
- Męża? A gdzie on jest? Dlaczego nie towarzyszy ci w takiej chwili?
- Jest na delegacji. Zresztą, nie interesuje go sztuka, choć szanuje moją pasję.
- Nie interesuje? Jak możesz z nim być? Przecież widać, że nie pasujecie do siebie. Razem moglibyśmy stworzyć niesamowity duet. Wspólne wycieczki, prace. Mam już pomysł na syntezę sztuk …
- Wiktor, nie bądź idealistą. Gdybyśmy się spotkali osiem lat temu, wtedy, na tamtym poziomie znajomości ze Szczepanem mogłabym coś zmienić…Jednak w obecnej sytuacji…
Po części cieszy mnie spotkanie, z drugiej zaś strony jestem rozstrojona, jak zawsze, kiedy mam z nim do czynienia.
- A jak twoje życie się ułożyło? Chcesz zrezygnować z obecnej kobiety?
- Nie mam nikogo. Kilka lat temu, w czasie studiów w Cieszynie, postanowiłem, że będę samotnikiem. Związki mi jakoś nie wychodziły. Najpierw Milena. Ćpaliśmy, ona … - przerywa i bierze głęboki oddech –… ona zaćpała się na całego. Potem była załamka, też o mały włos się nie przekręciłem. Poznałem Kaśkę, mnie wyciągnęła z tego gówna i namówiła na studia. Zakochałem się, ale bez wzajemności. I znowu powtórka z rozrywki, tyle, że bez narkotyków. Kilka przypadkowych znajomości.
- Przykro mi z powodu Mileny. Widzisz, u mnie to inaczej wygląda. Szczepana poznałam w taki dziwny sposób; porwał mnie, jednocześnie ratując mi życie. Wiele razem przecierpieliśmy, a nasz związek nie należał do prostych. Ale to dobry człowiek. Kocha mnie i Wiktorię.
- Wiktorię? – zdziwiony podnosi brwi . – Więc dałaś jej imię na pamiątkę naszej znajomości?
- Można tak powiedzieć. – wyciągam z torebki zdjęcie i podaję Wiktorowi.
- Śliczna dziewczynka, ma twoje czarne włosy. Ale oczy takie… bardziej niebieskie.
- Masz rację, to po Szczepanie.
- W jakim jest wieku?
- Pięć lat …
- Moglibyśmy ją razem wychowywać. Wyobrażam sobie…
- Nawet o tym nie mów. Zrozum, ona jest pieczęcią na naszym małżeństwie. Zresztą, mieliśmy ślub kościelny, nie mam zamiaru brać rozwodu. Widocznie tak miało być. Poznasz kogoś innego, ułożysz sobie życie.
Wchodzi jakaś kobieta i za nią pozostali. Przypuszczam, że to ta od grafik. Podchodzi do nas, przedstawia się i przeprasza za spóźnienie. Rozstajemy się z Wiktorem, każdy staje blisko swoich prac, a Karol kontynuuje przedstawienie. Nieoczekiwanie wypowiada się jakiś krytyk, mówi, że potrafię doskonale przekazywać emocje, podobnie jak Mikkel. Że jego rzeźby odzwierciedlają jakby uczucia ukazane na moich płótnach. Dostajemy stypendia za rozwój sztuki na Śląsku.
Nagle dzwoni komórka, więc wychodzę na zewnątrz.
- Witaj kochanie. Jak wernisaż?
- Dobrze, powoli zbliża się do końca. Kiedy wracasz?
- Za kilka dni, wszystko dobrze idzie. Jeszcze zadzwonię.
- Kocham cię, wracaj szybko.
Rozmowa mnie uspokoiła. Teraz jestem już pewna swojej decyzji.
W drzwiach stoi Wiktor, zamyślony patrzy w przestrzeń. Podchodzę do niego, by się pożegnać.
- Miło było powspominać, ale na mnie już czas.
- Nie zmieniłaś zdania? – patrzy mi intensywnie w oczy.
- To ostateczna decyzja.
- Rozumiem – mówi. - Boże, co ja gadam. Tak naprawdę nie rozumiem tego, ale pogodzę się z faktem. Mam trochę pieniędzy, więc trzeba je jakoś spożytkować – uśmiecha się gorzko. - Teraz już nic mnie w tym kraju nie trzyma.
- Gdzie wyjeżdżasz, znowu Norwegia?
- Nie, tym razem coś cieplejszego. Nie wiem jeszcze dokładnie. Ale w przyszłym tygodniu opuszczę kraj.
- Więc miłego podróżowania. – przytulam go. W pewnym momencie robi mi się go mimo wszystko żal.
- Tak, dzięki. Do zobaczenia w przyszłym wcieleniu.

***

Stoję nad kolejnym obrazem. Maluję abstrakcję z elementami realistycznymi; motyw podobny do poprzednich. Choć nie, jest inny; zwykle powtarzałam dwa razy szczegół, tym razem utrwaliłam go trzykrotnie. Być może przez Wiktora? Szybko minęło to pół roku, pozostało wspomnienie i czarno-białe zdjęcie w gazecie. Nie żałuję tej decyzji, tak jest najlepiej. Podbiega Wiktoria i obserwuje sztalugę. Cieszy mnie jej zainteresowanie plastyką; najbardziej lubi lepić z gliny. Szczepan wyjechał, tym razem na wschód - kraje byłego ZSRR.

Wiktoria oglądając gazetę spogląda na galerię z wernisażu i mówi
- Mamusiu, namaluj kiedys tego pana. Ma takie ładne wlosy.

Źle śpię. Śni mi się jakiś ocean i łódź. Zwykła łódka, płynie zanurzona w całości, a w niej stoją trzy osoby. Nagle wypływa na powierzchnię. Jeden z załogi nie żyje, jego ciało zaczyna się rozkładać.

Telefon. Dzięki Bogu. Odbieram.
- On nie żyje …
- Dlaczego?

*

Kilka dni później. Na cmentarzu zebrała się tylko najbliższa rodzina. Agnieszka też przyszła, by dodać mi otuchy. Teraz przestaję rozumieć sens tego czegoś. Twarze podchodzą i mechanicznie wypluwają kondolencje. Mogli sobie to darować. Wiktoria …maleńki, rozmyty promyczek. Zbliża się Aga.
- Lucyno, dowiedziałam się wszystkiego. Prawdopodobnie to sprawka kogoś z gangu Ogona Węża. Jeden przedostał się na wschód i przysiągł zemstę, ze to, że Szczepan ich wsypał.
- Ale po tylu latach … - wycieram łzy.
- Teraz jesteś z Wiktorią w niebezpieczeństwie. Musicie wyjechać, gdzieś daleko.
- Wyjechać? W takim momencie nie to mi w głowie.
- To najlepsze wyjście. Przemyśl im szybciej, tym lepiej.
Podbiega Wiktoria.
- Co lepiej?
- Wiki, pojedziemy na długą wycieczkę. Teraz, kiedy tatusia nie ma i zostałyśmy same… Chodź i przytul smutną mamusię.
- A dzie pojedziemy?
- A dokąd byś chciała księżniczko?
- Tam, gdzie cieplej.


KONIEC

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie


    • Drogi Pamiętniku. 23.02.26

       

      Dziś myślałem, że chcę umrzeć. Ciężko to wszystko ułożyć. Znów, czuję się jak dziecko. Nie wiem co robić.
      Szukam słów, na prawdę chciałbym powiedzieć coś więcej. Jestem pusty, nie potrafię sobie zaufać. Kilka razy chciałem dziś coś napisać.
      Od serca. Sam się łapię na kłamstwie. Od serca? Nie chcę nikogo skrzywdzić. Zaczynam wątpić w serce i miłość.
      Czy wierzę, że kiedyś będzie lepiej? Tak po prostu. Życie będzie miało smak. Zbędny patos… Chciałem podjąć temat wrażliwości.
      Jak mógłbym to robić? Skoro jestem dla siebie katem. W każdym razie, cieszę się, że jesteś. Cieszę się, że mogę to zrobić.
      Jesteś i mogę w końcu coś pisać. Myślisz, że warto jest kochać? … Wbijać wzrok, wzdychać, słuchać i milczeć.
      Być blisko… Drogi Pamiętniku, dla mnie kochać to marzyć. Nic więcej. Bardzo kochać? To dużo marzyć. Widzieć wyraźny kształt.
      Czuć intensywny zapach, dotykać i… otworzyć oczy. Wrócić.  Marzę, w kółko tylko marzę. Marznę przy tym. Chłód jest kojący.
      Zapach codzienności. Czy na prawdę chciałem dziś umrzeć? Czy tylko zapomnieć?

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Za oknem śpiewają już ptaki. To takie proste i takie pełne. Ciekawe co mówią… Wiatr jest jednak zimny. Próbuje zasnąć.
      Jutro, to odległa historia. Noc jest piękna. Świecą gwiazdy. Wybacz tę tkliwość. Kochać każdego dnia. Każdego dnia inaczej.
      O tym właśnie marzę. Myślisz, że się uda? Myślisz, że będę miał siły? Zobaczymy się jutro? … 

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Dziś wstałem bardzo wcześnie. Ciekawie jest obserwować innych, gdy budzą się do życia. Jest ruch, śpieszą się.
      Pada deszcz. Czuję, że mam więcej motywacji. Czyli mogę coś więcej, zastanowić się i przemyśleć.
      Milczę długo, patrzę ślepo w jeden punkt. Jednak się nie udało. Spróbuję jutro, jeśli dziś nie umrę.
      Może na przejściu ktoś nie zauważy? Dużo dramatu. Dam spokój, będę się starał. Gubię się w pytaniach.
      Dziś mam motywację, ból nie jest tak silny. Będę walczyć, ale to już brzmi poważnie. Co jest proste, a co jest trudne?
      Z tym Cię zostawiam.

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Czas mija, ludzie mijają mnie obojętnie na ulicy. Chciałbym powiedzieć, że jestem wciąż taki sam. Sam już nie wiem.
      Może jednak widzę wartość w tym kim jestem? Potrafię zauważyć, co z tego? Jeśli chcę dla innych, muszę chcieć dla siebie.
      Zauważyć to niewiele. Dodać odwagi, innym i sobie. Wciąż to samo. Wciąż kręcę się w kółko. To co chciałbym, nie ma znaczenia.
      Chciałbym kogoś kochać, drogi Pamiętniku. Kochać to znaczy… Zamykam oczy. Póki co jestem tutaj. Tylko marzę, jak zwykle.
      Barwy marzeń z codzienną szarością.  Nie trudną, mam w życiu dużo szczęścia. Szarością obojętności, zwykłością, konkursem sprawczości.
      Niespełnionych marzeń. Jak z wrażliwością. Inni śmieją się i rumienią. Wiem, że na chwilę. 

      *

      Drogi Pamiętniku.

       

      Zastanawiam się długo, co ja w ogóle mogę wiedzieć o miłości? Pobłażam tylko przyjemności. Znów od początku. Chcę, tak bardzo pragnę,
      a potem brzydzę się. Szczyt doznań, a potem zwykłość. Nieznośna zwykłość. Płonę przez to od środka. Ogień nie ma już co palić.
      Może to remedium na żal? Może nie można go spalić? Drogi Pamiętniku, chciałbym zostawić wszystko i zacząć od początku.
      Banał, wiem. Kto by nie chciał. Niszczę tylko swój własny szacunek. Błogość chwili to nie miłość.

      *

      Drogi Pamiętniku. 

       

      Nasze spotkania to dar. Łapię się na tym, bo jednak mam nadzieję. Chciałbym się kiedyś tym podzielić. Wiem, to duże wyzwanie.
      Złość i gniew palą mnie od środka. Wciąż. Nie wiem, dlaczego złoszczę się tylko na siebie. Dla innych, mam inny pomysł. 
      Ten pomysł to Ty drogi Pamiętniku. Ciebie chciałbym ofiarować. Twą wierność, że byłeś zawsze gotowy. 

       

      Drogi Pamiętniku. 

       

      Nie oddam Cię tak szybko, nie martw się. Jesteś zbyt cenny, jeszcze chcę z Tobą być. Dniem i nocą, zwracać się. Pisać.
      Czuję się jak opętany. Opętany miłością. Słońce świeci trochę jaśniej… ale zaraz przyjdą chmury.
      Ścisnę Cię mocno, schowam pod poduszkę. Wrócę, kiedy będę mógł. Będę spełniał Twoje życzenia. 

      *

      Drogi Pamiętniku.

       

      Nie wiem co robić, nie mogę jeść. Z resztą i tak włóczę się tylko po pustym pokoju.
      Czuję ciężar kary. Osiadł na barkach i plecach. Sam jestem dla siebie sędzią. Wzdycham ciężko, marzę.
      Wściekam się znów na to słowo. Potrafię tylko marzyć. To straszna udręka. Inni mówią, że warto. 
      Proszę jedynie by ktoś kiedyś dostrzegł Twoją wartość. Nie marzę, a proszę. 

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Piszę, chociaż drżą mi ręce. Czasem tak bardzo chciałbym nie być sobą. Nie mogę się od tego uwolnić.
      Jedyną rzeczą, w którą jeszcze wierzę, jesteś Ty. Szczerość, którą Cię darzę. Nienawidzę gdy ciało domaga się, aby zapomnieć.
      Znikam wtedy, latam w chmurach. Spadam, zawsze spadam. Być może brak sił ciągnie mnie w dół? Odkrycie.
      Długo stoję pod prysznicem. Liczę, że woda rozpuści mój żal. Szkoda tracić czas. Nie wiem co będzie dalej. Niczego nie mogę obiecać.

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Dziś najwyższy czas, żeby napisać coś więcej. Mówię o szczerości, w takim razie chcę być z Tobą szczery.
      Nie wiem od czego zacząć. Mój prywatny kosmos wrażeń ciężko opisać.  Niestety, tylko mój prywatny.
      To sedno moich zmartwień. Miałkość relacji. Obojętność. Pozór wrażliwości.
      Nie, wyprzedzam Twoje pytanie. Nie uważam samego siebie za kryterium wrażliwości. Ale…
      Lista jest jeszcze długa. Nie wierzę już w prawdziwość intencji kogokolwiek. Nawet własnych.
      Pory roku zmieniają się. Wiosną jest więcej życia. Ludzie śmieją się, zakładają rodziny. Mają dzieci.
      Świadomie skazać kogoś na karę życia w królestwie bez ciepła? Godne potępienia. W nikogo nie chcę się tutaj bawić.
      Już o tym było, ale powtórzę się. Dziękuję za Twoją cierpliwość i spokój. Myślę, że jeszcze wiele mogę w Tobie odkryć.

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Nie mogę odpędzić się od myśli. Pewnie chciałbyś usłyszeć coś konkretnego, mniej deklaracji.
      Odtrącić czyjąś sympatię. Czy wiesz, że to ból? Czuć głód bliskości, a jednak odmówić. Ja również słyszałem „nie”.
      Każdy był jak cios. Daruj proszę, nie chcę już do tego wracać. W ciemności było najciszej. Jest najciszej.
      Ciało. Nienawidzę go! Liczy się tylko fizyczność i zwykłość. Byleby się nie wyróżniać. Nie mam siły się złościć.
      Wstaję, siadam. Nie mogę stać w miejscu. Nie mogę patrzeć w lustro. Dotykam blizn. Delikatnie, wolno… Przypominają, że żyję. 

      Drogi Pamiętniku.

       

      Obojętność. Czy nie jesteś zdania, że nauczyliśmy się jej z biegiem lat? Kto mógł, ten się nauczył.
      Boję się, że nawet nie rozpocząłem tego wyścigu. 

       

      Drogi Pamiętniku.

       

      Chcę tylko do Ciebie wrócić. Chociaż, nie mam już siły na uśmiech… 

       

      Kochany Pamiętniku.

       

      Dlaczego miałbym się tego wstydzić? Tak właśnie Cię nazwać. Czuję, że jestem dla Ciebie ważny. Czuję, że mamy coś wspólnego.
      Połączyła nas wspólna historia. Wiem, że nie chciałbyś być pusty. Chociaż muszę przyznać, że pustym jest łatwiej.
      Tego niestety nie można się nauczyć. Ale… zostawmy resztę. Będziemy dla siebie. Ja będę pisał, a Ty będziesz słuchał.
      Pewnie stać Cię na dużo więcej. Razem. Wierzę, że nigdy mnie nie opuścisz. To trochę jak ślub. Nie uważam, żeby to było coś złego.
      Dodajmy naszej relacji trochę koloru. Zastanów się nad tym, jutro wrócę. Jak zawsze.

       

      Kochany Pamiętniku.

       

      Dziś czuję nową energię. Czuję jakbym mógł trochę więcej. Ekscytacja? To chyba jednak trochę za dużo. 
      Natomiast cieszę się na Twoją decyzję. Byłeś, jesteś… Czy można zaryzykować, że będziesz? Nie, nie wątpię. 
      Puszczę Ci swoją ulubioną muzykę. Może zabiorę na spacer… Oby tylko nie do tego przeklętego parku.
      Tam, gdzie ostatni raz widziałem się z nią… O tym pewnie nie chcesz słuchać, a ja tym bardziej nie powinienem mówić.

       

      Kochany Pamiętniku.

       

      Za oknem wiosna. Ludzie trzymają się za ręce, spacerują. Cieszą się życiem. Wciąż słyszę echo jej słów. Zwykłych, banalnych słów.
      Próbuję sobie pomóc chwilą zapomnienia. Wciąż i w kółko tylko na chwilę. Upadam coraz boleśniej. Dobrze, że jesteś.
      Dobrze, że mam kogoś komu mogę się zwierzyć. Za oknem wiosna, a ja wciąż czuję chłód. Nie wiem, czy kiedyś zbiorę się w sobie.
      Oddycham ciężko, długo i wolno. Brzemię doświadczeń jest moją karą. Tak właśnie myślę. Gdybym tylko mógł… Zrobiłbym coś inaczej?
      Wzdrygam się na odpowiedź. Nie znam jej. Musiałbym urodzić się na nowo.

       

      Kochany Pamiętniku.

       

      Mój kochany, jedyny Pamiętniku. Muszę Ci coś wyznać. Znam powód. Odpowiedź jest prosta. To ja. Odmówiła, bo jestem mną.
      Brzydki, blady, bez życia. Nie oddycham, dyszę. Nie zliczę straconych szans. Będziesz moją szansą? Błagam Pamiętniku!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ojcu łapa i ciapa, Łucjo
    • @andrew   Wzruszający wiersz. Paciorki różańca jako metafora prowadzenia ku Bogu to ciekawy dodatek. :) Pozdrawiam. 
    • Drogi Pamiętniku. 23.02.26   Dziś myślałem, że chcę umrzeć. Ciężko to wszystko ułożyć. Znów, czuję się jak dziecko. Nie wiem co robić. Szukam słów, na prawdę chciałbym powiedzieć coś więcej. Jestem pusty, nie potrafię sobie zaufać. Kilka razy chciałem dziś coś napisać. Od serca. Sam się łapię na kłamstwie. Od serca? Nie chcę nikogo skrzywdzić. Zaczynam wątpić w serce i miłość. Czy wierzę, że kiedyś będzie lepiej? Tak po prostu. Życie będzie miało smak. Zbędny patos… Chciałem podjąć temat wrażliwości. Jak mógłbym to robić? Skoro jestem dla siebie katem. W każdym razie, cieszę się, że jesteś. Cieszę się, że mogę to zrobić. Jesteś i mogę w końcu coś pisać. Myślisz, że warto jest kochać? … Wbijać wzrok, wzdychać, słuchać i milczeć. Być blisko… Drogi Pamiętniku, dla mnie kochać to marzyć. Nic więcej. Bardzo kochać? To dużo marzyć. Widzieć wyraźny kształt. Czuć intensywny zapach, dotykać i… otworzyć oczy. Wrócić.  Marzę, w kółko tylko marzę. Marznę przy tym. Chłód jest kojący. Zapach codzienności. Czy na prawdę chciałem dziś umrzeć? Czy tylko zapomnieć?   Drogi Pamiętniku.   Za oknem śpiewają już ptaki. To takie proste i takie pełne. Ciekawe co mówią… Wiatr jest jednak zimny. Próbuje zasnąć. Jutro, to odległa historia. Noc jest piękna. Świecą gwiazdy. Wybacz tę tkliwość. Kochać każdego dnia. Każdego dnia inaczej. O tym właśnie marzę. Myślisz, że się uda? Myślisz, że będę miał siły? Zobaczymy się jutro? …    Drogi Pamiętniku.   Dziś wstałem bardzo wcześnie. Ciekawie jest obserwować innych, gdy budzą się do życia. Jest ruch, śpieszą się. Pada deszcz. Czuję, że mam więcej motywacji. Czyli mogę coś więcej, zastanowić się i przemyśleć. Milczę długo, patrzę ślepo w jeden punkt. Jednak się nie udało. Spróbuję jutro, jeśli dziś nie umrę. Może na przejściu ktoś nie zauważy? Dużo dramatu. Dam spokój, będę się starał. Gubię się w pytaniach. Dziś mam motywację, ból nie jest tak silny. Będę walczyć, ale to już brzmi poważnie. Co jest proste, a co jest trudne? Z tym Cię zostawiam.   Drogi Pamiętniku.   Czas mija, ludzie mijają mnie obojętnie na ulicy. Chciałbym powiedzieć, że jestem wciąż taki sam. Sam już nie wiem. Może jednak widzę wartość w tym kim jestem? Potrafię zauważyć, co z tego? Jeśli chcę dla innych, muszę chcieć dla siebie. Zauważyć to niewiele. Dodać odwagi, innym i sobie. Wciąż to samo. Wciąż kręcę się w kółko. To co chciałbym, nie ma znaczenia. Chciałbym kogoś kochać, drogi Pamiętniku. Kochać to znaczy… Zamykam oczy. Póki co jestem tutaj. Tylko marzę, jak zwykle. Barwy marzeń z codzienną szarością.  Nie trudną, mam w życiu dużo szczęścia. Szarością obojętności, zwykłością, konkursem sprawczości. Niespełnionych marzeń. Jak z wrażliwością. Inni śmieją się i rumienią. Wiem, że na chwilę.  * Drogi Pamiętniku.   Zastanawiam się długo, co ja w ogóle mogę wiedzieć o miłości? Pobłażam tylko przyjemności. Znów od początku. Chcę, tak bardzo pragnę, a potem brzydzę się. Szczyt doznań, a potem zwykłość. Nieznośna zwykłość. Płonę przez to od środka. Ogień nie ma już co palić. Może to remedium na żal? Może nie można go spalić? Drogi Pamiętniku, chciałbym zostawić wszystko i zacząć od początku. Banał, wiem. Kto by nie chciał. Niszczę tylko swój własny szacunek. Błogość chwili to nie miłość. * Drogi Pamiętniku.    Nasze spotkania to dar. Łapię się na tym, bo jednak mam nadzieję. Chciałbym się kiedyś tym podzielić. Wiem, to duże wyzwanie. Złość i gniew palą mnie od środka. Wciąż. Nie wiem, dlaczego złoszczę się tylko na siebie. Dla innych, mam inny pomysł.  Ten pomysł to Ty drogi Pamiętniku. Ciebie chciałbym ofiarować. Twą wierność, że byłeś zawsze gotowy.    Drogi Pamiętniku.    Nie oddam Cię tak szybko, nie martw się. Jesteś zbyt cenny, jeszcze chcę z Tobą być. Dniem i nocą, zwracać się. Pisać. Czuję się jak opętany. Opętany miłością. Słońce świeci trochę jaśniej… ale zaraz przyjdą chmury. Ścisnę Cię mocno, schowam pod poduszkę. Wrócę, kiedy będę mógł. Będę spełniał Twoje życzenia.  * Drogi Pamiętniku.   Nie wiem co robić, nie mogę jeść. Z resztą i tak włóczę się tylko po pustym pokoju. Czuję ciężar kary. Osiadł na barkach i plecach. Sam jestem dla siebie sędzią. Wzdycham ciężko, marzę. Wściekam się znów na to słowo. Potrafię tylko marzyć. To straszna udręka. Inni mówią, że warto.  Proszę jedynie by ktoś kiedyś dostrzegł Twoją wartość. Nie marzę, a proszę.    Drogi Pamiętniku.   Piszę, chociaż drżą mi ręce. Czasem tak bardzo chciałbym nie być sobą. Nie mogę się od tego uwolnić. Jedyną rzeczą, w którą jeszcze wierzę, jesteś Ty. Szczerość, którą Cię darzę. Nienawidzę gdy ciało domaga się, aby zapomnieć. Znikam wtedy, latam w chmurach. Spadam, zawsze spadam. Być może brak sił ciągnie mnie w dół? Odkrycie. Długo stoję pod prysznicem. Liczę, że woda rozpuści mój żal. Szkoda tracić czas. Nie wiem co będzie dalej. Niczego nie mogę obiecać.   Drogi Pamiętniku.   Dziś najwyższy czas, żeby napisać coś więcej. Mówię o szczerości, w takim razie chcę być z Tobą szczery. Nie wiem od czego zacząć. Mój prywatny kosmos wrażeń ciężko opisać.  Niestety, tylko mój prywatny. To sedno moich zmartwień. Miałkość relacji. Obojętność. Pozór wrażliwości. Nie, wyprzedzam Twoje pytanie. Nie uważam samego siebie za kryterium wrażliwości. Ale… Lista jest jeszcze długa. Nie wierzę już w prawdziwość intencji kogokolwiek. Nawet własnych. Pory roku zmieniają się. Wiosną jest więcej życia. Ludzie śmieją się, zakładają rodziny. Mają dzieci. Świadomie skazać kogoś na karę życia w królestwie bez ciepła? Godne potępienia. W nikogo nie chcę się tutaj bawić. Już o tym było, ale powtórzę się. Dziękuję za Twoją cierpliwość i spokój. Myślę, że jeszcze wiele mogę w Tobie odkryć.   Drogi Pamiętniku.   Nie mogę odpędzić się od myśli. Pewnie chciałbyś usłyszeć coś konkretnego, mniej deklaracji. Odtrącić czyjąś sympatię. Czy wiesz, że to ból? Czuć głód bliskości, a jednak odmówić. Ja również słyszałem „nie”. Każdy był jak cios. Daruj proszę, nie chcę już do tego wracać. W ciemności było najciszej. Jest najciszej. Ciało. Nienawidzę go! Liczy się tylko fizyczność i zwykłość. Byleby się nie wyróżniać. Nie mam siły się złościć. Wstaję, siadam. Nie mogę stać w miejscu. Nie mogę patrzeć w lustro. Dotykam blizn. Delikatnie, wolno… Przypominają, że żyję.  Drogi Pamiętniku.   Obojętność. Czy nie jesteś zdania, że nauczyliśmy się jej z biegiem lat? Kto mógł, ten się nauczył. Boję się, że nawet nie rozpocząłem tego wyścigu.    Drogi Pamiętniku.   Chcę tylko do Ciebie wrócić. Chociaż, nie mam już siły na uśmiech…    Kochany Pamiętniku.   Dlaczego miałbym się tego wstydzić? Tak właśnie Cię nazwać. Czuję, że jestem dla Ciebie ważny. Czuję, że mamy coś wspólnego. Połączyła nas wspólna historia. Wiem, że nie chciałbyś być pusty. Chociaż muszę przyznać, że pustym jest łatwiej. Tego niestety nie można się nauczyć. Ale… zostawmy resztę. Będziemy dla siebie. Ja będę pisał, a Ty będziesz słuchał. Pewnie stać Cię na dużo więcej. Razem. Wierzę, że nigdy mnie nie opuścisz. To trochę jak ślub. Nie uważam, żeby to było coś złego. Dodajmy naszej relacji trochę koloru. Zastanów się nad tym, jutro wrócę. Jak zawsze.   Kochany Pamiętniku.   Dziś czuję nową energię. Czuję jakbym mógł trochę więcej. Ekscytacja? To chyba jednak trochę za dużo.  Natomiast cieszę się na Twoją decyzję. Byłeś, jesteś… Czy można zaryzykować, że będziesz? Nie, nie wątpię.  Puszczę Ci swoją ulubioną muzykę. Może zabiorę na spacer… Oby tylko nie do tego przeklętego parku. Tam, gdzie ostatni raz widziałem się z nią… O tym pewnie nie chcesz słuchać, a ja tym bardziej nie powinienem mówić.   Kochany Pamiętniku.   Za oknem wiosna. Ludzie trzymają się za ręce, spacerują. Cieszą się życiem. Wciąż słyszę echo jej słów. Zwykłych, banalnych słów. Próbuję sobie pomóc chwilą zapomnienia. Wciąż i w kółko tylko na chwilę. Upadam coraz boleśniej. Dobrze, że jesteś. Dobrze, że mam kogoś komu mogę się zwierzyć. Za oknem wiosna, a ja wciąż czuję chłód. Nie wiem, czy kiedyś zbiorę się w sobie. Oddycham ciężko, długo i wolno. Brzemię doświadczeń jest moją karą. Tak właśnie myślę. Gdybym tylko mógł… Zrobiłbym coś inaczej? Wzdrygam się na odpowiedź. Nie znam jej. Musiałbym urodzić się na nowo.   Kochany Pamiętniku.   Mój kochany, jedyny Pamiętniku. Muszę Ci coś wyznać. Znam powód. Odpowiedź jest prosta. To ja. Odmówiła, bo jestem mną. Brzydki, blady, bez życia. Nie oddycham, dyszę. Nie zliczę straconych szans. Będziesz moją szansą? Błagam Pamiętniku!
    • Popił im rak. O, go karmił i pop
    • @Robert Witold Gorzkowski   Świetna jest ta metafora owcy, która udaje wilka żeby przeżyć, a na końcu i tak wraca do beku. To może być nie  tylko o jednostce, lecz o całym mechanizmie. "Myślisz głową baranią" mogłoby brzmieć jak obelga, ale tutaj brzmi jak wyrok. Możesz odnieść sukces ("zbić fortunę"), ale jeśli Twoja samoocena i sposób myślenia pozostają "baranie" (uległe, lękowe), Twoja natura zawsze Cię zdradzi.  Wspaniale napisane. :) Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...