Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wiersz dedykowany ferajnie spod znaku POP






półjawnie
ze świadomością
świadomości braku
w bolączce
gorączce
omamach
piast w żyłach
mieszko raciobójca
castigat ridendo mores

przyrodzie łapę
strofami po pagórkach
tomiki z drzew
ew kuszenie prozą
drukiem po migdałach
kult treści
gorąc zwięzłej mowy

jawa na barykadzie
my wers w wers
(drgają częstotliwie)

perła dla wieprzy!

"czy będziesz wiedział co przeżyłeś?"
indywidualna
szerokość chrapania

Opublikowano

Taki rodzaj muzyki ;)
Ale w tym wypadku to Poetycki Obóz Przetrwania.

Grabarzu: jest i szerokość chrapania! szkoda że nie stała się punktem wyjścia tylko dorzucona na zasadzie balastu ;)
Pamiętasz co Adam mówił o szacunku dla słowa? Tutaj trochę go brakuje:

półjawnie
ze świadomością
świadomości braku

w bolączce
gorączce
omamach

Za dużo określeń na jedno zjawisko, rozpycha to wiersz niepotrzebnie.
Ten gorąc tu pasuje jak pięść do twarzy. Jedyna forma archaizująca lub kolokwializująca w całym utworze.

Za to podoba mi się perła dla wieprzy, przewrotna, no i owczywiście Coolt treści

Pozdrawiam ciepło i rozwijaj się nam chłopie :)
Coolt

Opublikowano

Drogi Coolcie, po poddaniu mnie surowej (konstruktywnej rzecz jasna) krytyce, nie mam innego wyjścia, jak wejść w małą polemikę, tym bardziej, że w przypadku niektórych słów krytyki trudno jest mi znaleźć logiczne podłoże ;> . Zatem: szerokość chrapania nie jest na końcu jako balast, ale jako pointa. Uznałem, że wyjście od takiego określenia nie byłoby najlepszym pomysłem. To metafora na tyle abstrakcyjna, że z pewnością nie zostałaby zrozumiana. A rozwijanie kwestii "szerokości chrapania" przez cały wiersz uznałem z gruntu za rozwiązanie złe. Przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że będzie to wers kończący, podsumowanie całości, kropka nad i tego o czym pisałem wcześniej. Nie chciałbym powoływać się na logikę, bardziej może na jasność przekazu. Przejście z jawy do świadomości przeżywania, wplatając wątki "obozowe" i na szerokości chrapania kończąć, wydało mi się rozwiązaniem o wiele lepszym, bo powodującym "uspójnienie" całości. Uznałem, że pisząc odwrotnie wpadłbym w lepkie rączki haosu. Dziwi mnie, że ostatni wers uznajesz za wprowadzony na siłę, bo po prostu miał się pojawić. Przecież od pierwszego wersu zaczyna się wprowadzenie do "szerokości chrapania". Każdy kolejny wers jest pewnym doprecyzowaniem metaforycznej zbitki.
Słowa nie szanuję wg Ciebie szczególnie tutaj:

półjawnie
ze świadomością
świadomości braku

w bolączce
gorączce
omamach

jak mi napiszesz konkretnie, które z użytych przeze mnie określeń odnosi się tak silnie do jednego zjawiska, że jest tylko niepotrzebnym rozpychaczem wiersza, będe wdzięczny ;>. Synonimów nie ma na pewno, a to,że słowa są z, powiedzmy, jednej siatki semantycznej nie przeszkadza chyba, bo nie jest bezcelowe - każde kolejne jest doprecyzowaniem pewnego stanu świadomości.
i na koniec kwestia gorąca - zgadzam się z Twoimi słowami Coolcie całkowicie. Pierwiastek archaizmu i kolokwializmu w jednym słowie - aluzyjność aluzyjność aluzyjność. Honorowy POP-owiec jej nie dostrzegł ;> czyzby się nie starał ? (ani wtedy, ani teraz ;p).

Pozdrawiam!

P.S Przemyślałem sprawę. W pierwszych trzech wersach rozpychaczy nie widzę, w kolejnych trzech może rzeczywiście nie sa potrzebne wszystkie słowa. Jeżeli jest tak rzeczywiście, to nie martw się, Bezet z pewnością skopie mi za to tyłek - "Przegadane grabarzu, przegadane! Kult treści!"

Opublikowano

mała polemika rozlała się na jedną strone mojego ekranu :P

Warto mieć na uwadzę że wypowiadam swoje subiektywne odczucia. Nie mówię o tym jaki ten wiersz jest, bo tego nie wiem (w ogóle nie znam za wiele obiektywnych prawd :), tylko jak go odbieram.
A jasność odbioru jest umowna, indywidualna. Ja nie widzę by z całego wiersza wynikała szerokość chrapania, może dlatego że inaczej ją rozumiem. W każdym razie spróbuję się przyjrzeć ponownie :) chociaż jak widać ślepnę na starość, bo tej aluzji też nie dostrzegłem.

gorączka częstokroć wiąże się z bolączką, a i nie rzadko wywołuje omamy. To tutaj tego szacunku do słowa najmniej.

Wiersz jest ciekawie zbudowany, sylwicznie niemal. Przez to robi wrażenie niespójnego: mamy i wyliczenia i metamekstowy komentarz i cytat i interpunkcje, która pojawia się w dwóch miejscach, a przez cały wiersz jej brak. Może to być zarówno plus, jak i minus. Ja wartościować nie zamierzam :)

Pozdrawiam ciepło
C.

Opublikowano

Tak, trochę się zagalopowałem. Wiesz jak to jest, zaangażujesz się w dyskusję, napiszesz dwa zdania, patrzysz, a tu strona cała ;] .
"A jasność odbioru jest umowna, indywidualna" - to dla mnie, w uproszczeniu, szerokość chrapania, cytując Ciebie, co ciekawe ;>
Zgadzam się co do miejsca, gdzie szacunku do słowa najmniej, z resztą napisałem to już w poprzednim komentarzu.
Interpunkcji w miejsach, w których występuje, trudno było uniknąć (może prócz nawiasu, ale był mi potrzebny, bo to też aluzja... hmm... demaskuję się za bardzo :>)
Nie wiem, czy wiersz nie jest spójny. Chciałem, żeby logicznie był w porządku, ale zgrzytał, żeby nie czytało się go płynnie, z przyczyn jasnych chyba, a jak nie jasnych, to ciekawiej.
Zrób mi przyjemność i zacznij nosić sie z zamiarem wartościowania, z resztą w pierwszym komentarzu już to zrobiłeś. Mam nadzieję, że moja poprzednia odpowiedź nie zniechęciła Cię do dalszej krytyki. O to przecież chodzi!



Prędzej lepiejowaty 4 Coolt:


prędzej słowem pobiję
prędzej wierszem dobiję
prędzej dystychem zmyję
niż rzucę się na szyję

Opublikowano

Jeszcze słowo do pierwszych komentarzy. Dariuszu : niech czytelnik
dogorywa - bardzo mi się to podoba.
A co do wcześniejszych - ja supełki zawiązuje, nie rozwiązuje, bo musialbym rozwiązywać te, które sam zawiązałem, a to, przyznacie, pozbawione sensu. Chcecie wprost, czytajcie wprost.
Pozdrawiam oschle.




żartowałem, wesoło

p.s trzeba było jechac ;>

Opublikowano

Najdroższy Kamilu, radzę popracować nad:
a) cierpliwością (ponoć cnota)
b) znajomością nurtów w sztuce


Zdaję sobie sprawę, że wiersz może nie być zrozumiały na wszystkich płaszczyznach, ale coś chyba można z niego wykrzesać. Jestem złośliwy z natury, nie z powodu natury Twojego, Kamilu, komentarza. Moc całusów.

Opublikowano

E tam, treść prosta jak trzonek od łopaty i widać wprawną rękę doświadczonego grabarza. ;)
Wiersz dynamiczny, czuć świeże emocje, ale i jakąś nerwowość, napięcie (może "nakręcenie").
Treść skoncentrowana, upchnęta (ech te ciasne, drewniane pudła;) tyle że nie ma tu niczego specjalnie odkrywczego. Wiersz mógł napisać nawet ktoś, kogo na POPie nie było: przyroda, poezja, tomiki, ewy i migdały, zabawa i kołnierze, za które się nie wylewa.
No fajny, ujdzie w tłoku.
Pozdrawiam
:-)

Opublikowano

Tłoku nie było, ale odkryliśmy na zlocie parę Ameryk. A one spowodowały, że ktoś kogo nie było, nie mógłby tego napisać. Fanaberka napisała konkretnie, celnie i zbyt pragmatcznie. Widocznie żadna z Niej artystka. Zmuszony jestem zgłosić władzom portalu złamanie regulaminu serwisu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Święte słowa, a pan Kamil - z nerwów chyba. Nie zna a wie. buhahaha.. :) A. Całuski!

ja bym ten twór spuścił z nurtem rzeki, tak to ja Kamilson Brodaty z Ciemnogrodu proszę mi go przełożyć z jężyka polskięgo na język polski, to może nie użyję moich topornych słów, a pan zakopie to niemiłe wrażenie, i co to jest POP ? smile.
Opublikowano

Jestem uważny Fanaberko, trumien nie obijam. W ramach zadośćuczynienia za tamten toporny żart, proponuję 20 % zniżki na moje usługi. Dodatkowo kupię wieniec z własnej kieszeni i skrobnę na prędce urocze epitafium. Ale na to oczywiście jeszcze czas. Konkrety omówimy później, w razie czego - jestem elastyczny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba  imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu,  po którym nawet bóg nie odważyłby się  postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.    
    • @Jacek_Suchowicz Jacku, coś mi się jeszcze przypomniało. Na wakacjach czy urlopie, bywałam też na wsi. I było jak w piosence "A tymczasem leżę pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to, co w życiu najświętsze - święty spokój"   A kogut szukał dla kurek dla różnych dobrych rzeczy i jak znalazł, wołał: - Co to, to, to, to ,to... - a one leciały jedna za drugą. Sam nie jadł, zostawiał dla nich.  A w kurniku, jak kura miała znieść jako, jakby mówiła tak: - NIeee pójdę do koguta, nieee pójdę, nieee pójdę...  - a jak zniosła jako, wołała; - Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz! Tych odgłosów nie da się zapisać, ale kto widział to towarzystwo, wie o czym piszę,  a opowiedziała mi o tym babcia, naśladując odgłosy .  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dobrej nocy :)
    • @Wiechu J. K. Dziękuję.
    • @Mitylene dziękuję 
    • @Charismafilos ja też bardzo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...