Kinga Modest Opublikowano 6 Października 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Października 2006 dzień zrywa ją wrzaskiem czajnika trzy łyki gorzkiej kawy wypędzają resztkę snu jogging z kundlem wśród rannej rosy stopy w wilgotnych trampkach wybiorą termin wizyty u kosmetyczki najlepiej w pierwszy piątek po wypłacie nim zapuści silnik spakuje dwie torby akcesoriów i za uszy wyciągnie z wyra syna- córkę jeżozwierze marzące o karierze biznesmena zaczynające od reklamy mopów lub/i poduszek krawieckich wszechzależni od niezmordowanych jej dłoni siłaczki w szeregach feminizmu wypleniającej facetów jak chwasty lecz te dla skuteczności należałoby wykopać - z tym jednak wciąż nie może się uporać nim zamknie królestwo na klucz nim berło odłoży na półkę i koronę zamieni w szlafmycę znajdzie czas dla przyjaciół da im posłuchanie gdy tylko zadzwonią kiedyś zadzwoni do siebie samej by przeprowadzić ewaluację osobistego programu tymczasem nim zbudzi ją wrzask czajnika spotka się z dawno porzuconymi lalkami nakrzyczy na powracające smoki i czarownice stworzy odę ku mężnej postawie i – ukradkiem wytrze nos poczym wciągnie maskę i wkroczy na scenę
macte poema Opublikowano 6 Października 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Października 2006 Dobrze się czyta ten utwór. Narzucające się wyrazy: wykopać - uporać, rym nie jest konieczny w tym miejscu, moim zdaniem oczywiście. Kilka razy w drugiej częścu powtarza się słówko nim. O dwa razy za dużo, jak myślę. Pozdrawiam pięknie
Kinga Modest Opublikowano 6 Października 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Października 2006 Wiwat Regina (nieco skorektowana- KTO MA JESZCZE JAKIEŚ SUGESTIE? C Z E K A M... P R O S Z Ę...) dzień zrywa ją wrzaskiem czajnika trzy łyki gorzkiej kawy wypędzają resztkę snu jogging z kundlem wśród rannej rosy stopy w wilgotnych trampkach wybiorą termin wizyty u kosmetyczki najlepiej w pierwszy piątek po wypłacie nim zapuści silnik spakuje dwie torby akcesoriów za uszy wyciągnie z wyra syna- córkę jeżozwierze marzące o karierze biznesmena zaczynające od reklamy mopów lub/i poduszek krawieckich wszechzależni od niezmordowanych jej dłoni siłaczki w szeregach feminizmu wypleniającej facetów jak chwasty dla skuteczności należałoby je wykorzenić - z tym też nie może się uporać zanim zamknie królestwo na klucz i berło odłoży na półkę a koronę zamieni w szlafmycę znajdzie czas dla przyjaciół da im posłuchanie gdy tylko do niej przekręcą kiedyś zadzwoni do siebie samej by przeprowadzić ewaluację osobistego programu tymczasem nim zbudzi ją wrzask czajnika spotka się z dawno porzuconymi lalkami nakrzyczy na powracające smoki i czarownice stworzy odę ku mężnej postawie i – ukradkiem wytrze nos poczym wciągnie maskę i wkroczy na scenę
Kinga Modest Opublikowano 7 Października 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Października 2006 TO NIE JEST AUTOPORYTRET I TO JEST Z DYSTANSU! ja ci tylko powiem tyle mój ty krytyku :-friccus amicus! ja o wierszu chciałam usłyszeć krytykę I mam właśnie to na co liczyłam! odebrałeś dosłownie tak jak zamierzałam to napisać! tak właśnie wygląda współczesna kobieta - oj, nie mój to ideał kobiety ale one -nie ja-takie są niestety i jeśli do takich cię myśli doprowadził i jeśli do takich myśli sprowadzi te baby- traktory, jak to nazwałeś to wiersz mój wygrywa ze mną z moimi wątpliwościami... CZEKAM NA DALSZE UWAGI! KONKRETNIE SŁÓW SIĘ POSZCZEGÓLNYCH CZEPCIE?! P R O S Z Ę...
macte poema Opublikowano 9 Października 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Października 2006 Przy drugim czytaniu nadal podoba mi się: obie wersje są dobre. Pozdrawiam
Kinga Modest Opublikowano 9 Października 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Października 2006 ciekawam czy komuś jeszcze się podoba??? pewnikiem zostanę bez odpowiedzi...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się