Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niby ładnie niby pięknie, na studia się dostałam, wszystko zaliczyłam, dyplom z oceną bardzo dobrą, piękna pogoda, słoneczne wakacje, wypoczynek na wsi, leniuchownie z siostrą, robienie na co tylko ma się ochotę, tylko na tę ochotę ma się niewiele... przeczytana jedna książka – lepszy rydz niż nic – ale ambicje naciskają na więcej, być może nareszcie oddam książki pani K., to straszne, że je tyle trzymam. Muszę wydrukować pracę i koniecznie wszystko jej oddać, koniecznie, jak najprędzej..
Smutno mi dziś, chmurno dziś mi, przeminęło z wiatrem i zrobiło się chłodniej, powiało samotnością i... tęsknotą... strasznie dziś melancholijnie i tak... zupełnie nie tak letnie, zupełnie jesiennie się zrobiło... zupełnie... jak w kwietniu... dokładnie jak w kwietniu, czy to normalne, że tak mi drżą powieki? To takie męczące, denerwujące... momentami irytujące... czuję się jakbym była tym upośledzona, bo na moment tracę władzę nad sobą, to nie do pomyślenia!...

Och, jak ja bym chciała tak kochać z rozmachem, pełną radością, szczerością, otwartością... czemu nie dane mi dotąd? Czy to też jakieś upośledzenie? Czy to jakaś skaza moja? Czemu nie mogę jak inni? czemu wciąż inaczej? Czy to nie zastanawiające, że otoczenie spotyka zupełnie co innego? W książkach co innego? W telewizji co innego? W filmach co innego? A ja gdzie? Nie mam odniesienia, porównania wypadają tak strasznie blado... tak głucho, tak ponuro i nieszczęśliwie.. i do tego wino... tak, nie ma to jak wino w taki chłodny wieczór.. czemu dziś tak?... zapomniałam że odpowiedzi na takie pytania są nielegalne bo nieistniejące a gadanie głupot graniczy z szaleństwem, obłędem, uznają mnie za wariatkę nim zdążę cokolwiek osiągnąć, zaplanować... tego się obawiam? Przedwczesnego odebrania sobie szansy? Na osiągnięcie czegokolwiek?
Chore... chore, szare i wygniecione jak stara chusteczka, tylko dlaczego wtedy wino rozgrzesza? Ojej w kościele podają wino.... kręcę wokół religii nie uznając jej zupełnie, a jednak co chwila wypływa ze mnie... dziwne.. ech, niech rozsądzi listopad... i jeszcze nie ocalają mnie noce płaczu i modlitwy..
nienawidzę czekać to kolejna ułomność umysłu i możliwości ludzkich, albo tylko moich.. ja czuję że znów będę się bać, mimo że ktoś daje mi znak, mała Ty wiesz, dławi mnie tlen a każdy dzień wymyka się
2 03 nie ma dokąd iść... jak mogłeś odejść stąd w taką nieludzką noc? Moja głowa chce moja głowa znać jakiś powód
... po winie zawsze jestem wylewna... można powiedzieć jak wezbrana rzeka, po winie wezbrana rzeka, prawie powódź bo całą sobą zajmuje ludzi, chcę ich sobą obezwwładnić choć na chwilę, tę którą im kradne.. niech wiedzą, że jestem
odpisuje niczym karabin maszynowy i mam nadzieje że nie pustosłowiem.. że to coś daje. Tak mało wina a tak miesza w głowie.. zabawne, jak ktoś chce się upić się nastawi to to zadziała :) wystarczy wierzyć :) zaniemogły ze strachu i zagoniły się w szaleństwie, marzenia bezsenne, lekko pozacierały się granice miedzy dobrem a złem..
ludzie kochający to szcześliwi ludzie... bardzo... ciepło im... w najgorsze zimy i mrozy.. w najgorsze listopady jest im lepiej.. lżej.. cieplej, cieprię na gorzączę niezrozumienia... powątpiewania, beznadziei.. no to ciekawe ile mi jeszcze zostawiają lat beztroski i bez napiecia ze to już czas a jak nie to koty.. tak tak, czas inwestować w kocią rodzinę skoro własna, skoro się nie ma kogo tulić.. całować, pieścić, musialem znowu się schlac, nie widac drogi we mgle, listopad włazi do miast, na dole dzieje się zleeeee....tak mi przykro chciałbym jeszcze raaaaaaaaaaaaaaaaz, tak mi przykro chciałbym jeszcze raaaaaaaaaaaaz, tak mi przykro chciałbym jeszcze raaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaz, tak mi przykro chciałbym jeszcze raaaaaaaaaaaaaaaaaaaz podobno spijanie się w samotnosci jest żałosne, cóż, jestem żałosna w takim razie, sama, żałosna, smutna i niekochana..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta nie, jakoś nie widzę tego
    • @Berenika97 Dziękuję bardzo za analizę i docenienie obrazów rozkwitania :). Bardzo dobrze to opisałaś.  To poczucie wyobcowania połączone z tym, że świat dalej płynie i obecność tych zwłok pod krzakiem nie ma żadnego znaczenia.   @Charismafilos No, rozbawiłeś mnie :) Nie pod UJ, ale tam to pewnie faktycznie może być tak brutalnie :)     @APM Dziękuję za te piękne słowa, dodają otuchy. Mam nadzieję, że ten krzew nie jest wysuszony, a jedynie jeszcze nie zdążył otrząsnąć się z mrozów zimy :) 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To mnie poruszyło, cieszę się, że do ciebie trafiłam, ale z drugiej, ściskam mocno :)
    • A więc dziś marcowa pełnia, tu wojny, bessy i hossy; A tam pełni Robaczego Księżyca z zaćmieniem losy. – Zaćmienia Księżyca z natury swej towarzyszą pełni, Księżyc się zaćmi, gdy drogi do swego węzła dopełni. Węzły są dwa: „Rahu” – północny – wstępujący, w tym dziś I „Ketu” – południowy – zstępujący. Nazwy zda się mi Bardziej fantastyczne to: „Caput Draconis” – „Głowa Smoka” Oraz przeciwna do niej „Cauda Draconis” – „Ogon Smoka”. I to coś znaczy? Podobno tak, i ja myślę, że anioł wie. Bo wbrew astrologom człowiek, choćby uczony, raczej nie. Nie, nie obserwowałem, bo zasłoniła jasność słońca I szare kotary kłębiących się smutnych chmur tysiąca. Lecz myślę, że szkoda, bo tu cichy kryzys, gdzieś naloty; Ktoś coś powiedział, lub gestem zrobił przykrość i co po tym? Gdy Księżyc Robaczy, i istotnie ziemia odetchnęła. Wciąż się sukniami zieleni i kwiatów nie ogarnęła, Lecz już ptacy w poranki pobudkami jej szczebiocą, Już jejś Marsie z towarzystwem górował, choć poza nocą. Myślę, że prócz ludzkich inne wpływy, osoby i moce Toczą cię ma części globu za wiosenne równonoce. A tam, chociam dziś niezdrów – sił u mnie tak skrajnie niewiele, Jak bywało znów przypłyną i się z Wami podzielę…! . . . Na koniec, przez noc, żeby nie było mi smętnie i łzawo, Przez gałęzie zajrzał mi Księżyc jak Słońce złotem żwawo.   Ilustracja: „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc zagląda przez okno”.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie   a może to nie ludzie chcą być jak czaty, Annie - tylko czaty uczą się być coraz bardziej ludzkie?    Twój wiersz lekko, ironicznie, ale bardzo celnie dotyka naszej epoki.     i tu tkwi jego moc !!!   super :)   pozdrawiam :)
    • Tak dla relacji  opartej na wzajemnym poszanowaniu   dla  melisy w kubku dla unikania cukru.   Dla  poezji po zmierzchu; rapującej dziewczyny z przedmieścia    Dla milczenia takiego, że  nie odpowiadamy na głupie pytania bo człowiek ma prawo do błędu     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...