Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nieraz patrząc na dzieci, powracam w świat dzieciństwa,
szukając podobieństwa w zabawach i doznaniach,
po obserwacjach wszelkich niestety muszę przyznać,
że kreatywność pociech korzystniej się przedstawia

w latach, gdy brakowało gotowych propozycji.
Nie było lalek BARBIE, nie było klocków LEGO,
komputer rzecz nieznana, brak filmów w telewizji,
ale pomysły w głowie i przyjaźń wśród kolegów.

Zabaw było bez liku, prawie wszystkie ruchowe –
raz berek, raz chowany, innym razem podchody,
często piłka w użyciu, by rozegrać dwa ognie.
A najlepiej po deszczu – kałuże pełne wody,

pod ręką piasek, błoto – ruszała wyobraźnia,
nastawał czas budowy mostów i małych kładek,
zapór, tam i zbiorników, najprzeróżniejszych kaskad,
puszczania łódek z kory rzekami w wodospady.

W przerwach zabawa w klasy, skakanka, albo guma,
palant, gra w państwa, gąski, no i sławetny lisek.
Chociaż zabawek mało, nie znały słowa nuda,
nie marudziły nigdy: „Mamusiu nudzi mi się”.

Opublikowano

Ha..:) Beenie, wspominkowo się zrobiło. Nie raz zastanawiam się, co by zrobiły dzisiaj dorastające dzieciaki ( i nie tylko ;)) gdbyby odłączyć im w domach komputery, tak na dłuższy czas. Przecież w wielu domach, dni mijają na ustalaniu kolejki do tego wynalazku, tak mi się wydaje.
Wiersz miły w treści, gubi się płynność tu i ówdzie, nie mniej przeczytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam serdecznie... :)

Opublikowano

Cieszę się, że w to uwierzyłaś! Najważniejsze to wiara. Ale sam wiek to głupstwo, najważniejsze to wnętrze człowieka. A ty masz bardzo interesujące !!! Pozdrawiam ciepło ! (masz na myśli jakiegoś konkretnego palanta? heh!he!) p.s. A grałaś w "cegiełki"?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Grałam i w cegiełki, i w wyścigi kapslami, kamyki . A scyzorykowe akrobacje - to była zabawa skomplikowana i trzeba było nie lada zwinności, żeby ostrze wbiło się w ziemię.
Opublikowano

Temat super i z wielkim smakiem potraktowany.Znowu musiałam sobie tamte
lata przypomnieć i na stałe wbić do głowy, że nie wrócą.Wiersz mi sie podoba
i z przyjemnością +. Pozdrawiam serdecznie:))) EK

Opublikowano

Beenie M.
- czy tu zgłosek 14 czy więcej czy mniej, to mnie mało ...:)
ja zagłębiłem się w tych zabawach.
U mnie była jeszcze gra w cymbergaja i w kluchę.
A wiesz wkomponowałbym gdzieś współczesne doznania
prawie narkotyczne, wypływające z esemesów.
Mieszkam blisko szkoły i widzę jak to na przerwach dzieciaki
wpatrzone są tylko w swoje komóry.
To jest dopiero frajda:(
To jest chyba jakiś znak czasu.
Ładnie przypomniałaś to, co już za nami,
a siedzieć w nas będzie jeszcze długo.
Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tyle byłoby wspomnień dotyczących lata. Przed nami jesień i góry, zima i narty itd. itd.
Fajnie powspominać, ale trzeba patrzeć przed siebie.
Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Kurcze, Beeni - zapachniało podwórkiem i trzepakiem. Ale czy jest aż tak teraz źle ? Każda epoka posiadaswoje własne, hm, nowości, a dzieci mają to do siebie, że zawsze chcą się bawic. Fakt - minusem naszych czasów jest to, że dzieci zmusza się wręcz do mienia coraz to nowszych rzeczy, a nastolatki rozmawiaja sms. No, ale kiedyś pisywały liściki, pewnie w podobnym guście. Jednak - dużo racji, bo sam myśle o tym zmutowanym świecie dzieci dziś - tu i teraz. A jaka rada - niechaj rodzice zajmą się dziecmi, zamiast zarabiac i zarabiac i dla spokoju sadzac malców do telewizora.
Dobra rzecz - ja wrzucałem przecież zaby dziewczętom za koszule, hehehehe...
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Cymbergaja znam, ale grali w to głównie chłopcy, natomiast klucha nic mi nie mówi, może była to zabawa u nas inaczej nazwana.
Ja też mieszkam blisko szkoły. W kuchni mam blat przy oknie i często robiąc coś do jedzenia obserwuję dzieci bawiące się na boisku, przed szkołą, przed blokiem. Nudy do kwadratu. Nie potrafią bawić się w większych grupach. Najgorsze, że to przenosi się na ich późniejsze życie i praca zespołowa im też nie wychodzi - to z obserwacji w pracy. Indywidualny pęd na wierzchołek szczytu kariery, najpierw szkolnej, później zawodowej. Najczęściej sami przed ekranami komputera, często tylko z wirtualnymi przyjaciółmi.
Pozdrawiam nie mniej serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiem, czy aż tak źle, to są tylko moje własne obserwacje i porównania. Nie mnie oceniać - zadanie dla socjologów. Jeżeli rodzice potrafią dozować dzieciom zdobycze techniki w dawkach rozsądnych, zabierają je w góry, do lasu, pokazują drzewa, ptaki, kwiaty, nazywając je po imieniu, to jest dobrze - takich rodziców też znam. Na stokach w czasie zimy jest dużo rodzin, w górach na szlaku też się takie spotyka, ale i tak jest tego zjawiska wg mnie za mało. Natomiast komórkę ma prawie każde dziecko, a czy każdemu jest ona potrzebna. Czas wszystko zweryfikuje.
oczywiście bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wdepnięcie
Ps.
Moi koledzy wrzucali nam za bluzki chrabąszcze - do dzisiaj się boję tego twardego, dużego owada
Opublikowano

Ha,ha... Jeszcze były kupki i parapetki. Czy ktoś wie jak się w to grało???
Beenie zebrało się na wspaniałe wspominki - vide poprzedni wiersz o dziewczęcej modzie, a i ten teraz.
Każda epoka posiada swoje nowości, ale te dzisiejsze produkują "niedorajdów" życiowych - oczywiście nie uogólniam, ale taka jest rzeczywistość.
Na ferie zimowe pojechałem z grupą dzieciaków w góry. Prawie przez całą drogę trzymały komórki w rękach ( dopóki im nie zabrałem - oj, jaka była chryja po powrocie - jak tak mogłem...) i bez przerwy pykały klawiszami. Do jednej z dziewczynek , zanim dojechaliśmy na miejsce, matka dzwoniła pięć razy, dlatego mój osąd o chorobie tejże (tzn. matki) chyba nie jest przesadzony, prawda??? A potem dzieciak wyskakuje przez okno, bo i tak ma przed sobą pięć żyć, a w dodatku jest supermenem...
I dużo by pisać, ech...
Kiedyś to się w gałę walcowało... Dzisiaj prawie każdy ma skoliozę i już w wieku ...nastu lat jest kaleką, także życiowym, niestety...
Pozdrawiam wspominkowo - a to wszystko, to wbrew pozorom, przecież nie tak dawno było...
Piast

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Piaściku, fajnie, że wpadłeś na pogaduszki o latach wcale nie odległych.
Nie znam ani jednej, ani drugiej gry, które wspominasz, przynajmniej ich nazwy nic mi nie mówią.
Myślę, że jeszcze wiele tu nie wymienionych było i uleciało z głowy, ale dobre i tyle, i tak sporo pozostało w pamięci.
Pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niestety nie znam, ale z tych potarganych rekwizytów wnioskuję, że była to zabawa typowo chłopięca. Ja raczej ubrań nie niszczyłam :)))
Do wspomnieniowej kolekcji doszła jeszcze jedna gra - dobre i to.
Miłych snów Johnie Mario S.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97Impuls +, lub impuls - Tak w wielkim skrócie :) Dziękuję i pozdrawiam:)  
    • @Myszolak   dziękuję serdecznie za takie pobudzajace słowa.   miło mi nadzwyczajnie.   bądź szczęśliwa.   pięknie szczęsliwa :)       @Christine   Chrissy miła :)   i co mam napisać ?   co to za miłość którą ktoś zadźga nożem ?   milość z której zamiast łez szczęścia i wzruszenia sączy się krew ?       jest serce krwią cieknące  w nieładzie myśli  samo jedno zostawione     dziękuję Chrissy :)      
    • @Poet Ka   niezwykle wzruszył mnie Twój wiersz.   a fotografia ?   wygląda jak dzieło impresjonisty.   chociażby Clauda Moneta, Auguste Renoira,  Pissarra czy Edgara Degesa.   aż mi serce przyspieszyło :)  
    • Strumień kwiatów opływa moje trzewia Twoje łzy lecą mi na kolana Mój mózg sam nie wie czy jesteś żywa  Przez moje lamenty uformowana   Korzystam z chwili by spojrzeć w niebo, a usta moje pełne są strzępków papieru, które bezskutecznie pragną wyrwać się ku twemu spojrzeniu.   Przenikam przez asfalt spadam coraz niżej  Błyszczę znikam drżę, chwytam pajęczynę  Moje uszy marzną, usta moje klną  Milion wersji siebie tworzę patrząc w toń   Między przestraszonymi zębami wije się ciemna wstęga i pełznie w głąb mojego przełyku.   Tysiące chmur znów spada z nieba  A ty duszo moja jak sen milczysz wciąż  Próbuję dać powód mojej bezradności  Zawiązał mi język ten marności wąż    Miarowy stukot podeszwy przemieścił moją świadomość na inną częstotliwość rzeczywistości.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Charismafilos Masz rację, "strachy na dachy", ja również ciągle używam długopisów i nie myślę, że ich era się skończyła. Po prostu internet jest obecnie, że tak powiem, wieloczynnościowy, takie szersze okno na świat. Trzymaj się zdrowo i długopisowo. ;-)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...