JacaM Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Pierwsze rozstanie z matką, niezapamiętane wprost. Pępek jako dowód wpisany nożyczkami w skórę. Drugie rozstanie z matką, dosłownie bez emocji. Nieproszona dorosłość jako dowód, bez obrazu marszczącego wzrok. Przedwcześnie, jak kamień brukowy, taką mam wrażliwość. Spływa po mnie woda, obcasy krzeszą iskry. Jak by nie patrzeć, jest jak jest. Świadectwo pochodzenia, runem pępka wbite w granitowy brzuch. Wyrwany z macierzystej skały, rzucony w nurt stóp. Tłumie żyjący brukowy kamień. Ociosany by pasować. Niepotrzebujące pamięci, rytmem kroków bijące, tętno.
Messalin_Nagietka Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 rozstania są nieprzyjemne, ech, troszkę te ciosy mnie rozpraszają z ukłonikiem i pozdrówką MN
Oxyvia Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Bardzo dobry wiersz. Aż mnie ciarki przechodzą. Tak, właśnie tak wygląda tłumna ulica: ociosane, pasujące do siebie, jednakowe kamienie brukowe, do których nic nie dociera i które nie chcą pamiętać, kim są. Horror naszych czasów. Są tylko drobne literówki: 2-gi wers powinien się zaczynać małą literą, bo to środek zdania; 2-ga strofa 1-szy wers na końcu: powinno być "z matką", nie "z matka". Prawda? Pozdrawiam serdecznie.
Rhiannon Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Podoba mi się. Trafia głęboko swoją "brutalnością" i "szarością" tych nożyczek przy pępku. Na plus. Pozdrawiam, R.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się