Tomasz Fryczewski Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Bardzo groteskowo wygląda na kolorowej ulicy Jego mała ogolona główka miniaturowe piąstki i zęby zaciśnięte w geście nienawiści są bolesnym kontrastem dla oczu Jego kraj to Polska ale żydom pedałom i innym odmieńcom precz tak powtarza ojciec przed snem Razem z bratem ojcem idzie w skórzanej kórtce do kościoła pomodlić się jak na polskiego katolika przystało tak powtarza ojciec przed snem Kazania wysłuchał cierpliwie nie wiercił się jak inne dzieci one są godne pogardy tak powtarza ojciec przed snem W małej główce gotuje się lecz trzeba wytrwać samodyscyplina żeby nie być takim jak oni tak powtarza ojciec przed snem Jest dumny bo ma glany wypucowane i zaraz będzie glanował pedałów żydów i feministki tak ojciec powtarzał przed snem I płynie z inyymi rzeką nienawiści przez ulicę Jakiś wielki wziął go na barana uśmiechnął się i dał mu swoją flagę by nią wymachiwał wysoko tak ojciec powtarzał orzed snem Z daleka zielenił się park zalany słońcem z ozdobnym mrokiem na korze drzew Tam spotkali się tak jak mówił ojciec wczoraj przed snem Wielki postawił go na ziemi i z kijem w tłum rzucił się bał się przez moment cofnął się Nie możesz się bać- zajebać drani! tak ojciec mówił przed snem Z oszalałym wrzaskiem w tłum rzucił się machał na oślep swoimi rękami wpadł na ojca ojciec z kimś szamotał się To pedał jeden broń trzymał blisko siebie i ojca Nie bój się!!!rzucił się ojcu z ratunkiem Huk zaskoczył go jakby dobiegał z oddali przeszył mózg Zobaczył krew na kurtce tata znowu będzie zły poczuł ciepło w sobie osunął się Usłyszał z ust ojca jeszcze kocham cię ! tego ojciec nigdy nie mówił przed snem.
Konrad Mateusz Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Zgłoś Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Muszę przyznać, że ujął mnie koncept Twojego utworu. Zaskakujące i jednocześnie dające do myślenia zakończenie. Wydaje mi się, iż udało Ci się ukazać cząstkę prawdziwej, ludzkiej natury- wobec śmierci syna ojciec zapomniał o nienawiści; wobec tej prawdy ostatecznej jaką jest śmierć wszystkie ideologie nienawiści zniknęły; człowiek, który żywił siebie i syna nienawiścią i zapewne z tego powodu uważał się za "twardego", nieskłonnego do "sentymentalizmu" osobnika, w ostatecznym rozrachunku okazał się zwykłą, słabą, ludzką egzystencją. Myślę też, przynajmniej tak to odbieram, że udało Ci się uwypuklić prymat dobra ("kocham cię") nad nienawiścią, gdyż to ona przegrała, to o niej ojciec zapomniał w chwili tak dramatycznej na rzecz tych dwóch słów... Możnaby wyciągnąć więcej jeszcze wniosków (nie wiem czy ze wszystkimi się zgadzasz- ja prezentuję swoją interpretację). Co do konstrukcji formalnej- muszę przyznać, że negatywnie odnoszę sie do używania przekleństw w utworach, choć rozumiem że świat w jakim żyją bohaterowie Twojego wiersza jest brutalny jak słowa, których użyłeś. Mimo to starałbym się je zastąpić jakimiś mniej drastycznymi w wyrazie. Podsumowując- wiersz spodobał mi się przede wszystkim ze względu na treść. Daje do zastanowienia. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się