jacek_sojan Opublikowano 27 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 z otwartymi oczami spały wtedy dziewczęta przewróciły im w głowach zawieszone w powietrzu bursztynowe kolczyki o północy się chłopcy wymykali z obejścia i stawali pod lipą jak przed drzwiami pałacu złote kwiatów lichtarze jarzyły się wysoko wirowały okrągłe i zielone sale każdy szedł przed siebie każdy szukał drogi i nie było takiego co stamtąd by wrócił z otwartymi oczami spały wtedy dziewczęta przewróciły im w głowach zawieszone w powietrzu bursztynowe kolczyki rankiem stały pod lipą jak przed drzwiami kościoła paliło sie kadzidło świeciło się w środku czuły zapach miodu bo ten błyskał czerwienią bursztynów za którymi poszło chłopców roje i przepadło bez wieści stały by tak do dzisiaj wieki tysiąclecia czekając na wyśnione u sroki kolczyki burza w czarnym zaprzęgu nagle górą przemknęła tęczą wzeszła nadzieja ścichł serbrnych igieł deszcz zbierały je dziewczęta i szyły jasne suknie stroiły się pospiesznie słysząc chłopców śpiew wyszli spod korzeni i wszyscy nieśli w dłoniach bursztynowe kolczyki każdy swej dziewczynie a lipa przydrożna wrzucona w landszafcik na złote kopyto zamieniła siebie kwiat lipy opadał i pachniał aż w niebie
Roman Bezet Opublikowano 27 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 Tak do końca nie wiem, co to miałoby być: przypowieść, śpiewka czy też rozliczenie z dawnym snem (ironiczne w dodatku: landszafcik) ;) Początek straszy inwersjami (ale jeśli to piosenka, bo jakby refren się pojawia, to pomijam); momentami mi się "się" narzuca; "poszło chłopców roje"? Kilka motywów można chyba opuścić bez straty, bo w całym wierszu grasz z konwencjami, aż buczy ;) Właśnie: dla mnie za dużo, za ozdobnie (nie zawsze - podkreślam: dla mnie - obrazy są usensownione, wkomponowane w myśl wiersza, a dla samej ozdoby ile ich trzeba? ;) Przypomina trochę w przebiegu i chyba przesłaniu Twój starszy wiersz (coś też o chłopcach i chyba lasach? było). pzdr. b PS. Dobrego wypoczynku na łonie ;)
jacek_sojan Opublikowano 27 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 Roman Bezet.; napisałeś - gra konwencjami; bo tak sobie zanuciłem, parskąjąc - trochę baśniowo trochę dwuznacznie, bo to nie dla dzieci, ale dla takich, co to już dziećmi nie są, ale jeszcze chcieliby nadal być nimi, bo znajdują w stanie dziecięctwa tę szczegól- ną łaskę zawierzenia światu; więc to też pod autora...i pokolorowałem, prawda, ale dzieci lubią kolorowe klimaty, i szczyptę tajemnicy, wtedy wszystko dookoła jest takie fascynujące; a że jako dorośli czujemy uśmieszek za plecami, to nam uświadamia ryzyko naiwności; ale ryzyko też przyciąga i bawi...zostawię tak, jak jest; i dzięki za słowo pod wierszem... J.S a na łonie jest różnie...czasem można wypocząć też! dzięki! i tobie też życzę łona przychylnego...:))) J.S
zak stanisława Opublikowano 29 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 29 Lipca 2006 warsztatowo, nie moja rola, ja o treści, która urzeka bajkowo,piekna twoja lipa co pachnie do nieba, bo moja teraz śmieci do nieba, pachnie moment, a zaśmieca cały rok- na psa urok, ale i tak ją kocham, bo jest piękna, olbrzymia wzdłuż i w wszerz, pozdrawiam piewco lipy>ES
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się