Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niebu wydartą siłą drapieżcy
Zabieram strzępy krzyków
W otchłań wzlatuję ciemną
Widzę, obserwuję każdej nocy

Jak dzieci ułożą do snu
Jak sami zajmą się sobą
Potem wpadam ciszą zamiatając
Cichym szelestem, firanką kołyszę

Leżą znudzone nocą maskotki
Na podłodze pełno ich jak armii
Pośrodku na wyspie z białych obłoków
Gdzieś porozrzucane piórka niedawnej bitwy

Czuć w powietrzu te napięcie
Nić lada chwila się zerwie, aż trzeszczy podłoga
Krzyk! Światło! Wzdychań deszcze
Uczta wspaniała, nasycę się wreszcie...
[sub]Tekst był edytowany przez Piotr Sanocki dnia 02-06-2004 14:28.[/sub]

Opublikowano

wyobraźnia i pomysł autora są ewidentnie dobrą stroną.
Ale są też te złe ;)

Jakoś mało mi pasuje tytuł wiersza do treści, no ale może to subiektywne odczucie.
Ale:
widzę, obserwuję każdej nocy, to już za dużo ;) po co dwa określenia na prawie tą samą czynność?

Jak sami zajmą sobą --> a tego to już nie rozumiem zupełnie :)
Nie zgubiłeś przypadkiem SIĘ?

pełno ich jak armii? a od kiedy armii jest tak dużo? zazwyczaj jest ich tylko kilka ;) Za to, żołnierzy w armii jest całkiem sporo ;)
Strasznie słabe to porównanie, a przecież stać Cię na coś lepszego.

Możesz powiedzieć, że marudzę, czepiam się albo że czytam uważnie, zależy jak na to patrzeć :)
Pozdrawiam
Coolt

Opublikowano

Heh! Dzięki Coolt za dobre rady, napewno z nich skorzystam :)
W wersie "Jak sami zajmą sobą " - rzeczywiści zabrakło "się" :) Nie wiem jak to przeoczyłem, ale już poprawiłem :)
A te "pełno ich jak armii" - to już tak musi być, bo to celowy błąd ;)
Dzięki za konstruktywny komentarz!

Panie Michale, wiersz jest jaknajbardziej o wyobraźni :) Dziękuję za komentarz!

Pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Starzec   Bardzo dziękuję! Zgadzam się! :))) Pozdrawiam. :)  @Rafael Marius  @piąteprzezdziesiąte  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)))
    • @Jacek_Suchowiczdzięki za wsparcie graficzne
    • @Leszczym dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Alicja_Wysocka   Bardzo dziękuję! Twoje słowa same w sobie są jak wiersz. „Szept pod skórą, pulsujący całym ciałem" - to dokładnie to uczucie, które chciałam przekazać. Dziękuję, że odczytałaś  to z taką wrażliwością!   Pozdrawiam. :) @Rafael Marius Bardzo dziękuję!    Tak! Ale dla mnie  miłość jest ratunkiem przed zamknięciem w nich.  Pozdrawiam. :) @Jacek_Suchowicz   Bardzo dziękuję!    Masz rację - miłość to więcej niż ciało, choć w dotyku czasem się mieści. Duch wzlata, gdy serce zadrżało, westchnienia niosą jej pieśni.   Nie zamkniesz jej w słowach ni gestach, ucieka z najszerszych ram. Mieszka w chwilach, w oddechach, w przestrzeniach - tam, gdzie nie jesteś sam.   Serdecznie pozdrawiam. :)  @vioara stelelor   To bardzo trafna uwaga. Chyba nawet trudniejsza do przyjęcia - bo myślimy, że miłość nas uratuje, a tymczasem i ona potrzebuje dbania, żeby nie zamienić się w kolejny automat. Dziękuję za tę perspektywę. Pozdrawiam.  @iwonaroma Bardzo dziękuję!    Tak, to coś, co wymyka się wszelkim definicjom. To właśnie te rzeczy, które nie dają się zdefiniować, są najważniejsze.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • Mój wiersz jest z tych  z gatunku nieprzystosowanych. Dla nieprzygotowanych głów i myśli. Co myślą jedynie w kategoriach, łatwo, przyjemnie, pięknie. A ja lubię chaos. Gdy ogień kominka pochłania zachłannie, pobrudzony szkicami tworzenia, poetycki papier. Bo poezja, którą czasami  chciałbym przekazać  pochodzi z duszy i serca.     Nie mam ich już od dawna. Więc muszę improwizować. Wejść jak grzeszny demon do Twojej głowy, ust, serca. Wpełznąć przez tulące ramiona do Twoich snów i pragnień. Widzieć je jak na dłoni. Doprowadzić Cię do tego stanu, gdy będziesz mi się spowiadać  ze swych powszednich dni. Ukochanych i znienawidzonych wydarzeń. A ja jak kameleon. Pokryje swe ciało kamuflażem. Tysiąca masek i form. I dobiorę tą jedną dla Ciebie.     Ale najchętniej uciekłbym  na ukochany cmentarz. I zaszył się w krypcie po wieczność. Bo wiem, że światło jest dla mnie zabójcze a Ty nim emanujesz. I gdy już moje szponiaste dłonie, okrywają pieszczotą  Twe alabastrowe ramiona. Wtedy cierpię mimo braku serca. Bo bliskość równa się zgubie. A ja wolę być uczciwie zgubiony w mrocznym potępieniu, niż fałszywie mamiony, myślą, mową i Twym uśmiechem.     Dlatego plany trawi ogień. Łzawy skowyt pośród zapomnianych mogił, słyszą tylko Ci  co tańczą nad mgielną poświatą księżyca, Słowa w wierszach  są urwane, ułomne i zawiłe. Muszę przeczekać ten jasny, miłosny dzień. I rzucić się na powrót w mgłę. Zimowych, cichych borów. Gdzie wilcze sfory, prowadzą  ujadając i skomląc radośnie, korowód Dzikiego Gonu. Gdzie śmierć jest godna hołdu i modlitwy a miłość pod postacią anioła, śpi snem wiecznym, przebita z furią ostrym nożem.     Gdybyś tylko wiedziała  ile krwi niewinnie przelanej  miały na sobie te dłonie. To nie brałabyś ich  w swe uświęcone łaską ręce. Pozwól umrzeć temu  co dopiero zamierza się narodzić. Niech przez wybite  i skruszałe ściany grobowca, przyświeca mi tylko funeralne światło gwiazdozbioru jedynej trwałej marności. Kostuchy i jej wyczekiwanych plag.         
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...