Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jeśli rzecz miała miejsce, to lubię uważać,
że się miała odmiennie. Bez biblijnych kuszeń
i syczących obietnic; bez "pragnę" i "muszę"
tak drastycznie odrębnych. Potrzebny był ranek,
gdy się wstało niesytym, patrzyło za bramę,
porównywało twarze oraz ich odbicia;
ważyło w rękach jabłka. Czuło się na skórze,
że silniejsza od strachu jest potrzeba pytań
i że trzeba odważniej.

Było w ich koszykach
wino, chleb i owoce; Bóg objaśniał drogę,
dawał ostatnie rady: jak czytać pogodę,
robić węzły, piec jagnię; w co ufać roztropnie,
jak godnie grzebać zmarłych. Jakby szli na studia,
tylko dłuższe, trudniejsze. Bóg jak matka w oknie;
Adam szedł gładząc finkę, Ewa rwała ziele,
a wąż u nóg się łasił jak czarny spanielek.

Później Pan wniknął w przestrzeń. Pozostało drzewo,
pierwszy punkt odniesienia. Tablica "Początek",
jak podziałka na mapie lub zaczęty wątek.

[VIII 2006]

Opublikowano

Mhm. Zgrabne, niebanalne, trochę może za bardzo sielskie, ale raczej nie miał robić za rewolucję wiersz?...)) Na końcu drugiej rytm się nieznacznie łamie, druga może tak:

Było więc w koszykach
wino, chleb i owoce; Pan objaśniał drogę,
dawał ostatnie rady: jak czytać pogodę,
robić węzły, piec jagnię; w co ufać roztropnie,
jak godnie grzebać zmarłych. Jakby szli na studia,
tylko dłuższe, trudniejsze. Bóg jak matka w oknie;
Adam szedł gładząc finkę, Ewa rwała ziele,
a u nóg wąż się łasił jak czarny spanielek.


No i interpunkcji brak miejscami

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To co żywe ma postać poszukiwań, pytań o sprawy wieczne, a jednocześnie o samego siebie. Niepokój tych pytań jest pulsem życia i chyba nic nie może go uspokoić, nasycić.

Świetny wiersz
Pozdrawiam
:-)
Opublikowano

Tak, dojrzale i umiejętnie.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Spojrzenie trochę pod innym kątem. Chyba lubisz takie "przewroty" (np. "Teologia. Krzyż") :)



Za pierwszym razem nie spodobał mi się ten "spanielek" - wydał mi się taki pod rymy i w ogóle jakiś taki niepasujący. Ale dopiero za drugim razem dotarł do mnie ten cały obrazek: matka w oknie, chłopiec z nożem (nb. zadaniem mężczyzn od dawna było polowanie i obrona słabszej od siebie kobiety), dziewczyna zbierająca ziele i naturalnie wkomponowany piesek. A Bóg jak matka machał chustką w oknie, zadbawszy o ich wyprawkę ("wino, chleb i owoce") i udzieliwszy "ostatnich rad".



:)



Pierwsza samodzielna decyzja, już bez trzymania się "maminej spódnicy". Rzeczywiście coś jak pójście na studia. Nowy rozdział życia - "zaczęty wątek".


Mimo iż przedstawiasz epizod z "drzewem" po prostu jako "pierwszą samodzielną decyzję", ja i tak odebrałam go trochę jako przestrogę - może dlatego że ten wiersz powstał właśnie w tym czasie, kiedy ja sama wybieram się na studia. Dlatego mimo całej "przewrotności" i odmiennego spojrzenia na tę sprawę, będzie mi się pewnie ten utwór przypominał i tam mnie od środka wraz z sumieniem gryzł czasami ;) Jednak mam nadzieję, że te moje "drzewa" na studiach nie będą miały wagi grzechu pierworodnego :) Ot, taka dygresyja.

Pozdrawiam serdecznie :)
Opublikowano

Dawno pana nie było. Dużo czasu straciliśmy, dużo wierszy. My - czytelnicy, bo pan,
jak sądzę - wręcz przeciwnie:) Mam nadzieję, że to nie jest partyzancki wypad,
lecz pierwsze udeżenie zapowiadające kolejną inwazję i stałą obecność na tym forum:)
Co do utworu, to odnajduję w nim chyba wszystko, co jest potrzebne przy nazywaniu
tekstów: znakomitą poezją. Pzdr! :)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Witam - odpowiadam straszliwie po czasie, ale jak zawsze - odpowiadam :)

Przede wszystkim dziękuję za komentarz Kasi Szymańskiej. Kasia: rozbrałaś ten wiersz na pierwsze i to zupełnei udanie. Dla mnie jednak jest to jeszcze ważniejszy Początek: dla mnie tam w ogóle zaczął się człowiek i jego życie, bo życie - jak mówi reklama - to sztuka wyboru :) I to wybory definiują jakim kto jest człowiekiem - a to był wybór najpierwszy, najważniejszy i - wierzę - najbardziej trafny :)

Lobo: zmiany przyswoiłem, są już w notatnikowej wersji :) Ja też mam wrażenie, że trochę za sielskie - ale rzeczywiście, to taki wierszyk, taka zabawa mitem, a nie rewolucja.

Fanaberka: no właśnie, jak coś jest żywe, to musi pytać i szukać odpowiedzi. Mieć dylematy. Miło, że się podobało :)

Bartek: przede wszystkim mam 20 lat, więc lepiej chyba, jak mi na "Ty" będziesz mówił :) Dawno mnie nei było, to prawda - ale nie straciliście zgoła żadnego wiersza, bo ja bardzo rzadko ostatnio piszę. Napisałem w między czasie kilka satyr - ale odkąd nie ma Piaskownicy na liście wierszy się do niej zraziłem i nie publikuję :) Żałuję też, że tak mało komentuję - ale to raz, że wyjazdy, dwa, że życie codzienne, trzy, że też mały portal prowadzę :) Ale postaram się bywać choć trochę częściej :)

Oskar: Trochę prawda. Z drugiej strony zastanawiam się: w sumei dlaczego wiersz nie miałby być potoczysty, opowiadać, omawiać? Pociąga mnie trochę coś takiego. Ale racja, z pewnością, w dużej mierze po Twojej stronie.

p. Stefanie: Miło :)

Pozdrawiam wszystkich,
dziękuję za komentarze,'
przepraszam, że dopiero teraz odpisuję,
pozdrawiam ponownie :)

Michał :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wybierają chamów wulgarnych prostaków a tych, którzy myślą inaczej bez słowa żegnają               Odchodzę             Z dnia na dzień znikam             Wczoraj w Twych oczach widziałam niebo             zanim poznałam me alter ego               On chodzi w dresach             wieczorami wódę doi do dna             piję z nim do zezwierzęcenia               On mnie rozumie             uzależnień mi nie wmawia               On nie patrzy na słowa             imponuje mi jego prostota               Jego rozumiem             on nie ubiera słów w zbędne metafory             on tworzy rap             zamiast w poezji energię marnować               Z resztą zawsze Ci mówiłam -             bądź twardy             wiersze są oznaką wrażliwości             słabości               Więc na mój rozum             mężczyzna nie jesteś             jesteś tchórzem             miękkim antyfacetem               Wolę się oddać oblechom             zamiast znów słuchać o gwiazdach             moich oczach nosie i ustach               Wolę brać wszystko, co mam pod ręką             pamiętaj – mogę mieć każdego             nudą mieć partnera jednego               Ja pragnę innych próbować!               Jak możesz mi moralności wyparcie zarzucać             mówić o mnie – nienormalna             żyjesz w innym świecie –             przecież każdy młody smakuje życia!               Powinieneś jak ja, życie garściami brać             a Ty wciąż czekasz na tę jedyną             z którą na ślubnym staniesz kobiercu…
    • Patrzył na mnie milcząco i cicho notował wrażenia. Dokładnie przeanalizował wszystkie świadectwa z czerwonym paskiem. Kolejny raz rzucił okiem na wywiad środowiskowy i prześwietlił mnie na wskroś. Starałam się pokazać z jak najlepszej strony, więc siedziałam grzecznie, ze złączonymi kolanami i miłym uśmiechu o lekko anielskim ubarwieniu. Nie pomogło.   Wstał z krzesła, spojrzał na mnie krytycznie i rzekł: – Jak można być tak normalną nastolatką w tym zwariowanym świecie? To nienormalne!   I wystawił skierowanie na trzytygodniowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym na oddziale ciężkich przypadków.     To było ponad dwadzieścia dwa lat temu, ale nigdy nie zapomnę jego rumianej twarzy i czapki krasnoludka.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „ jedność”   wtem wieczny marsz kończy się pochwyceniem czasem chodzę pohuśtać się, wieczorem   tyle tylko co mi prawdą, nic nie znaną byle w przód, nawrót, tył niosę się w przestrzeni przecinając powietrze, sięgam po coś więcej   jemu jednemu dedykuję niniejsze banały, temu co nigdy nie zrozumie zachwytu nad tym ruchem; jak jesteś wysoko gotów na działanie, by znów się tam znaleźć posłuchać koncertu w którym poznasz to czego każdy ukrywał   mógłbym być największą muzą tratwą na wzburzonej wodzie także i rozbitkiem, co owej tratwy szuka biznesmenem, pijącym samotnie nastolatkiem, co przerażony siedzi w kącie jeśli mnie humor najdzie, będę i bogiem co w dłoni, przez moment będzie trzymał cały swój świat   z zewnątrz, bliski jestem wypadku gdy z weną, poruszam się na nów widzę jednak wiele tyle co leży, rośnie i maleje a czemu ja nadałem ton   rusza mnie to móc się rozhuśtać, wiedząc, że mam do tego siłę jak astronauci być o kawałek bliżej tych jasnych, pięknych gwiazd   nie powinienem lecz, kto powinien? dlaczego, by nie? zawsze to było, dlaczego by tak wyskoczyć spaść jak meteoryt wszystkiemu się przypatrywać i nareszcie, w pełni pojmować
    • @krissu Zderzenie romantycznej tęsknoty z codzienności marazmem. Pozdrawiam serdecznie :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...