GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Ego sum Iob. Codziennie wieczorem grzesznie prosisz Boga, by następna noc, tak jak pragniesz, nie przyniosła końca. Czemu zniszczyły się całe moje plony z tego roku? Córka na onkologii wciąż wpatruje się zawiedzionym wzrokiem w wiszący na ścianie krucyfiks. Dlaczego Pan Jezus nie ma jednej stopy? Jak zawsze pięknie potrafiłeś milczeć - diabli mogli wziąć tylko piętę. Z czasem bielone ściany przyniosły echem historię pacjenta, który uciekł w ciężkim stanie, żeby zobaczyć ukochaną, a nie mając pod ręką czegoś, czym mógłby ogłuszyć lekarza, postanowił użyć figurki Zbawiciela. To taka lokalna odmiana teologii wyzwolenia - na chłopski rozum, bez broni palnej, wściekłych karabinów miotających zgubiony sens wolności. Podobno im więcej żelaza, tym bardziej ucieka nam między strzałami cel naszej walki.Boże, jeśli nie chcesz mnie zabić, spraw, żebym był jak ten wariat od krzyża. Może kiedyś zrozumiesz, że to tylko zwykły test i zwieńczysz go śmiechem. Podczas niedzielnego kazania ksiądz proboszcz mówił o tym, że jedyną prawdziwą nadzieją dla ludzkości jest krzyż Chrystusa. To okrutne. Gwoździe wbijane w Boga-Człowieka mają nastrajać pozytywnie.
Confiteor Opublikowano 16 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 wiersz momentami wydaje się przegadany no a już sama końcówka brzmi strasznie banalnie. wyobraź sobie że gwoździe wbijane w Boga-człowieka mogą nastrajać pozytywnie. pozdr.
Olesia Apropos Opublikowano 16 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 ja z góry zaznaczę, że to nie moja poetyka, nie moje tematy ale zatrzymał mnie na dłużej, wrócę pozdrawiam serdecznie/olena
M._Krzywak Opublikowano 16 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 gęsto - ale rytmicznie, płynnie się czyta i co ważniejsze - wciąga. Tak. Pozdrawiam.
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 16 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Gasparze, tekst trudny, powinno się go czytać ze spokojem parę razy, gęsty, jak to Michał napisał. Ale ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że peel, kimkolwiek by tu nie był, nie jest wcale przekonany do tej, mocnej chwilami, kontestacji. I to mnie wciąż intruguje - tutaj to jest jeszcze bardziej wyraźne niż w pierwszej części; on poszukuje, czyż nie? Tak to odbieram. ps. Moim zdaniem druga strofka nawet jak na ciebie ma już naprawdę niewiele wspólnego z poezją - opowiadasz historię przy kawie. Ten fragment raczej na minus. Pzdr!
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki za komentarz, rozumiem, że Ci się nie podoba, ale końcówka jest rozważaniem nad teologią, która głosi, że śmierć Chrystusa jest nadzieją dla ludzkości (w co ja zresztą wierzę i co rozumiem, ale co do czego osoba mówiąca we fragmentach pisanych kursywą ma wątpliwości). Pozdro.
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Cieszę się, że mimo, iż to "nie Twoje tematy", to wiersz zdołał Cię zatrzymać. Dzięki za komentarz. Pozdro.
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Znów jest Pan na tak! Bardzo się cieszę, tym bardziej, że wiem, iż to nie Pańska tematyka (z tego co pamiętam). Dziękuję i pozdrawiam.
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wiesz, Bartku, w tym tekście nie ma właściwie konkretnego peela, albo może jest ich dwóch - jeden, tożsamy z autorem, wierzący chrześcijanin, ale obserwujący życie Kościoła katolickiego z lekką nutką antyklerykalizmu i uważający, że Kościół źle tłumaczy prostym ludziom chrześcijaństwo. Drugi, do którego w drugiej osobie zwraca się pierwszy, a który sam mówi we fragmentach pisanych kursywą, jest katolikiem, którego doświadcza życie, i który z dnia na dzień traci nadzieję i coraz bardziej jest gotów zostać malteistą - uwierzyć w złego, nienawidzącego ludzi Boga. Co do drugiej zwrotki, jest ona tylko lekko poetycka, ale tworzy całość z pozostałymi. Dzięki i pozdrawiam.
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 16 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Malteista - to dla mnie nowość, zapamiętam. Kto ukuł takie określenie?
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 16 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Za wikipedią:Malteizm to wiara, że Bóg, jest okrutną, arogancką i nieszczerą istotą, niegodną czci. Jest przeciwieństwem teofilii. Według malteistów problem zła nie zaprzecza istnieniu Boga, lecz dowodzi, iż jest on kłamcą. Z tego co orientuję się w językach klasycznych, powstał on z połączenia łacińskiego "malum" (zło) z greckim "theos" (Bóg).
Espena_Sway Opublikowano 18 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2006 Kasparku, a mnie się już w warsztacie podobało. zgrabnie operujesz prozowatą formą, do tego adekwatna treść serdecznie Karspena :)
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 18 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Postacią, o której mówi wiersz, jest pewien mieszkający na wsi mężczyzna, a jak dostrzegłem, ludzie ze wsi często umieją z uśmiechem opowiadać nawet o życiowych tragediach. Może dlatego odczuwasz takie ciepłe uczucie. Stwierdzenie, że udało mi się to przekazać, jest dla mnie wielkim komplementem. Pozdrawiam serdecznie :-).
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 18 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki za kolejnego pozytywa i mam nadzieję, że jest szczery, a nie z przyzwyczajenia ;). (Bo ja Tobie nie zawsze daję pozytywy, co możesz zobaczyć na ostatnim wierszu.) Pozdrawiam :-).
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się