Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
z dedykacją dla Lobo


przezwana dziurą wciąż w centrum uwagi
choć nikt z niej nigdy w żadnym życiu nie był
wiemy na pewno co gdzie i dlaczego
papier jak kromka z głodu wyprowadzi

i po debacie w owej mlecznej budzie
gdzie darmo starcom i w promocji młódzi
serwuje przestrzeń trąconą w spirale
z wiochy globalnie dobitej esami

sztachet nie starcza gdy zza płotu człowiek
norę Platona stroi w teleskopy
i tysiąc luster odbija myśl byle
przejrzeć się z kołka stojąc w ogniskowej

gdy ciemność gleby świadczy o rozwoju
a biały piasek wydyma wiatr w falach
jest czerwień darni i niebo kryształów
i niemoc wiedzy i ta czarna dziura

w ramie zwierciadła w której wieś jak bogu
składa w paciorek szyty miarą księgi
to z niej się dowiesz żeś punktem zahaczył
wyssanej z centrum wiary - informacji
Opublikowano

Wiersz dedykowany Lobo więc może nie powinnam jako pierwsza pisać swojej o nim opini ;)...ale powiem króciutko...mimo tematu naukowego przedstawiłeś go w sposób dość czytelny i "zjadliwy" dla zwykłego śmiertelnika ;)...dobrze jest móc przeczytać coś troszkę innego ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Lidia

Opublikowano

dzięki za komenty - Kochani - cóż, wiersz z dedykacją, ale skierowany do wszystkim
wedle tłumaczenia - kiedyś tam w dyskusjach - zapytałem o messkłady część 2 -
Lobo - przedstawił problem (może sprawę) "czarnej dziury" - to moja odpowiedź do wiersz,
dzięki Lobo
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Opublikowano

Pierwsze skojarzenie - mądrośc podana w prosty sposób - jednak czytam po raz któryś z rzędu - Nie jest tutaj tak prosto jakby się zdawało. Jest głęboko...
Ja na tak.

PS "nora Platona" - jak można :)
PS2 - czysto technicznie - nie lepiej by było dac "młodzi" ???

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z tą norą to chyba prawda, boć, jak sobie inaczej mógł wyobrażać ten Grek - jaskinię? wtedy nie budowano jaskiń a nory - to pewniejsze - dzięki M.Krzywak
z ukłonikiem i pozdrówką MN

A jak w norze mieszkały empuzy? Ale by Platon miał za swoje :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak to u Messalina :-)

"papier jak kromka z głodu wyprowadzi" - w jednym sformułowaniu cała rozległość ludzkiego kosmosu.

Pozdrawiam
Fanaberka

bo: czarny chleb i biała kawa
otuleni namiętnością ...

z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli dobrze zrozumiałem cały tekst, chodzi tu o czarną dziurę. Jeśli nie - olej mnie, jeśli tak - kto dał Ci prawo, żeby formułować tak śmiałe stwierdzenia? Skąd to wiesz? Coś tam słyszałem, że niby żaden obiekt nie może się z czarnej dziury wydostać, ale jest też inna teoria. Ale o tym dopiero po Twojej odpowiedzi na ten zarzut mój.

Poza tym to koszmarne "młódzi".

No i jakoś czasem przejście z jednego wersa do drugiego takie "tępe". Ale może to tylko moje fochy.

Generalnie - choć, jak już ktoś dostrzegł, głębia jest, wiersz nie przypadł mi do gustu. Kilka niezłych momentów wyłapałem dla siebie, w tym jeden genialny [ten z papierem i kromką]. Wiersz słaby nie jest, zresztą nawet gdyby był, to nie wiem, czy odważyłbym się napisać to pod Twoim wierszem, jeszcze by mnie Twoi fani roszarpali albo cuś. Od strony technicznej - sam wiesz, nie znam się, ale pewnie dobrze, he, he.

No i zapomniałbym dodać - jesteś wszechstronnym poetą, zapewne masz tego świadomość i powiem Ci, że jakoś tak dobrze poczytać wreszcie bez tych Twoich firmowych zacz-ów i acz-ów, choć nie powiem, mają one swoją magię.

Na koniec dodam, nie czytałem poprzedniej serii messkładów, każdy wiersz intrpretuję osobno, dlatego może nie zrozumiałem dwóch pierwszych wersów, tych, przy których postawiłem Ci zarzut. Więc tylko tak dla twojej wiadomości - jak już będziesz odpowiadał na tego komenta, nie upokarzaj mnie zanadto. ;-)

po pierwsze - jeśli upokorzę kolejny raz to daj mi w znać - a jeśli wcześniej to przepraszam, nie wiedziałem, tylko sugeruję, bardzo nad tym ubolewam

co do wiersza i wytkniętych dwóch wersów - to czy ktoś był w czarnej dziurze? to tylko przypuszczenia, stąd te "przezwanie", stąd te "w żadnym życiu" - bardzo mi miło że zauważyłeś, a co do wcześniejszych messkładów - to jak chcesz wejdź - zpbaczysz mnóstwo matematycznych rozważań

po trzecie - fani? to ja ich mam? jajć, wybaczcie ale nie nadaję się na idola, zawsze powtarzam, jestem zwykły chop i tyle się znam na poezji co każdy, poprostu biorę ją tak ajak jest

I-E - jeszcze raz najmocniej przepraszam

z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

I-E - czarna dziura to tylko przygrywka do całego wiersza, ale - ok - czy wszystko co czarne jest niewidoczne? skąd ten kolor?

z "młódź" jeszcze zaczekam - może i archaizm, kurczaki, hi, ile ma lat wszechświat a ile pojedy(n-ń)czy człowiek?

co do messkładów to bym się zastanowił, może to i narcyzm, albo coś odwrotnego ale mam ochotę je wygryźć, są bardzo ciężkie

z ukłonikiem i pozdrówką MN

Opublikowano

Odważyłam się zerkąć i bardzo się cieszę. Messa Pan to juz prawie jak Mickiewicz.

gdy ciemność gleby świadczy o rozwoju
a biały piasek wydyma wiatr w falach
jest czerwień darni i niebo kryształów
i niemoc wiedzy i ta czarna dziura

w ramie zwierciadła w której wieś jak bogu
składa w paciorek szyty miarą księgi
to z niej się dowiesz żeś punktem zahaczył
wyssanej z centrum wiary - informacji

to jest mój ideał poezji. Dosłałam dreszczy, jak żeś Pan to zrobił? Nic dodac nic ująć, zwłaszcza, że z założenia nie komentuję wierszy z dedykacją ( tzn zawsze komentuję, ale piszę, że zazwyczaj z założenia nie komentuję :) ).
Osoba do której kierowany wiersz napewno najlepiej go rozumie..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Stefanie, ależ jest i ogniskowa!
Fizyka na miejscu pierwszym!
Ładne Witku! Popieram takie rozładowanie reżimu rymów, wszystko to takie kosmiczne...
pozdrawiam Jimmy
Jimmy - ta ogniskowa to niestety nie fizyka - to c.d. "walki o ogień" ale zkim tym razem?
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...