Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mężczyzna nie pamięta twarzy kobiety,
z którą kochał się trzydzieści lat temu
myślę, że nawet tej, z którą był zaledwie wczoraj
jeżeli jej ciałem okrywał samotność

w pudełku układała szmaciane lalki i dziecięce rysunki,
przyglądała się im jakby spodziewała się ujrzeć dzieci


nie można zdjąć z siebie smutku
jak swetra w niespodziewanie ciepły dzień,
szkoda , moje słowa nie mają już żadnego znaczenia

powiedziała to rzeczowo bez wzruszenia

we mnie była i jest siła, nigdy nie żyłam monosylabami
on zawsze stał na krawędzi samotności i chłodu
mimo swojej wiedzy tak naprawdę nie wiedział nic
wybaczał, to prostsze niż kochać

westchnęła i pogrążyła się we własnych myślach

wyprowadzam się do świata
najbardziej osobistych wspomnień
bez bólu, samotności i drżenia rąk

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest część wiersza, która mi najbardziej przypadła do gustu. Jak na moje oko to trochę za dużo razy pojawia się słowo "samotność", więcej uwag nie mam. Plus - szczególnie za tą część, którą wyeksponowałem. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest część wiersza, która mi najbardziej przypadła do gustu. Jak na moje oko to trochę za dużo razy pojawia się słowo "samotność", więcej uwag nie mam. Plus - szczególnie za tą część, którą wyeksponowałem. Pozdrawiam

Dziękuję Niewierny Tomaszu, nad tą samotnością pomyślę, jakże inna jest samotność mężczyzny i kobiety i jak trudno dla tej inności znaleźć odpowiednie słowo:)
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Chwast"   Chwastem zwany, nielubiany, wyrasta, choć nieposiany. Żadną chlubą on dla pola, lecz taka to jego dola.   Wśród plantacji się przebija, traktowany jak ta żmija. Zboże to czy kukurydza – dumę rolnika zawstydza.   Aby pozbyć się go z pola, pryska chemią, ile wola. Wszystko żywe śmiercią piszczy,  rolnik w myślach chwasty niszczy.   Pszczoły padają i chrząszcze, biedronki, żuczki, chrabąszcze, po ziemi żabki i traszki, w locie motylki i ważki.   On nie widzi tego wcale, w wyobraźni widzi fale – wiatrem kołysane zboże, pływające plonów morze.   Z roku na rok mniej faluje, nie wie rolnik, co się psuje. Pola strute umierają, coraz mniej mu plonów dają.   Chemia – chwastem najgroźniejszym w modnym rolnictwie dzisiejszym.  Nie pokrzywa, – oset mały – chemia zniszczy świat nasz cały!.   Leszek Piotr Laskowski  
    • marzysz śnisz  spoglądasz  nieśmiało w siebie  w plany marzenia    a tam  tam na niebie  zdobywają księżyc    już  wracają na ziemię    może i ty  nabierzesz odwagi  będziesz …   pokażesz się  w świetle    pamiętaj jesteś  na …podobieństwo    4.2026 andrew  Lot na drugą stronę księżyca  
    • Moje życie to istne szaleństwo, Świat wokół też zwariował. Kocham życie takim, jakie jest, Kocham barwy serca i czerwień róż. Będę jak łabędź – rozłożę skrzydła, a Ty przyjdź do mnie po nich. Dla miłości nie ma rzeczy niemożliwych. Zapadła noc, tańczymy w kaloszach, choć na dworze susza. Och, czy to ja? Czy on? A może oni? Kto to wie? Nie jestem pewna, kim naprawdę jestem. Bądź sobą, bo jesteś słodziakiem. Kocha się raz i żyje się raz... ach, sama już nie wiem.                                                                                                                            Lovej. 2026-04-09                  Inspiracje . Nasza tożsamość 
    • Portyk odsłania w porannym słońcu schody kamienne wciąż doskonałe co proszą buty niegdyś wspaniałe by znowu z gracją nimi przebiegły Na ścianach farby spękane białe fason trzymają starych zwyczajów choć płoną one w chamskich napisach głupich wioskowych przechwałek wyznań Na dachu blacha w starości leży zamiast karpiówki w gont ułożonej wykusz przybrany w ozdobnej szacie smuci me oczy w szarej poświacie Z werandy w okno ciężko wchodzimy szybko wpadamy na złogi gliny którą do wnętrza nanieśli chłopi czyszcząc obejścia żywej miernoty Oczy zza drzewa wejście lustrują do czego Państwo się dziś szykują kto im pozwala przekroczyć poły tej starej bryły - Boskiej Stodoły Otchłań w drzwiach widzę światła brakuje ciemność oczami przefiltrowuję i nie potrafię z ludzkiej mej woli patrzeć w ambonę mrocznej budowli  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...