Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fakt powstał nowy, czego nie zmilczę,
kończą łupiecką grę -Prawa Wilcze-.
Tutaj opowieść tok swój zaczyna,
-Do walki staje Piotrek Słotwina
i ostrogami spinając konia
gania po górach bandę Moronia.
Tropiąc w podziemiu gdzie ryba gruba
wykurza zbirów sztolni Tryzuba.
I nie pomoże z Polski ucieczka...

Dzisiaj namierzył pana Władeczka.

Ufam, że kara łotrów nie minie.
Teraz i Alek zagra w drużynie.
Wkrótce złodziei wszystkich przechwycą.
Już widzę łunę nad Derenicą.

Opublikowano

Sam tytuł mówi, że "Wilcze echa"
jaka więc dla mnie z tego pociecha.
Dawno już tamte sprawy przebrzmiały,
dziś inne prawo, inne podziały.

Dziś inna władza lecz jej pięść tęga
po to co może bezczelnie sięga.
Wilk w owczą skórę przeobleczony
a owych owiec całe kordony.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   Wzruszające, jak z obserwacji natury wynika nauka o nas samych. Najpierw szarość, potem zieleń, rumieniec, płomień - i my w tym cyklu.  Lubię, że szarość nie jest tu wrogiem - to inkubator życia- "uśpione życie". Nie uciekamy od smutku, tylko czekamy, aż przejdzie w kolor. Mądre.
    • @Waldemar_Talar_Talar dziękuję i pozdrawiam:)
    • słodko boli cię ten mały skrawek duszy tak roboczo poukrywam co trzeba żeby zbyt wielu nie wiedziało jak Lenny głaszcze krocze mężczyzny w aucie czy jesteś narzędziem do podniety? wszyscy mądrzy dziadkowie radzą Lenny: maleńka celem, każdy każdy każdy w sobie
    • @Berenika97 Dziękuję, za piękne podsumowanie. Szczególnie: „Wiersz jak przepowiednia -lekki jak lot, ciężki jak los.” Jeszcze raz dziękuję.
    • "Podróż wieńca pchniętego" Zaczęło się niewinnie. Dwa koła, chęci, łeb sprany w pomyjach. Poranek wśród pola sytego w  popielatą marchew poprzeczną.  Zamglony horyzont w kolorze tulejki stalowej popychał bez poślizgu do podróży pełnej zagadek życia młodego Łyska,  nie podkuty lecąc z górki podmokłej padliny obrał północny kierunek świata marzeń.  W kilometrach angażu, w przerwach uderzeń serca świni krwiożerczej, łykał kolejne bańki tlenu z plastikowych kanistrów,  rozprawiał z alter psychola z ciemnym blaskiem na ostatnim placku włosia tłustego.  Poganiał się batem z żółtawej trawy, przed siebie do bram morza grzechu, fal skręconych jak cienkie jelito, bezwiednie pochłaniał życiorys stwórcy historii niedoszłej.  W kolekcji zamierzył mieć funtów bezkres patyczaków niemrawych z kulą u nogi by leczyć i opiekę sprawować nad mentalnym wypadkiem czołowym, w śród dźwięków blachy zgnitej, gnącej się na wzór flagi zerwanej    Zamykał pory asfaltu wiejskich terenów nie żyznych, zatrutych pierwiastkiem nieznanym o wzorze wierutnie oddanym, wersetom poddanych, ludzików z kasztanów złączonych iglicą dostojną, dziurawą od spojrzeń miliona widm ludzkich,  Załkanych cwaniactwem stajennym, docierał do celów bez sensu piejąc jak kogut bez płota i świtu licząc na finał solidnie związany węzłami z płótna mistyki zmyślonej, krwią ciemną, parzącą zalany,  Poruszał kołyską z truchłem okrytym ogonem szatanów śliniących wargi sromów dziewiczych,  Zamykał etapy zagadek podłych,  Zawiesił swą misje plugawą, sypiąc kwarc zimny w oczy zawiści bijącej z północy kuli prostackiej,   Odpryskiem wytartym z pachwiny przygody minionej, oślepł jak rewers taśmy z zagadką wspomnianą z początku końca podróży jałowej. Otarł leniwie mlecz z wieńca sączący z powiek zachwianych łajzowstwem swym próżnym, męczącym duszyczki w kole zebrane,  W kole przebitym na dukcie zawiłym, głową żmij bazgranym, z pamięci na opak niechlujnie, jak mańkut bity wiechciem po karku złuszczonym .  Ruszył na wprost wybrzeżem mulistym, anemią podparty u schyłku zamiarów lichych, przez wybój spuchnięty, i wyrwy na sercu dudniącym jak stukot kopyta zdartego na winklach skrótów omylnych  , łaknący,jak susza pod niebem swej pustki, świadomy przynęty i haka ostrego z zadziorem rdzawym u kresu swej walki. wśród tłumu odarty z koloru bladego, obszyty melodią upadłych, nasączał się zmierzchem i bryzą trującą, uśmiercał kawałki swej woli upartej, aż zarył kotwicą w porcie prześmiardłym nadzieją na litość od życia krótkiego, za wodza przymierzył iskre przygasłą, by trwonić ten żywot  jadąc od końca tej drogi na wspólnej już warcie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...